Włoski Senat przyjął ustawę wzmacniającą prawa rodziców w zakresie edukacji dzieci. Zgodnie z nowymi przepisami w przedszkolach i szkołach podstawowych nie będą mogły być prowadzone zajęcia dotyczące seksualności, natomiast w starszych klasach udział uczniów w tego rodzaju lekcjach będzie wymagał uprzedniej, świadomej zgody rodziców. Rząd premier Giorgii Meloni uzasadnia zmiany koniecznością zagwarantowania rodzinom decydującej roli w wychowaniu dzieci, zwiększenia przejrzystości treści przekazywanych w szkołach oraz sprzeciwu wobec ideologizacji nauczania.
Miejsce do którego doszła edukacja we Włoszech pokazuje, iż możliwe jest prowadzenie polityki szkolnej opartej na poszanowaniu praw rodziców i ochronie dzieci przed przedwczesną seksualizacją. Rząd premier Giorgii Meloni konsekwentnie wzmacnia rolę rodziny w procesie wychowania, podczas gdy gabinet Donalda Tuska oraz kierowane przez skrajnie lewicową aktywistkę Barbarę Nowacką Ministerstwo Edukacji zmierzają w dokładnie przeciwnym kierunku.
We Włoszech przyjęto rozwiązania, które znacząco ograniczają możliwość prowadzenia edukacji seksualnej bez wiedzy i zgody rodziców. W przedszkolach oraz na najwcześniejszych etapach szkoły podstawowej takich zajęć nie będzie w ogóle, natomiast w starszych klasach udział uczniów wymaga świadomej zgody rodziców. Włoski rząd argumentuje, iż to rodzina ma pierwszeństwo w wychowaniu dzieci, a szkoła nie może zastępować rodziców w przekazywaniu tak wrażliwych treści.
Na tym tle działania polskiego rządu budzą ogromne kontrowersje. Ministerstwo Edukacji od początku kadencji zapowiadało daleko idące zmiany programowe, obejmujące zarówno ograniczenie dotychczasowej podstawy programowej, jak i wprowadzenie nowych treści dotyczących zdrowia oraz seksualności. Krytycy tych zmian wskazują, iż pod hasłami nowoczesnej edukacji przemycane są rozwiązania inspirowane zachodnimi modelami edukacji seksualnej, które ich zdaniem prowadzą do przedwczesnego zainteresowania dzieci tematyką seksualną oraz osłabiania roli rodziców jako głównych wychowawców.
Przeciwnicy reform Barbary Nowackiej od miesięcy alarmują, iż szkoła coraz bardziej odchodzi od swojej podstawowej misji przekazywania wiedzy na rzecz wychowania zgodnego ze skrajnie lewicową wizją światopoglądową. Wskazują oni również na równoległe ograniczanie zakresu nauczania z przedmiotów takich jak historia, język polski czy nauki przyrodnicze, przy jednoczesnym rozszerzaniu treści dotyczących zagadnień społecznych i obyczajowych, zgodnych z linią WOKE i genderyzmu/neołysenkizmu.
Szczególne emocje wzbudziły propozycje związane z edukacją zdrowotną. Krytycy reformy twierdzą, iż pod pozorem edukacji prozdrowotnej do szkół mają trafiać treści dotyczące seksualności, tzw. „tożsamości płciowej” oraz relacji intymnych, które powinny pozostawać przede wszystkim w gestii rodziców. Organizacje rodzicielskie wielokrotnie podkreślały, iż państwo nie powinno przejmować odpowiedzialności za wychowanie dzieci w tak delikatnych kwestiach ani narzucać jednego światopoglądu wszystkim rodzinom.
Włoskie rozwiązania pokazują, iż można obrać zupełnie inny kierunek. Tam państwo uznało, iż prawa rodziców wymagają wzmocnienia, a nie ograniczania. Szkoła ma przede wszystkim uczyć, natomiast wychowanie – zwłaszcza w sferze moralnej i seksualnej – pozostaje domeną rodziny. Taki model wpisuje się w zasadę pomocniczości, zgodnie z którą państwo wspiera rodzinę, ale jej nie zastępuje.
Polska debata edukacyjna staje się tym samym sporem o fundamentalne wartości. Lewica argumentuje, iż szkoła powinna przygotowywać młodych ludzi do funkcjonowania we współczesnym świecie. Konserwatyści odpowiadają jednak, iż granicą takich działań powinno być konstytucyjne prawo rodziców do wychowywania dzieci zgodnie z własnymi przekonaniami oraz unikanie rozwiązań, które mogłyby być odbierane jako narzucanie jedynie słusznej wizji światopoglądowej.
Przykład Włoch pokazuje, iż europejskie państwo może skutecznie wzmacniać pozycję rodziców i ograniczać ingerencję państwa w wychowanie dzieci. Rząd Donalda Tuska obrał odwrotny kierunek, dążąc do rozszerzenia wpływu państwa na wychowanie najmłodszych poprzez reformy, które budzą sprzeciw znacznej części rodziców i środowisk społecznych. Obóz rządzący stale traci na tych zapędach poparcie społeczne, ale najwyraźniej cele rewolucyjne są dla niego ważniejsze choćby od utrzymania się przy władzy.
Polecamy również: Dewiant planował masakrę w katolickiej szkole

2 godzin temu










