Obecne władze Kalisza dbają jak mogą o promocję najstarszego miast w Polsce. Tę szerszą, jak i tę o wymiarze lokalnym.
O ile ogólnopolska ostatnio bywa w gratisie, to lokalna słono się opłaca.
Ale jest za to słodka jak miód z miejskiej pasieki dla staranne wybranych misiów.
▶ Nie każdy wie, iż jest sobie taka TVKalisz. Była choćby w kablówce, ale się skończyła. Skończyła na You Tube. Póki co.
W tę wąziutką niszę medialną postanowił zainwestować swoje udziały lokalny mecenas M.Gajda, który świadczy dobrze płatne usługi dla miejskiej spółki KLA oraz zasiada w organach spółek Energa Ciepło Kaliskie i Oświetlenie Uliczne. Nie przeszkadza mu w tym znajomość z prezydentem K.Kinastowskim. Adwokat przygarnął do spółki między innymi pana D.Dudka (miejscowy ekspert od AI w prasie, radiofonii i telewizji), który kieruje jednocześnie sprzyjającym portalem Latarnik Kaliski.
I wtedy Z MIEJSCA – i z miejskich pieniędzy - postanowił w nich zainwestować prezydent Krystian Kinastowski. I zaczął podpisywać cykliczne umowy z ich spółką, o jakże luksusowej nazwie AMBER BROADCAST sp. z o. o., by ta, pod szyldem TVKalisz, robiła audycje pod wszystko mówiącym tytułem „Dzieje się w Kaliszu” i emitowała je w… serwisie You Tube.

screen: fragment listy zawieranych przez Miasto Kalisz umów (przy okazji, warto poprawić pisownię nazwy spółki, bo BOAdcast, może sugerować węża-dusiciela biznesu mediowego ;-)
▶ W analizowanym przez nas krótkim okresie prezydent Kinastowski zapłacił ww. spółce 12 000 zł netto za 9 600 wyświetleń wszystkiego razem (stan na 27.04.2026) + jeszcze dodatkowo 3050 zł, ale o tym potem.
Trochę (a choćby bardzo) drogo. No i bez sensu. Podejrzanie bez sensu. Po co prezydent przelewa publiczne pieniądze do ww. spółki, skoro jego pojedynczy post na własnych social mediach miewa duuuuuużo więcej wyświetleń? I to praktycznie za darmo.
Można wspierać młode talenty, ale bez przesady. Apelujemy o opamiętanie. Dzięki tej publikacji na pewno trochę więcej osób dowie się o czymś takim na You Tube i niech to będzie "wdowi grosz" radiaCENTRUM oddany na promocje tego medium, ale z podatków prosimy już nie przelewać koledze Gajdzie i wspólnikom, bo potem pan Dudek może ocenić jako naganne takie płacenie prywatnemu medium na jego utrzymanie z podatków Kaliszan. Żart :)
▶ Czy przeszkadza to komuś w kaliskim ratuszu ? Spytaliśmy w Kancelarii Prezydenta Miasta jakie mierzalne założenia marketingowe stały u podstaw zawierania, kolejnych cyklicznych umów z AMBER BROADCAST sp. z o. o.?
Oto odpowiedź:

A jak Kancelaria ocenia fakt, iż na dzień 27. kwietnia zakupiła w ten sposób zaledwie ok. 9 600 wyświetleń za kwotę 12 000 zł i kto ocenia efektywność płacenia TVKalisz? Tu odpowiedź jest PORAŻAJĄCA:

Za punkt odniesienie do oceny tej kuriozalnej sytuacji niech służą wyrywkowe dane z wyświetleń postów na profilu FB radiaCENTRUM. Pojedyncza pozycja osiąga 10-krotność wszystkich wyświetleń ww. produkcji spółki AMBER BROADCAST sp. z o.o. (TVKalisz) dla Urzędu Miasta Kalisz razem wziętych w opisanym okresie.

Ale co tam jakieś tam radioCENTRUM!
1 (słownie: jedna) rolka z profilu prezydenta K.Kinastowskiego potrafi wygenerować więcej odsłon.

Na koniec wisienka na sucharku (no bo – z całym szacunkiem - nie na torcie). Za zrobienie i zmontowanie tego 8-minutowego nagrania, umieszczonego na stronie miasta (www.kalisz.pl) w zakładce dla osób z niepełnosprawnościami, spółka AMBER BROADCAST zainkasowała… ponad 3000 zł. NAPRAWDĘ.
Bo to nie jest łatwe drodzy gimnazjaliści:
„Wykonanie materiału - nagrania z informacją o podmiocie w ramach poprawy dostępności dla osób ze szczególnymi potrzebami, który został umieszczony na stronie www.kalisz.pl.
W skład zlecenia wchodziło:
- opracowanie i montaż sekwencji prezentujących najważniejsze lokalizacje Urzędu Miasta Kalisza oraz informacje o świadczonych usługach;
- przygotowanie napisów zsynchronizowanych z mową, zawierających pasek postępu pokazujący aktualnie wypowiadane słowa;
- realizacja ścieżki dźwiękowej (audiodeskrypcja treści).”
Koniec cytatu.
Przede wszystkim ten "materiał" to w warstwie obrazu zwykły pokaz slajdów, złożony z 9 amatorskich fotografii. Po drugie nie zawiera on audiodeskrypcji, a jedynie bardzo miernej jakości ścieżkę dźwiękową, synchronizowaną z napisami w tzw. trybie "karaoke". Audiodeskrypcja z definicji opisuje całe sceny pojawiające się w filmie. Ktoś tu nie odrobił lekcji.
Obawiamy się, iż rzeczy na takim poziomie – mimo dorobionej w zamówieniu ideologii na 9 linijek - robi się w godzinę.
Po lekcjach.
Autor:

















