EBC uderza w polski SAFE 0%. Spór o złoto NBP i pieniądze na wojsko

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: EBC uderza w polski SAFE 0%. Spór o złoto NBP i pieniądze na wojsko


Europejski Bank Centralny zakwestionował konstrukcję Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych, który miał zasilać modernizację armii m.in. z zysków NBP i wzrostu wartości rezerw złota. To spór o więcej niż księgowość. Chodzi o to, czy Polska potrafi finansować własne bezpieczeństwo tak, by Bruksela nie dostała do ręki łatwego prawnego pretekstu do blokowania suwerennej decyzji.

EBC bierze pod lupę fundusz obronny

Europejski Bank Centralny wydał 28 lipca opinię CON/2026/23 w sprawie Polskiego Funduszu Inwestycji Obronnych. Dokument dotyczy dwóch projektów ustaw: prezydenckiego z 10 marca 2026 r. oraz poselskiego z 24 marca 2026 r. Oba projekty zakładają stworzenie specjalnego funduszu publicznego obsługiwanego przez Bank Gospodarstwa Krajowego, którego zadaniem byłoby finansowanie modernizacji technicznej Sił Zbrojnych RP i innych działań wzmacniających bezpieczeństwo państwa.

Według opinii EBC opublikowanej w EUR-Lex fundusz miałby być zasilany m.in. wpłatami z rocznego zysku NBP, emisją obligacji i pożyczkami BGK. W projekcie poselskim zapisano, iż w latach 2026-2035 transfer z zysku banku centralnego nie mógłby być niższy niż dziewięć dziesiątych rocznego zysku. jeżeli zysk NBP byłby niższy od potrzeb programu, BGK miałby udzielać funduszowi pożyczki spłacanej z przyszłych zysków NBP.

NBP nie wszedł w otwartą polemikę z Frankfurtem. Według Defence24 bank centralny ograniczył odpowiedź do lakonicznego stanowiska: bez komentarza do dokumentu EBC, przy podtrzymaniu oceny, iż działa w ramach prawa i własnych kompetencji. To krótka odpowiedź, ale sam problem jest poważny: wojsko potrzebuje pieniędzy szybko, a polskie państwo musi uważać, by pilna potrzeba obronna nie została ubrana w konstrukcję łatwą do podważenia.

Złoto, zysk i ryzyko dla NBP

Koncepcja Polskiego SAFE 0% była przedstawiana jako krajowa, suwerenna alternatywa wobec unijnego programu SAFE. Kancelaria Prezydenta informowała 10 marca, iż Polski Fundusz Inwestycji Obronnych miałby finansować modernizację armii, a mechanizm miał wykorzystywać zarządzanie rezerwami NBP bez ich wyczerpywania. W komunikacie padała kwota około 200 mld zł w perspektywie 4-5 lat oraz osobne odniesienie do 185 mld zł dla Polski.

EBC zwrócił uwagę, iż uzasadnienia projektów odnoszą się do wzrostu wartości polskich rezerw złota. Według dokumentu NBP zwiększył zasoby kruszcu do ponad 550 ton, a wzrost cen złota podniósł wartość aktywów rezerwowych. Dziennik Narodowy pisał już, iż NBP ma większe rezerwy złota niż Europejski Bank Centralny, co z punktu widzenia bezpieczeństwa finansowego Polski jest atutem.

Atut nie jest jednak tym samym, co worek pieniędzy do bieżącego wydawania. EBC wskazał, iż sprzedaż złota mogłaby zamieniać niezrealizowane zyski z wyceny w wynik finansowy, ale transfer takich zysków do funduszu obniżałby kapitały własne NBP. W dokumencie zapisano też, iż NBP od 2022 r. wykazuje straty, a nie zyski. Niepokryte straty z lat poprzednich miały wynosić 97,2 mld zł, w tym 35,7 mld zł za 2025 r., przy zyskach z przeszacowania złota na koniec 2025 r. rzędu 139,7 mld zł.

Bruksela zna język ograniczeń

Najmocniejsza część opinii EBC dotyczy niezależności banku centralnego i zakazu finansowania monetarnego. EBC powołuje się na art. 130 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej, czyli zasadę niezależności banków centralnych, oraz art. 123, zakazujący finansowania władz publicznych przez bank centralny. W praktyce oznacza to zarzut, iż NBP nie powinien przejmować odpowiedzialności za finansowanie wydatków publicznych, w tym obronnych.

Z polskiej perspektywy brzmi to irytująco. Gdy zagrożenie wojenne jest realne, a armia potrzebuje sprzętu, zewnętrzna instytucja finansowa przypomina Warszawie o traktatowych rygorach. Ale tu właśnie widać cenę unijnej architektury. Państwo, które wchodzi w gęstą sieć zobowiązań, później słyszy, iż choćby własne złoto i własny bank centralny muszą mieścić się w regułach ustalonych ponad poziomem narodowym.

To nie znaczy, iż każdy pomysł finansowania obronności z NBP jest automatycznie dobry. Suwerenność nie polega na tym, by ignorować ryzyko dla stabilności pieniądza. Silna armia i słaby pieniądz to zły układ. Polska potrzebuje i czołgów, i wiarygodnej waluty. Dlatego projekt, który ma być narodową odpowiedzią na unijne pożyczki, musi być prawniczo pancerny, przejrzysty i odporny na zarzut obchodzenia zakazów traktatowych.

Wojsko musi mieć pieniądze, państwo musi mieć plan

Spór o fundusz obronny pokazuje, iż samo hasło o bezpieczeństwie nie wystarczy. Modernizacja armii wymaga wieloletniego, stabilnego finansowania. Wymaga też kontroli wydatków, bo miliardy złotych wydawane pod presją czasu łatwo stają się łupem chaosu, lobbingu i importowej zależności. o ile Polska ma budować siłę, musi łączyć zakupy sprzętu z rozwojem własnego przemysłu, szkoleniem rezerw i twardą dyscypliną budżetową.

Dyskusja o NBP ma jeszcze jeden wymiar. Polskie rezerwy, w tym złoto, są częścią odporności państwa. Dziennik Narodowy analizował już, gdzie NBP przechowuje polskie złoto. To nie jest dekoracja bilansu, ale instrument zaufania do państwa w czasie kryzysu.

Dlatego odpowiedź na opinię EBC nie powinna brzmieć: cofamy się, bo Frankfurt marszczy brwi. Nie powinna też brzmieć: wydajemy rezerwy bez względu na skutki. Realistyczna prawica musi wymagać trzeciej drogi: własnego programu finansowania obronności, który chroni niezależność NBP, nie oddaje decyzji Brukseli i nie zostawia armii na łasce pożyczek wiążących Polskę na dekady.

Stawką jest bezpieczeństwo Polaków i suwerenność państwa. jeżeli ten projekt ma przetrwać, musi być lepszy niż opinia EBC przeciwko niemu. W przeciwnym razie słuszny cel, czyli zbrojenie Polski, zostanie osłabiony przez wadliwy mechanizm. Na to nie możemy sobie pozwolić.

Źródło: Defence24, Europejski Bank Centralny, Kancelaria Prezydenta RP.

Źródło: Defence24

Idź do oryginalnego materiału