Współpraca z Chinami i USA ma rozluźnić zależność od Rosji
Białoruś już dawno straciła miejsce w centrum zainteresowania zarówno opinii publicznej, jak i wielu polityków, szczególnie na Zachodzie. Zryw społeczny z 2020 r. skierowany przeciw Aleksandrowi Łukaszence przyćmiły wojny na Ukrainie i Bliskim Wschodzie. Niemniej jednak Białoruś pozostaje krajem ważnym w naszym regionie. I niedostrzeganie tego, więcej – lekceważenie, trzeba uznać za błąd w polskiej polityce zagranicznej.
Od pewnego czasu należy mówić o dwóch Białorusiach. Pierwsza to wszystkie osoby, grupy oraz inicjatywy istniejące i działające poza jej granicami. Druga to Białoruś… wewnątrz samej Białorusi, o której z różnych przyczyn mówi się rzadziej i głównie negatywnie.
Od sierpnia 2020 r. przez Białoruś przeszła fala represji, dotychczas niespotykanych i obejmujących prawie każdą dziedzinę życia. Nie dość, iż w więzieniach znalazła się ogromna liczba ludzi, to jeszcze władza wprowadziła specjalny tryb sądów zaocznych, by móc sądzić oponentów, którym udało się opuścić kraj. Liczba więźniów politycznych, uznawanych za wrogów Białorusi, mimo stopniowego ich wypuszczania przez decydentów na mocy dealu z Zachodem przez cały czas jest duża.
Totalne uzależnienie
Znacznie rzadziej niż o represjach mówi się o dość nietypowych białoruskich układankach geopolitycznych. Pierwszą było totalne, głównie militarne, uzależnienie od Rosji. To obraz prawdziwy, ale ma swoje niuanse i nie jest już tak jednoznaczny. Gospodarczo Białoruś dostała kroplówkę od Moskwy na niespotykaną dotychczas skalę – po rosyjskim ataku na Ukrainę i wprowadzeniu sankcji białoruskie przedsiębiorstwa molochy znalazły się wręcz w warunkach cieplarnianych.
Bardzo istotne dla władz w Mińsku jest to, iż Białoruś formalnie nie dołączyła do rozpoczętej przez Rosję wojny z Ukrainą. Dla Łukaszenki ma to najważniejsze znaczenie, ponieważ społeczeństwo białoruskie jest raczej nastawione antywojennie. W lutym 2022 r., mimo trwania powyborczych represji, choćby w Mińsku zdarzały się, wprawdzie nieliczne, akcje protestu przeciwko wojnie. Toteż mimo coraz silniejszych nacisków strony rosyjskiej, mimo polityki szantażu, żeby Białoruś wciągnąć w ów konflikt, Łukaszenka na wszelkie sposoby stara się tego unikać. Widać to na różnych płaszczyznach. choćby werbalnej. Na Białorusi wojnę Rosji z Ukrainą nazywa się wojną, a nie specjalną operacją wojskową. W propagandzie państwowej przykład rosyjskiego ataku na sąsiedni
Maxim Rust – doktor nauk politycznych, adiunkt, badacz i wykładowca Studium Europy Wschodniej Uniwersytetu Warszawskiego. Zajmuje się elitami politycznymi państw poradzieckich oraz zmianami społeczeństw w krajach przechodzących transformację
Post Dwie Białorusie pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

2 dni temu










