'Dzikie gęsi kanadyjskie'. Część druga. / Schwengel2009

publixo.com 2 godzin temu

Część druga

Któregoś dnia, pod koniec września, gdy zaczęły opadać liście, przyleciały nad jezioro stada małych ptaków. Powyżej nich leciały stada dzikich gęsi z dalekiej północy ku ciepłemu południu i słyszałem ich głośne gęganie. Dzikie gęsi na moim jeziorze spoglądały w górę i odpowiadały; od razu zaczęły tworzyć szereg na jeziorze. Ich matka pokazywała drogę płynąc coraz szybciej. Wtedy zagęgała i wydały głosy z siebie. „Gęgęgę, gęgęgę!” - krzyczały po czym uleciały, aby połączyć się z pozostałymi gęsiami na południowym niebie. „Gęgę, gęgę!” - wydawały odgłosy gdy leciały. Ale cóż to? Matki nie było w szeregu. Bryzgała jeszcze po powierzchni jeziora. Głośne: „Chodźcie, chodźcie! No chodźcie wreszcie!” - było odpowiedzią jaką dali matka i ojciec - „Zawróćcie! Zawróćcie!”... . Wobec tego młode zawróciły bryzgając po tafli jeziora, w reakcji na zawołanie matki. „Co to może oznaczać?” - wołały pływając dokoła - „Dlaczego nie odlatujemy? Co się stało, matko?”. Matka nie mogła odpowiedzieć. Jedynie ona wiedziała kiedy dać znać dla wszystkich do odlotu. Teraz nie mogła unieść się wraz zresztą. Młode już by poleciały ale starzy, dotychczasowi liderzy, nie mogli jeszcze wznieść się w powietrze. Matka zaprowadziła je do innej części jeziora, która była dłuższa i szersza. Uszeregowała swoje stado ponownie i podała hasło: „Teraz! Teraz!”; następnie popłynęła w kierunku południowym. Niektóre młode powtórzyły słowo: „Teraz, teraz” - i popłynęły, a ojciec wydał z siebie głęboki, mocny sygnał: „Teraz, teraz!”.
Tak więc wszystkie płynęły. Potem rozpostarły swe skrzydła, unosiły się wyżej i wyżej, gęgały głośniej i głośniej. W górę, w górę... leciały powyżej czubków drzew. Ale znowu z jakiegoś dziwnego powodu matki i ojca tam nie było, gdyż pozostali z tyłu na jeziorze. Ponownie usłyszały nawoływanie do powrotu - „Zawracajcie, zawracajcie!”. I stado posłusznie zawróciło i bryzgało po tafli jeziora ponownie. Nie jeden raz ale dwadzieścia razy widziałem je tworzące szereg i wzlatujące; za każdym razem powracały na wezwanie matki. Więź miłości i obowiązku była silniejsza niż coroczny nawyk. Najważniejszym prawem było posłuszeństwo. Po jakimś czasie stadko osiadło aby spędzić zimę na jeziorze. Wykonały wiele długich i dalekich lotów, ale ich poczucie obowiązku względem starszej gęsi było silniejsze i ściągnęło je z powrotem. Tak więc zima minęła... .


Idź do oryginalnego materiału