6 września 2026 roku w końcowej rundzie rozmów USA i Ukrainy w Kijowie uczestniczyli przedstawiciele Niemiec, Francji i Wielkiej Brytanii, ale nie Polski. Steve Witkoff i Jared Kushner rozmawiali o gwarancjach bezpieczeństwa oraz zakończeniu wojny. Dla Warszawy to alarm: ponosimy strategiczne koszty, a inni zajmują miejsca przy stole.
Niemcy, Francja i Wielka Brytania w finałowej rundzie
Specjalny wysłannik prezydenta USA Steve Witkoff oraz Jared Kushner spotkali się w Kijowie z prezydentem Ukrainy Wołodymyrem Zełenskim. Rozmowy przeprowadzono w trzech rundach. W dwóch pierwszych uczestniczyły delegacje amerykańska i ukraińska. Do ostatniej dołączyli przedstawiciele Wielkiej Brytanii, Francji i Niemiec, czyli państw tworzących polityczny format E3.
Polskiego przedstawiciela w tym gronie nie było. „Rzeczpospolita” opisała udział E3 i nieobecność Warszawy, wskazując także na napięcia w relacjach polsko-ukraińskich, spór o dziedzictwo UPA i twardą politykę prezydenta Karola Nawrockiego. Nie przedstawiono jednak oficjalnego komunikatu, który potwierdzałby, iż właśnie te kwestie zdecydowały o składzie spotkania. Fakt jest prostszy i wystarczająco poważny: przy ważnej rozmowie o bezpieczeństwie regionu Polski zabrakło.
Z Moskwy do Kijowa
Witkoff i Kushner przybyli do Kijowa po sobotnim spotkaniu z Władimirem Putinem w Moskwie. Była to ich pierwsza oficjalna wizyta na Ukrainie, choć wcześniej wielokrotnie rozmawiali na Kremlu. Po obu etapach nie ogłoszono przełomu. Zełenski mówił o rozmowach dotyczących gwarancji bezpieczeństwa i gospodarczych, dostaw pocisków do obrony powietrznej oraz wsparcia na zimę.
Amerykańscy wysłannicy wyrażali nadzieję na wznowienie rozmów trójstronnych z udziałem USA, Ukrainy i Rosji. Ostatnia runda takiego formatu odbyła się w lutym. Witkoff podkreślał potrzebę kompromisów, a Kushner zastrzegał, iż nie ma gwarancji zawarcia pokoju przed zimą. Ich wcześniejsza droga przez Rzeszów pokazała znaczenie polskiego zaplecza, ale logistyka nie zastępuje wpływu politycznego.
Polska pamięć nie może być ceną za miejsce
Jeżeli ktoś próbuje tłumaczyć brak Polski twardym stanowiskiem Karola Nawrockiego wobec kultu UPA, odwraca porządek odpowiedzialności. Warszawa ma prawo domagać się prawdy o ludobójstwie na Wołyniu, godnych pochówków ofiar i uczciwego dialogu historycznego. Rezygnacja z pamięci nie może być opłatą za dopuszczenie do rozmów, które dotyczą naszego bezpośredniego bezpieczeństwa.
To nie znaczy, iż polska dyplomacja może poprzestać na słusznych deklaracjach. Musi budować kanały wpływu w Waszyngtonie, Kijowie, Londynie, Paryżu i Berlinie. Twarda polityka historyczna wymaga równie twardej skuteczności w polityce bieżącej. Pokój nie może nagradzać rosyjskiej agresji, a Polska powinna współtworzyć gwarancje, które zabezpieczą całą wschodnią flankę NATO.
Zaplecze bez głosu to za mało
Polska udostępnia drogi, kolej, lotniska i własne terytorium dla operacji logistycznych związanych ze wsparciem Ukrainy. Ponosi koszty obrony granicy, rozbudowy armii i utrzymywania infrastruktury ważnej dla sojuszników. Tym bardziej nie wolno zgodzić się na rolę korytarza, przez który przejeżdżają negocjatorzy, podczas gdy decyzje zapadają bez nas.
Berlin, Paryż i Londyn bronią własnych interesów. To naturalne. Nienaturalna byłaby bierność Warszawy. Rząd powinien publicznie wyjaśnić, czy zabiegał o udział w kijowskiej rundzie i jaki ma plan wejścia do dalszych negocjacji. Potrzebujemy własnego katalogu warunków: trwałego odstraszania Rosji, ochrony wschodniej flanki, jasnych zasad finansowania bezpieczeństwa i realnego udziału polskich firm w powojennej odbudowie.
Stawką dla Polaków jest odległość rosyjskiej presji od naszych granic, wysokość przyszłych wydatków obronnych i pozycja państwa w nowym układzie sił. Przyjaźń z Ukrainą nie wymaga milczenia o historii, a sojusz z Zachodem nie oznacza zgody na pomijanie. Polska musi odzyskać miejsce przy stole, bo państwa nieobecne przy negocjacjach zwykle poznają rachunek dopiero po ich zakończeniu.
Źródła: „Rzeczpospolita”, rozmowy w Kijowie z udziałem E3, Bankier.pl za PAP, przebieg rozmów













