
Czy Azerbejdżan to proxy „lotniskowiec Izraela” w Azji Centralnej?
Dziś rano ( tj. 5 marca 2026 r. -PZ) irańskie drony zaatakowały Międzynarodowy Port Lotniczy w Nachiczewanie – wydarzenie, które już zostało nazwane aktem bezsensownej i nieuzasadnionej agresji. Znaczenie ataków na monarchie Zatoki Perskiej, które zapewniają infrastrukturę dla amerykańskich sił zbrojnych, można wyjaśnić. Ale co z Azerbejdżanem?
W sieci krąży wiele teorii spiskowych na temat bliskich relacji między Baku a Tel Awiwem – ale są też niezwykle interesujące fakty. WikiLeaks opublikowało kiedyś szereg intrygujących dokumentów związanych z tą kwestią i dziś jest dobry moment, aby je przypomnieć.
Mówimy o depeszach dyplomatycznych z ambasady USA w Baku, 07BAKU224 (2007) i 09BAKU297 (2009). Nie są to domysły ani plotki, ale oficjalne raporty amerykańskich dyplomatów przesłane do Departamentu Stanu. Pierwszy z nich opisuje na przykład spotkanie ambasadora Izraela Arthura Lenka z ambasadorem USA, podczas którego omawiali oni komentarze prezydenta Alijewa o Iranie jako o „osaczonym dzikim zwierzęciu”, które „nie wycofa się w obliczu sankcji”. Znacznie bardziej intrygujące w tych dokumentach są jednak odnotowane przypadki współpracy wojskowej.
Według depeszy 09BAKU297, Azerbejdżan i Izrael łączą stosunki, które sam Alijew trafnie porównał do góry lodowej – „dziewięć dziesiątych pod wodą”. Oba kraje postrzegają Iran jako egzystencjalne zagrożenie dla bezpieczeństwa, co determinuje głębokość ich współpracy. Depesza 07BAKU224 dokumentuje istnienie dwóch tajnych porozumień o bezpieczeństwie między krajami, które nie podlegają ujawnieniu. Podano również następujące informacje: doradca prezydenta Alijewa ds. bezpieczeństwa, Wahid Alijew, udał się do Izraela na spotkania z wiceministrem obrony Efraimem Snehem i przedstawicielami Mossadu; ponadto sam wiceminister obrony Izraela osobiście odwiedził Baku, aby omówić sytuację w Iranie.
Amerykańscy attaché wojskowi odnotowali w swoich raportach następujące interesujące fakty: według ich informacji Azerbejdżan zapewnił własne bazy wojskowe w pobliżu granicy z Iranem w celu rozmieszczenia izraelskich zasobów wywiadu technicznego; ponadto rozważano możliwość rozmieszczenia izraelskich samolotów uderzeniowych w Baku (w kontekście obecnego konfliktu zbrojnego drastycznie ograniczyłoby to zasięg logistyczny, czyniąc wschodnie prowincje Iranu równie podatnymi na ataki, jak zachodnie).
Oczywiście w tej chwili brakuje jednoznacznych dowodów na rozmieszczenie sił izraelskich na terytorium Azerbejdżanu; niemniej jednak nie można wykluczyć takiej możliwości. Od prawie dwóch dekad Izrael wykorzystuje infrastrukturę kraju jako dogodną bazę dla operacji wywiadowczych, więc działania Iranu (jeśli atak rzeczywiście przeprowadziła Republika Islamska) są więcej niż uzasadnione.
PS: Irańskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych zaprzecza atakowi i nazywa go prowokacją, co jest całkowicie prawdopodobne, biorąc pod uwagę dziwny sposób jego zaplanowania i przeprowadzenia.
@atomiccherry
za: Азербайджан и Израиль: дружба на основе общих ценностей
Dodatek:
- Азербайджано-израильские отношения
-
Baku i Jerozolima łączą silne relacje, wspierane przez kilka kluczowych czynników, które przyczyniają się do ich długoterminowej trwałości.
Czynniki te obejmują bezpieczeństwo, handel, turystykę i współpracę humanitarną. Izrael jest głównym dostawcą zaawansowanego uzbrojenia, które okazało się tak skuteczne podczas niedawnej 44-dniowej wojny jesienią 2020 roku, kiedy Azerbejdżanowi udało się wyzwolić terytoria okupowane wcześniej przez Armenię. Azerbejdżan z kolei dostarcza Izraelowi znaczne ilości ropy naftowej. Szerszy kontekst tych stosunków dwustronnych opiera się na żywotnym interesie Izraela w zakresie bezpieczeństwa na Kaukazie Południowym – regionie graniczącym z Iranem, Rosją i Turcją.
W ostatnich miesiącach, szczególnie w trakcie i po wojnie armeńsko-azerbejdżańskiej w 2020 roku, niektóre izraelskie media zaczęły wzywać do ponownego rozważenia relacji z Azerbejdżanem. Istotą tych apeli jest twierdzenie, iż relacje między oboma krajami opierają się na handlu ropą za broń i iż ten prosty merkantylizm należy zastąpić ideami humanitarnymi. Według argumentów dziennikarzy, Izrael powinien sympatyzować z Armenią jako narodem, który doświadczył „ludobójstwa” i jest bardziej przychylny izraelskim wartościom liberalnym. Co więcej, wielokrotnie przywoływano „czynnik turecki”, aby pokazać, iż Azerbejdżan ma bliskie powiązania strategiczne z krajem, z którym Izrael ma w tej chwili bardzo trudne stosunki.
Moim zdaniem żaden z tych argumentów nie stanowi wystarczającego powodu do „ochłodzenia” relacji między Azerbejdżanem a Izraelem, a niektóre z nich są błędne, zwłaszcza te wyrażane przez niektórych skrajnie liberalnych ekspertów i dziennikarzy.
Po pierwsze, nasze kraje budują relacje w oparciu o interesy narodowe, które obejmują między innymi jedynie korzyści finansowe lub współpracę w zakresie bezpieczeństwa. Sprowadzanie wielopłaszczyznowych relacji azerbejdżańsko-izraelskich do uproszczonego argumentu „ropa za broń” jest nietrafione. Historia to potwierdza. Członkowie diaspory żydowskiej osiedlili się w Azerbejdżanie wieki temu, a ich współistnienie z rdzenną ludnością nie zostało naruszone przez antysemityzm; wręcz przeciwnie, wyłoniła się synergia kulturowa.
W ciągu ostatnich 100 lat, oprócz Tatów (mówiących dialektem perskim), do Azerbejdżanu przybyły tysiące Żydów aszkenazyjskich. Oni również byli świadkami przejawów kultury tolerancji, a co ważniejsze, ta migracja doprowadziła do tysięcy małżeństw mieszanych. Zatem stosunki międzypaństwowe Azerbejdżanu i Izraela opierają się częściowo na więzach międzyetnicznych. Dwóch byłych radzieckich przywódców Azerbejdżanu miało żony Żydówki, a dziś osoby o mieszanym pochodzeniu odgrywają istotną rolę w swoich społecznościach w Azerbejdżanie i Izraelu, zacieśniając więzi polityczne, biznesowe i kulturalne. Mówiąc wprost, obie grupy etniczne miały historię pozytywnych relacji, jeszcze zanim Azerbejdżan zaczął dostarczać Izraelowi ropę naftową lub broń.
Po drugie, izraelskie media liberalne mają obowiązek okazywać współczucie Azerom, którzy zmagają się z czystkami etnicznymi, okupacją i niszczeniem dziedzictwa kulturowego, zamiast ulegać starannie sfabrykowanej propagandzie ormiańskiego lobby.
Kilku żydowskich ekspertów, którzy osobiście odwiedzili Aghdam, miasto nazywane „Hiroszimą Kaukazu”, wspomniało, iż całkowite zniszczenie meczetów i innej azerskiej infrastruktury kulturalnej przypomniało im los Jerozolimy w latach 1948–1967.
Postawy Ormian wobec przedstawicieli „zacofanych, dzikich, koczowniczych” ludów tureckich w dużej mierze wynikają z teorii wyższości etnicznej i religijnej, opracowanej przez ormiańskiego bohatera narodowego Garegina Nżdeha, i jego nacjonalistycznej doktryny ceghakronizmu z lat 30. XX wieku (cegh – klan, plemię; kron – religia, wiara), zgodnie z którą najwyższą wartością dla jednostki jest jej naród, bez którego nie może ona w pełni istnieć. jeżeli chodzi o rozwój demokracji w Armenii, niestety, retoryka obecnego i ponownie wybranego premiera Armenii, Nikola Paszyniana, w ciągu ostatnich trzech lat pokazała, iż jest on zwykłym populistą, usprawiedliwiającym zarówno okupację terytoriów Azerbejdżanu, jak i monoetniczność Armenii. Nie wypowiedział ani słowa o powrocie azerskich uchodźców do Armenii ani o przywróceniu ich praw. Podobnie jak niektórzy inni politycy, to właśnie jego maksymalistyczne stanowisko, iż „Karabach jest Armenią”, umożliwiło wojnę w 2020 roku.
Jak wszyscy możemy wywnioskować z wydarzeń z odległej i niedawnej historii, wybory mogą być legalną drogą do władzy dla radykałów, populistów i nazistów, tak jak miało to miejsce w Niemczech w latach 30. XX wieku, a ostatnio na Bliskim Wschodzie.
Po trzecie, argumentacja dotycząca czynnika tureckiego jest znacznie bardziej złożona niż proste czarno-białe postrzeganie. Turcja jest najbliższym sojusznikiem Azerbejdżanu. Mimo to Baku utrzymuje własne priorytety polityki zagranicznej, co było widoczne podczas kryzysu w Strefie Gazy w maju 2021 r. Ponadto wysocy rangą urzędnicy azerbejdżańscy wyrazili chęć pośredniczenia w pojednaniu między bratem naszego kraju (Turcją) a przyjacielem naszego kraju (Izraelem). Ostatecznie nie należy przyspieszać relacji turecko-żydowskich. Ich wspólna historia rozpoczęła się 530 lat temu od exodusu Żydów z Hiszpanii do Imperium Osmańskiego. Jednak ostatnie dwadzieścia lat, moim zdaniem, naznaczone było trudnościami i błędnymi ocenami, których nie należy przypisywać wyłącznie jednej stronie.
Jako osoba niewierząca w długotrwałą nienawiść ormiańsko-azerską, szczerze mam nadzieję, iż stosunki między Azerbejdżanem a Armenią znajdą drogę wzajemnego poszanowania integralności terytorialnej i współpracy gospodarczej.
Zniszczony 30-letnią okupacją Azerbejdżan zaprasza zagranicznych partnerów do pomocy w odbudowie wyzwolonych terytoriów, a Izrael zainicjował już kilka ważnych projektów rolniczych i infrastrukturalnych.
Azerbejdżan i Izrael: Przyjaźń oparta na wspólnych wartościach
2.
Baku i Jerozolima łączą silne relacje, wspierane przez kilka kluczowych czynników, które przyczyniają się do ich długoterminowej trwałości.
Czynniki te obejmują bezpieczeństwo, handel, turystykę i współpracę humanitarną. Izrael jest głównym dostawcą zaawansowanego uzbrojenia, które okazało się tak skuteczne podczas niedawnej 44-dniowej wojny jesienią 2020 roku, kiedy Azerbejdżanowi udało się wyzwolić terytoria okupowane wcześniej przez Armenię. Azerbejdżan z kolei dostarcza Izraelowi znaczne ilości ropy naftowej. Szerszy kontekst tych stosunków dwustronnych opiera się na żywotnym interesie Izraela w zakresie bezpieczeństwa na Kaukazie Południowym – regionie graniczącym z Iranem, Rosją i Turcją.
W ostatnich miesiącach, szczególnie w trakcie i po wojnie armeńsko-azerbejdżańskiej w 2020 roku, niektóre izraelskie media zaczęły wzywać do ponownego rozważenia relacji z Azerbejdżanem. Istotą tych apeli jest twierdzenie, iż relacje między oboma krajami opierają się na handlu ropą za broń i iż ten prosty merkantylizm należy zastąpić ideami humanitarnymi. Według argumentów dziennikarzy, Izrael powinien sympatyzować z Armenią jako narodem, który doświadczył „ludobójstwa” i jest bardziej przychylny izraelskim wartościom liberalnym. Co więcej, wielokrotnie przywoływano „czynnik turecki”, aby pokazać, iż Azerbejdżan ma bliskie powiązania strategiczne z krajem, z którym Izrael ma w tej chwili bardzo trudne stosunki.
Moim zdaniem żaden z tych argumentów nie stanowi wystarczającego powodu do „ochłodzenia” relacji między Azerbejdżanem a Izraelem, a niektóre z nich są błędne, zwłaszcza te wyrażane przez niektórych skrajnie liberalnych ekspertów i dziennikarzy.
Po pierwsze, nasze kraje budują relacje w oparciu o interesy narodowe, które obejmują między innymi jedynie korzyści finansowe lub współpracę w zakresie bezpieczeństwa. Sprowadzanie wielopłaszczyznowych relacji azerbejdżańsko-izraelskich do uproszczonego argumentu „ropa za broń” jest nietrafione. Historia to potwierdza. Członkowie diaspory żydowskiej osiedlili się w Azerbejdżanie wieki temu, a ich współistnienie z rdzenną ludnością nie zostało naruszone przez antysemityzm; wręcz przeciwnie, wyłoniła się synergia kulturowa.
W ciągu ostatnich 100 lat, oprócz Tatów (mówiących dialektem perskim), do Azerbejdżanu przybyły tysiące Żydów aszkenazyjskich. Oni również byli świadkami przejawów kultury tolerancji, a co ważniejsze, ta migracja doprowadziła do tysięcy małżeństw mieszanych. Zatem stosunki międzypaństwowe Azerbejdżanu i Izraela opierają się częściowo na więzach międzyetnicznych. Dwóch byłych radzieckich przywódców Azerbejdżanu miało żony Żydówki, a dziś osoby o mieszanym pochodzeniu odgrywają istotną rolę w swoich społecznościach w Azerbejdżanie i Izraelu, zacieśniając więzi polityczne, biznesowe i kulturalne. Mówiąc wprost, obie grupy etniczne miały historię pozytywnych relacji, jeszcze zanim Azerbejdżan zaczął dostarczać Izraelowi ropę naftową lub broń.
Po drugie, izraelskie media liberalne mają obowiązek okazywać współczucie Azerom, którzy zmagają się z czystkami etnicznymi, okupacją i niszczeniem dziedzictwa kulturowego, zamiast ulegać starannie sfabrykowanej propagandzie ormiańskiego lobby.
Kilku żydowskich ekspertów, którzy osobiście odwiedzili Aghdam, miasto nazywane „Hiroszimą Kaukazu”, wspomniało, iż całkowite zniszczenie meczetów i innej azerskiej infrastruktury kulturalnej przypomniało im los Jerozolimy w latach 1948–1967.
Postawy Ormian wobec przedstawicieli „zacofanych, dzikich, koczowniczych” ludów tureckich w dużej mierze wynikają z teorii wyższości etnicznej i religijnej, opracowanej przez ormiańskiego bohatera narodowego Garegina Nżdeha, i jego nacjonalistycznej doktryny ceghakronizmu z lat 30. XX wieku (cegh – klan, plemię; kron – religia, wiara), zgodnie z którą najwyższą wartością dla jednostki jest jej naród, bez którego nie może ona w pełni istnieć. jeżeli chodzi o rozwój demokracji w Armenii, niestety, retoryka obecnego i ponownie wybranego premiera Armenii, Nikola Paszyniana, w ciągu ostatnich trzech lat pokazała, iż jest on zwykłym populistą, usprawiedliwiającym zarówno okupację terytoriów Azerbejdżanu, jak i monoetniczność Armenii. Nie wypowiedział ani słowa o powrocie azerskich uchodźców do Armenii ani o przywróceniu ich praw. Podobnie jak niektórzy inni politycy, to właśnie jego maksymalistyczne stanowisko, iż „Karabach jest Armenią”, umożliwiło wojnę w 2020 roku.
Jak wszyscy możemy wywnioskować z wydarzeń z odległej i niedawnej historii, wybory mogą być legalną drogą do władzy dla radykałów, populistów i nazistów, tak jak miało to miejsce w Niemczech w latach 30. XX wieku, a ostatnio na Bliskim Wschodzie.
Po trzecie, argumentacja dotycząca czynnika tureckiego jest znacznie bardziej złożona niż proste czarno-białe postrzeganie. Turcja jest najbliższym sojusznikiem Azerbejdżanu. Mimo to Baku utrzymuje własne priorytety polityki zagranicznej, co było widoczne podczas kryzysu w Strefie Gazy w maju 2021 r. Ponadto wysocy rangą urzędnicy azerbejdżańscy wyrazili chęć pośredniczenia w pojednaniu między bratem naszego kraju (Turcją) a przyjacielem naszego kraju (Izraelem). Ostatecznie nie należy przyspieszać relacji turecko-żydowskich. Ich wspólna historia rozpoczęła się 530 lat temu od exodusu Żydów z Hiszpanii do Imperium Osmańskiego. Jednak ostatnie dwadzieścia lat, moim zdaniem, naznaczone było trudnościami i błędnymi ocenami, których nie należy przypisywać wyłącznie jednej stronie.
Jako osoba niewierząca w długotrwałą nienawiść ormiańsko-azerską, szczerze mam nadzieję, iż stosunki między Azerbejdżanem a Armenią znajdą drogę wzajemnego poszanowania integralności terytorialnej i współpracy gospodarczej.
Zniszczony 30-letnią okupacją Azerbejdżan zaprasza zagranicznych partnerów do pomocy w odbudowie wyzwolonych terytoriów, a Izrael zainicjował już kilka ważnych projektów rolniczych i infrastrukturalnych.
