Policjanci z Ostrowa Wielkopolskiego zatrzymali 20 sierpnia 38-letniego obywatela Ukrainy, który według KPP miał dwa sądowe zakazy prowadzenia pojazdów, jazdę po alkoholu i liczne wykroczenia drogowe. Mężczyznę doprowadzono do Straży Granicznej w Kaliszu. Stawka jest prosta: polskie prawo musi być egzekwowane.
Zatrzymanie po latach naruszania prawa
Komenda Powiatowa Policji w Ostrowie Wielkopolskim podała, iż funkcjonariusze Wydziału Kryminalnego zatrzymali 20 sierpnia 38-letniego obywatela Ukrainy. Według komunikatu ostrowskiej policji mężczyzna nie stosował się do dwóch aktywnych zakazów prowadzenia pojazdów mechanicznych orzeczonych przez sąd.
Policja wskazała też na wcześniejsze kierowanie w stanie nietrzeźwości i liczne wykroczenia drogowe. To nie jest drobny incydent ani spór o papier. To sprawa bezpieczeństwa ludzi na drogach. Kto prowadzi mimo zakazu, pokazuje, iż lekceważy państwo i ryzyko, jakie stwarza wobec innych.
Straż Graniczna prowadzi procedurę
Po zatrzymaniu mężczyzna został doprowadzony do Placówki Straży Granicznej w Kaliszu. Tam prowadzone są czynności administracyjne związane ze zobowiązaniem cudzoziemca do opuszczenia terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. KPP wprost napisała, iż ma to skutkować wydaleniem z kraju.
To jest dokładnie ten punkt, w którym państwo ma obowiązek działać twardo i bez kompleksów. Gość przebywający w Polsce korzysta z porządku, infrastruktury i bezpieczeństwa, które tworzą polscy podatnicy. W zamian musi respektować polskie prawo. jeżeli tego nie robi, konsekwencje powinny być szybkie i realne.
Bezpieczeństwo przed poprawnością polityczną
W sprawach cudzoziemców łatwo uciec w język urzędowych ogólników. Tymczasem tu fakty są jasne: policja mówi o powtarzalności naruszeń prawa i realnym zagrożeniu w ruchu drogowym. Narodowość sprawcy podajemy, bo podała ją policja i bo sprawa dotyczy procedury pobytowej cudzoziemca.
Nie chodzi o odpowiedzialność zbiorową. Chodzi o zasadę, bez której państwo staje się bezradne. Polska ma prawo wymagać od każdego, kto tu mieszka, pracuje albo czasowo przebywa, poszanowania przepisów i elementarnej lojalności wobec porządku publicznego. Gdy w Ostrowie Wielkopolskim otwarto centrum dla cudzoziemców, pisaliśmy, iż migracja przestaje być abstrakcją z wielkich miast. Takie sprawy pokazują, dlaczego kontrola i konsekwencja są konieczne.
Państwo ma być skuteczne
Policja przypomniała, iż reaguje na przypadki łamania prawa niezależnie od narodowości. To ważne zastrzeżenie. Równość wobec prawa nie oznacza jednak pobłażliwości. Oznacza, iż nikt nie może zasłaniać się statusem cudzoziemca, emocjami politycznymi ani presją środowisk, które każdą debatę o migracji próbują zamienić w moralny szantaż.
Polska nie może kopiować zachodniego modelu, w którym najpierw lekceważono drobniejsze naruszenia, potem normalizowano chaos, a na końcu zwykli obywatele płacili za to bezpieczeństwem na ulicach i drogach. W interesie narodowym jest jasna reguła: legalny pobyt i praca tak, łamanie prawa i ignorowanie wyroków sądowych nie.
Potrzebna polityka konsekwencji
Sprawa z Ostrowa Wielkopolskiego dobrze wpisuje się w szerszą debatę o tym, czy Polska potrafi sama decydować, kogo wpuszcza, komu pozwala zostać i kogo usuwa po naruszeniu prawa. Niedawno przypominaliśmy propozycję, by odpowiedzią na porażkę multikulti była skuteczna służba deportacyjna i realna kontrola migracji.
Dla Polaków stawką nie jest statystyka w policyjnym komunikacie. Stawką jest to, czy państwo potrafi chronić obywatela przed osobami, które lekceważą wyroki sądu i przepisy drogowe. jeżeli prawo ma znaczyć cokolwiek, musi działać także wtedy, gdy jego egzekwowanie bywa politycznie niewygodne.
Źródło: KPP Ostrów Wielkopolski, Kresy.pl.
Źródło: Kresy.pl











