Dwa oblicza rewolucji 1905 roku

myslpolska.info 3 godzin temu

W Muzeum Niepodległości w Warszawie możemy oglądać arcyciekawą wystawę pt. „W Was była Polska”, poświęcona Rewolucji 1905 roku. Dla nas najciekawszą jej częścią jest prezentacja licznych ulotek i odezw Narodowego Związku Robotniczego (NZR), podległego Lidze Narodowej.

NZR walczył o sprawy polskie, o polska szkołę, ale jednocześnie czynnie przeciwstawił się anarchii i terrorowi rewolucji. Poniżej treść jednej z ulotek, w której bardzo klarownie przedstawiono stanowisko NZR:

Narodowy Związek Robotniczy

W sprawie braku pracy

BRACIA – ROBOTNICY

Złowrogie nastały dla nas dzisiaj czasy. Oto liczne fabryki i warsztaty w kraju naszym zostały zamknięte, inne pracują tylko po kilka dni w tygodniu lub przy znacznie skróconym dniu roboczym, w bardzo wielu wydalono znaczną część robotników, tysiące rodzin pozostało bez chleba i przymiera głodem, o ile nie chce wyciągać dłoni po jałmużnę.

Robotnicy! W tem ciężkiem położeniu rzeczą naszą szukać ratunku w społeczeństwie, wezwać je do solidarnej z nami pracy w celu zwalczenia grożącej całemu krajowi klęski, stanąć wraz z niem do szeregów narodowych, gdyż tylko wspólny wysiłek wszystkich warstw społeczeństwa zdoła zmniejszyć nędzę obecną.

Lecz nie dosyć na tem. Nie wystarcza pomoc chwilowa; tu trzeba zniszczyć źródło trapiących nas klęsk, gdyż tylko w ten sposób zdołamy zapobiec powtórzeniu się, ich w przyszłości.

Kogóż wiać winić o brak pracy?

Gdy to pytanie rozwiążemy, wiedzieć będziemy, kto wrogiem robotnika polskiego, kto zgubą bytowi jego zagraża, kogo przede wszystkiem zwalczać należy,

Bracia! Twierdzą dzisiaj socyaliści. iż przyczynami braku pracy są wojna rosyjsko-japońska oraz zła wola fabrykantów. Robotnicy! To jest kłamstwem, zmyślonem na to. ażeby winę ze siebie zwalić na innych.

Istotnymi twórcami obecnego braku pracy są socyaliści i ich bezmyślna działalność, która podkopała przemysł w kraju, a tysiące ludzi pracy pozbawiła.

Zresztą przecież socyaliści, w swych odezwach o braku pracy, sami sobie przeczą: bo gdyby wojna była jedyną przyczyną obecnego stanu rzeczy, to poco jednocześnie mówić, iż fabrykanci przez złą wolę fabryki zamykają. Albo jedno, albo drugie, – a w istocie rzeczy, ani jedno, ani drugie.

Przesilenie ekonomiczne z powodu wojny istotnie kraj nasz dotknęło, ale ono byłoby już dawno minęło, gdyby nie socyaliści ze swem szaleństwem ciągłego strejkowania i swą, opartą na szerzeniu anarchii i terroru, „rewolucją”. Pamiętamy wszyscy niedawne czasy, mianowicie jesień roku ubiegłego, gdy fabryki tak zawalone były obstalunkami, iż niemal wszędzie pracowano ponad zwykłą liczbę godzin, po t.zw. fajerancie”. Pamiętamy, jak wtedy socyaliści zwalczali tę pracę dodatkową, przynoszącą nam dodatkowe zarobki, jak zapewniali, iż nastały czasy olbrzymiego rozwoju przemysłu. Dzisiaj wielu z nas tem tylko żyje, co wtedy, nie słuchając obietnic socyalistycznych, nadrobić zdołało. Więc jeżeli wówczas, już po ukończeniu wojny, ślady przesilenia mijały doszczętnie, to skąd się ono dzisiaj wzięło na nowo?

Dawne zapasy towarów na Wschodzie wyczerpane, teraz nowe trzebaby wytwarzać, a więc i przemysł nasz mógłby mieć ciągle zamówienia, cóż kiedy nikt u nas obstalunków robić nie chce, bo nic może liczyć na dostawę w terminie, bo nikt nie zaręczy, czy garstki uzbrojonych w rewolwery agitatorów nie zaczną rozpędzać robotników z fabryk lub zatrzymywać kolei żelaznych, czy lada dzień lub lada godzina rzekomi „szermierze wolności” nie rzucą się na robotników, pracą zajętych, czy, jednem słowem, socyaliści nie staną na przeszkodzie wykonywaniu obstalunków.

W takich warunkach żaden przemysł istnieć nie może. Znikają ogniska pracy, a z niemi i możność poprawy bytu warstwy pracującej. Bo jeżeli socyaliści twierdzili, iż nasze ciągłe strejki los robotniczy poprawią, to każdy dzisiaj widzi, jak nas oni okpili i otumanili. Przypomnijmy sobie tylko Żyrardów, gdzie braciom naszym złote góry przyrzekali, gdzie rządzili terrorem całą niemal ludnością, a potem uciekli, pozostawiając tysiące robotników na pastwę nędzy i bagnetów moskiewskich. Tak jak z Żyrardowem, dzieje się i gdzie indziej: socyaliści krzyczą, grożą, wydają odezwy, ale nam ni pracy, ni chleba przez to nie przybywa.

Robotnicy! Kto jeszcze wierzyć może tym. co tylokrotnie zawiedli zaufanie robotnicze, co głosili cuda o dobrodziejstwach, jakie agitacyą swą dla ludu roboczego zdobywają, a w rezultacie tylko nędzę i rozstrój w nasze szeregi wprowadzili? I dzisiaj, ich przechwałki, iż nie pozwolą na zamykanie fabryk to nędzne mydlenie nam oczu. Fabryki stają i stać będą tak długo, dopóki przemysł nie rozpocznie znowu normalnego życia. Gdy przemysłowcy obstalunków nie mają lub ich przyjąć nie mogą, wtedy na nic się zdadzą wszelkie groźby: ze stratami żaden pracować nie będzie.

Precz więc z tem bałamutnem kłamstwem! Jedyna droga do poprawy położenia, to jasne uświadomienie sobie stanu sprawy. Socyaliści wykazali, iż nie umieją, czy nie chcą istotnie walczyć o poprawę bytu naszego.

Zamiast rozumnego i sumiennego stawiania żądań, oni wywołują awantury i bezmyślne strejki, zamiast prawdziwej organizacji zawodowej, któraby ster spraw robotniczych objęła i w stosunku do pracodawców imieniem robotników z całą powagą i energią występować mogła, rej wodzą młokosy i agitatorzy, którym się zdaje, iż wymachiwanie rewolwerem i ciągłe strajkowanie położenie robotnika poprawia.

Nie terror i gwałt, ale samopomoc na solidarności oparta, wywalczy nam lepsze warunki bytu. Oni wciąż wołali: „strajkujcie, a zdobędziecie 8-godzinny dzień roboczy!” Wielu usłuchało, innych gwałtem zmuszono, _ i oto mamy aż 5-godzinny dzień roboczy! Tylko, iż nam przy tem chłodno i głodno, iż dzieci wołają chleba, a wszyscy ratunku żądają.

Nie uratuje opinii socyalistów wykrzykiwanie, iż to narodowa demokracya winna zamykaniu fabryk. Temu nowemu oszustwu nikt i tak nie uwierzy! Przecież właśnie narodowcy, przewidując skutki roboty socyalistycznej, wzywali do zwalczania ich działalności, opierali się owym strejkom, kończącym się anarchią i zamętem, usiłowali i usiłują organizować warstwę robotniczą w prawdziwe, nie dla agitacji partyjnej tworzone, związki zawodowe, które jedynie stać się mogą opoką w walce o lepsze warunki pracy.

Ci, co wciąż przyrzekają raj ziemski, a nędzę szerzą, co głoszą wolność, a każdego przeciwnika politycznego rewolwerem i sztyletem częstują, co bezbronnych mordują, a na najpożyteczniejsze instytucie robotnicze, jak np. na sklepy spółdzielcze, wciąż napadają i strzelają, co wdzierają się na zebrania i bezbronny tłum, radzący o sprawach narodowych, swemi browningami chcą rozpędzać, ci wreszcie, co plwają na najświętsze uczucia nasze narodowe, to nic obrońcy, a wrogowie robotnika.

Obecny brak pracy jest ich dziełem, więc zniknie on dopiero wtedy, gdy działalność socyalistów do szczętu zgnieciemy.

Znamy położenie nasze, wiemy, ile niesprawiedliwości w życiu robotniczem się dzieje, — ale walczyć o lepszą przyszłość chcemy tak, by w nas nie widziano wrogów społeczeństwa, ale jego podporę, by każde zdobyte dla robotnika prawo było nabytkiem trwałym, a nie bańką mydlaną, po chwili znikającą.

Robotnik polski, związany sercem i duszą z Ojczyzną, ma prawo żądać uwzględnienia swego ciężkiego położenia i wezwać całe społeczeństwo do solidarnej pomocy; ale uczynić to zdoła w całej pełni dopiero wtedy, gdy stworzy silną i zwartą opinię, która jako prawdziwe przedstawicielstwo robotnicze, usunie ze swych szeregów narwańców i rabusiów, dzisiaj w jej imieniu wciąż występujących.

Wtedy stanąć będziemy mogli z czystem sumieniem i nikt nie będzie miał prawa złorzeczyć robotnikowi polskiemu.

Więc cóż nam dzisiaj czynić przychodzi?

W krajach rządzonych na zasadach wolnościowych, przeciwko brakowi pracy stają rządy, podejmują roboty publiczne, dając przy nich zajęcie tym, którzy w przesileniu pracę utracili. U nas rząd carski inne podejmuje zadania, jego zajęciem jedynem – uciskanie kraju, jednymi narzędziami pracy – kolba i nahajka.

My, robotnicy polscy, znaleźć możemy oparcie w szeregach narodowych i demokratycznych społeczeństwa, przetrwać z ich pomocą najgorsze czasy, skupić wszystkie siły w celu uzdrowienia naszego życia fabrycznego.

Narodowy Związek Robotniczy, stając zawsze w obronie potrzeb robotnika polskiego i tym razem wszelkich sił dobędzie, by trapiącą nas zmorę braku pracy w miarę możności zwalczać. Każde nieuzasadnione zanikniecie fabryki, każde niesprawiedliwe usuwanie robotników, każde samowolne zmniejszanie zarobków piętnować będziemy i zwalczać, jak to zawsze czyniliśmy.

O jednem atoli pamiętajmy, bracia-robotnicy! Wysiłki nasze w tym kierunku dopiero wtedy prawdziwie owocnemi będą, gdy usuniemy spośród nas źródło całej klęski, gdy nastaną normalne warunki pracy, powróci zaufanie ogólne, skończy się terror nad robotnikiem, to jest wtedy, gdy walczymy działalność tych, co imieniu naszemu wstyd, a bytowi robotniczemu zagładę, niosą.

Wtedy ogól społeczeństwa sprawę naszą poprze i stanąć będziemy mogli w całej pełni do wielkiego dzieła, któremu służymy: materialnego i moralnego odrodzenia warstwy robotniczej w Polsce.

Niech żyje sprawa Robotnicza! Niech żyje Polska!

Narodowy Związek Robotniczy

Warszawa w marcu 1906 r.

„W Was była Polska” – wystawa w Muzeum Niepodległości w Warszawie, kurator wystawy Krzysztof Bąkała, czynna do marca 2026.

Myśl Polska, nr 5-6 (1-8.02.2026)

Idź do oryginalnego materiału