Prezydent Karol Nawrocki w zeszłym tygodniu zwołał Radę Bezpieczeństwa Narodowego, podczas której poruszono trzy tematy. Pierwszym z nich był unijny program SAFE, kolejnym ewentualne członkostwo Polski w Radzie Pokoju oraz kontakty biznesowe marszałka Włodzimierza Czarzastego. Podczas posiedzenia Rady najwięcej czasu poświęcono dyskusji o unijnym programie SAFE oraz zaproszeniu Polski przed Donalda Trumpa do Radzie Pokoju. Najmniej skupiono się na kontaktach marszałka Sejmu.
Dyskusja o zaproszeniu Polski do zainaugurowanej przez Donalda Trumpa Rady Pokoju otworzyła kolejną oś sporu na linii Pałac Prezydencki- KPRM. Prezydent zarzuca rządowi, iż nie podjął żadnej decyzji w sprawie zaproszenia wystosowanego przez prezydenta Trumpa, premier Donald Tusk zaś podkreśla, iż Polska do Rady Pokoju nie przystąpi, ale jeżeli Karol Nawrocki, jako świadek zdecyduje się na udział w spotkaniu członków Rady 19 lutego, to rząd wyposaży go w pełne dossier na temat tego, jak postępować.
Kamil Dziubka zwraca uwagę, iż prezydent ma duże ambicje, żeby być członkiem tej rady, jakby chodziło nie tylko o wpływ, ale także o polityczne zdjęcia i potwierdzenie własnej pozycji. Bartosz Węglarczyk zwraca uwagę, iż dołączenie do gremium może oznaczać konieczność pojawienia się na jednym zdjęciu z przedstawicielami reżimów, których Polska nie uznaje. Aleksander Łukaszenka jest bandytą i pokazywanie się z jego ludźmi publicznie uważam za absolutnie niewyobrażalne- mówił Bartosz Węglarczyk, dodając, iż brak oficjalnej odpowiedzi Warszawy jest dziś lepszy niż „twarde nie”, bo pozwala nie wchodzić w otwarty konflikt z Trumpem.
Drugim tematem był spór o unijny program SAFE, z którego Polska może pozyskać ponad 40 miliardów euro pożyczki na modernizację armii. PiS i prezydent krytykują projekt, ale — jak mówi Kamil Dziubka — bez poparcia wojskowych trudno uzasadnić tę polityczną blokadę. Dziennikarz dodaje, iż ewentualne weto mogłoby poważnie obciążyć wizerunek prezydenta, przypiąć łatkę tego, który blokuje modernizację polskiej armii.
Głośnym echem odbił się też incydent z Sejmu, w którym Sebastian Kaleta publicznie upominał Ryszarda Terleckiego.
Kamil Dziubka ocenia to jako symbol zmian w klubie, Sebastian Kaleta jeszcze dwa lata temu by sobie na to nie pozwolił. Zdaniem komentatorów osłabienie pozycji Terleckiego pokazuje, iż wewnątrz PiS narastają podziały, które szczególnie zaostrzyły się podczas ostatniej nieobecności Jarosława Kaczyńskiego.
Na koniec odcinka Naczelni skupili się na Polsce 2050, która od wielu miesięcy targana jest przez wewnętrzne spory. Kamil Dziubka nie pozostawia złudzeń, ta partia była sklejona wokół lidera. Lider zdezerterował, więc tego nie da się już skleić. Dla Donalda Tuska rozpad Polski 2050 nie jest dobrą informacją. Nie jest przypadkiem, iż Władysław Kosiniak-Kamysz namawiał Szymona Hołowni, żeby on jednak startował na szefa partii i to namawiał go i w listopadzie i w grudniu, choć to nieformalnie Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz od dwóch lat kierowała partią. Warto dodać, iż wynik Szymona Hołowni w wyborach prezydenckich świadczy o tym, jaką ta partia pokonała drogę. Z absolutnego topu na absolutny dół.
Przykra historia. Tak się marnuje energię ludzi. Przypuszczam, iż część wyborców Polski 2050 może nie chcieć zagłosować w następnych wyborach, patrząc na to, jak taki głos został zmarnowany - podsumowuje Bartosz Węglarczyk.
Zapraszamy na kolejny odcinek Naczelnych oraz zachęcamy do oglądania podcastu w każdy poniedziałek o godz. 19.00 na stronie Onetu, a także słuchania w aplikacji Onet Audio. Zapraszamy również do pisania do Naczelnych na adres [email protected]

2 godzin temu















