Dymy na miesięcznicy od samego rana, Kaczyński groził i bredził o zamachu! „Sprawa smoleńska wróci”

11 godzin temu
Znowu działo się na miesięcznicy smoleńskiej. Jarosław Kaczyński przekonywał, iż to uroczystość religijna i wygrażał aktywistom, a ci częstowali go wymownymi okrzykami. Smoleńska tradycja Mamy 10-ty dzień miesiąca, a to oznacza kolejną miesięcznicę smoleńską. I kolejny „popis” prezesa PiS pod pomnikiem ofiar katastrofy. To już tradycja, iż 10. dnia każdego miesiąca na placu Piłsudskiego w Warszawie dochodzi do mniejszych lub większych incydentów. Jarosław Kaczyński i jego świta przychodzą pod pomnik ofiar katastrofy smoleńskiej, by uczcić kolejną miesięcznicę, a na miejscu czekają już manifestanci. Oczywiście wcześniej prezes z działaczami idą na mszę, by pomodlić się prawdopodobnie o „zdradzieckie mordy”. Nie inaczej było i tym razem, choć pogoda w Warszawie nie rozpieszcza. Ale co tam deszcz i wiatr, kiedy trzeba odstawić smoleńską szopkę! Niemal punktualnie o 9.00 Jarosław Kaczyński zjawił się na Pl. Piłsudskiego w Warszawie. W reprezentacji Nowogrodzkiej znaleźli się m.in. Mariusz Błaszczak, Maria Kurowska czy Stanisław Karczewski. Później do głosu doszedł prezes i się zaczęło. Kaczyński grzmiał na miesięcznicy — Jest tak, jak co miesiąc. Co miesiąc nie jest wykonywane to, co jest zapisane w prawie. Nie ma izolacji tych ludzi, którzy przeszkadzają naszym religijnym uroczystościom. Mamy do czynienia z zaciekłą walką z pamięcią — mówił Kaczyński, a w tle słychać
Idź do oryginalnego materiału