Straż Graniczna zatrzymała 17 sierpnia w Warszawie dwóch obywateli Gruzji, 33- i 54-latka, tuż po wyjściu z aresztu śledczego. 18 sierpnia mają zostać odesłani do Gruzji, a przez 5 lat nie wjadą do strefy Schengen. To elementarny test państwa: prawo ma chronić Polaków.
Przejęci po wyjściu z aresztu
Straż Graniczna podała, iż 17 sierpnia funkcjonariusze Placówki Straży Granicznej w Warszawie przejęli dwóch obywateli Gruzji bezpośrednio po opuszczeniu przez nich aresztu śledczego. Według komunikatu Komendy Głównej Straży Granicznej mężczyźni mieli 33 i 54 lata, a wcześniej byli tymczasowo aresztowani w związku z przestępstwami przeciwko mieniu.
Chodziło o dwukrotne włamanie do domu jednorodzinnego oraz kradzież mienia wartego kilkadziesiąt tysięcy złotych. To nie jest drobny incydent administracyjny. To sprawa, w której bezpieczeństwo zwykłych mieszkańców spotyka się z pytaniem o skuteczność państwa wobec cudzoziemców naruszających polskie prawo.
Nielegalny pobyt i mandaty
Po wyjściu z aresztu obaj mężczyźni zostali poddani kontroli legalności pobytu. Straż Graniczna ustaliła, iż przebywali w Polsce nielegalnie, ponieważ nie opuścili terytorium państw strefy Schengen po wykorzystaniu dopuszczalnego okresu pobytu bez wizy. Za naruszenie przepisów pobytowych otrzymali mandaty po 500 zł.
Ten mechanizm jest prosty. Państwo, które traktuje własne granice i własne przepisy poważnie, nie może kończyć sprawy na papierze i pouczeniu. W ostatnich tygodniach opisywaliśmy już przypadki, w których Straż Graniczna kierowała cudzoziemców do opuszczenia Polski. Każda taka decyzja ma sens dopiero wtedy, gdy jest realnie wykonana.
Zakaz wjazdu na pięć lat
Komendant Placówki Straży Granicznej w Warszawie wydał wobec obu cudzoziemców decyzje o zobowiązaniu do powrotu, podlegające przymusowemu wykonaniu. Jednocześnie orzeczono pięcioletni zakaz ponownego wjazdu do państw strefy Schengen. 18 sierpnia funkcjonariusze mieli doprowadzić mężczyzn do lotniczego przejścia granicznego Warszawa-Okęcie, skąd pod nadzorem Straży Granicznej mieli odlecieć do Gruzji.
W podobnych sprawach kluczowa jest konsekwencja. o ile cudzoziemiec narusza przepisy pobytowe, a dodatkowo pojawia się wątek poważnych przestępstw przeciwko mieniu, polskie państwo ma obowiązek chronić obywateli. Nie przez gesty medialne, ale przez procedurę, decyzję i wykonanie.
Bezpieczeństwo Polaków jest pierwsze
Nie chodzi o narodowość jako etykietę do oceniania ludzi. Chodzi o konkretne osoby, konkretne czyny i konkretne decyzje organów państwa. Polacy mają prawo oczekiwać, iż cudzoziemiec łamiący warunki pobytu i zagrażający porządkowi publicznemu nie będzie latami krążył między sądem, aresztem i kolejnymi adresami zamieszkania.
Dlatego deportacja po wyjściu z aresztu jest sygnałem adekwatnym. Wcześniej pisaliśmy także o sprawach, w których po odbyciu kar cudzoziemcy byli wydalani z Polski. To powinien być standard, nie wyjątek od reguły. Suwerenność państwa zaczyna się od prostej zdolności: kto nie ma prawa przebywać w Polsce i stanowi zagrożenie, ten musi Polskę opuścić.
Źródło: Straż Graniczna, Kresy.pl.
Źródło: Kresy.pl













