Takich wpadek Internet nigdy nie wybacza! Mało tego, jeżeli w Internecie się potkniesz i polecisz na twarz prosto w kałużę, to dopiero początek porażki, bo nikt ci ręki nie poda, tylko skopie bez litości, gdy będziesz leżał. Niejeden tego doświadczył i już nigdy nie był taki sam, jak wcześniej. Po wczorajszej rozmowie z Robertem Mazurkiem do grona trwale odmienionych dołączył Marian Banaś zwany „Pancernym Marianem”. Robert Mazurek słynie z zakładania dość prymitywnych pułapek na swoich gości, ale tym razem w ogóle nie musiał się wysilać.
W trakcie rozmowy doszło do zapętlonego przejęzyczenia, które z miejsca stało się hitem sieci:
Marian Banaś: „Po pierwsze wyznaję zasadę Durex…” XD pic.twitter.com/tnTIv8OqDB
— OficjalneZero (@OficjalneZero) January 14, 2026
Takie rzeczy zdarzają się najlepszym i prawdopodobnie w warunkach stresu, a takie warunki zawsze stwarzają media, niejednemu prawnikowi pomyliłaby się paremia łacińska, w mniej lub bardziej zabawny sposób. W cytowanym fragmencie rozmowy słychać i choćby widać wyraźnie, iż Marian Banaś zaliczył klasyczną lukę w pamięci i rozpaczliwie poszukiwał tego, co zgubił. Zanim padł nieszczęsny „Durex” pojawiło się coś na kształt „Duralex” i to już bardzo blisko poprawnej sentencji “Dura lex, sed lex”. Również Robert Mazurek, jak nigdy, pomógł swojemu rozmówcy zamiast go pognębiać i być może wszystko rozeszłoby się po kościach, ale szeroki kontekst na to nie pozwolił. Tak się kiepsko dla Banasia złożyło, iż „Durex” to nazwa popalanych prezerwatyw i na tym nie koniec skojarzeń.
Dopóki Marian Banaś był w rządzie, to niespecjalnie rzucał się w oczy, chociaż był szefem jednego z ważniejszych ministerstw, jeżeli nie najważniejszego, bo za takie wypada uznać ministerstwo finansów. Kłopoty Banasia zaczęły się tuż po wyborze na prezesa NIK, z czym się nie mogła pogodzić opozycja i sprzyjające jej media. Następstwem niezadowolenia był typowy materiał na zlecenie, puszczony na antenie TVN24, w którym pokazano kamienicę należącą Mariana Banasia, gdzie szemrany biznesmen wynajmował pokoje na godziny. Wymowa reportażu był jednoznaczna, tym bardziej, iż twórcy i komentatorzy wyraźnie podkreślali, iż to nic innego jak w seksbiznes. Ponadto okazało się, iż kamienica stanowi hipoteczne zabezpieczenie dla firmy Jakuba Banasia, syna „Pancernego Mariana”.
Początkowo PiS bronił swojego człowieka, ale afera zataczała coraz szersze kręgi i w końcu prezes Jarosław Kaczyński zażądał dymisji, na co Marian Banaś odpowiedział ostrym sprzeciwem. Sytuacja całkowicie się odmieniła, gdy Banaś w ramach zemsty zaczął uderzać w PiS prawdziwymi i naciąganymi zarzutami zapisanymi w raportach NIK. Kulminacyjny moment nastąpił po ujawnieniu nagrania z rozmową Banasia i Marka Chmaja. Znany prawnik oczekiwał od szefa NIK „kosza prezentów” w czasie finału kampanii wyborczej w 2023 roku i uzyskał zapewnienie, iż Donald Tusk taki kosz otrzyma. „Pancerny Marian” słowa dotrzymał i działał gorliwie, nie tylko w kampanii, na rzecz Koalicji Obywatelskiej, ale zamiast nagrody dostał dwie kary. Po pierwsze wyleciał z NIK, po drugie prokuratura pod rządami Tuska postawiła mu zarzuty. Z tych i wielu innych powodów Banaś został polityczną sierotą i teraz śmieją się z niego wszyscy, a „Durex” to wisienka na torcie.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

8 godzin temu











