Przemysław Czarnek załamywał ręce nad losem polskich firm podczas żywiołowego wystąpienia w Sejmie. Gdy skończył, Włodzimierz Czarzasty jednym zdaniem posumował lamenty posła PiS. Czarnek o SAFE Odkąd Przemysław Czarnek został wybrańcem prezesa, stał się wyjątkowo aktywny w przestrzeni internetowo-medialnej. Polityk PiS pojawił się w ostatnim czasie m.in na warszawskim targowisku pod Halą Mirowską, zwołał konferencję prasową pod siedzibą ministerstwa zdrowia, był też w Radomiu pod fabryką broni. Wybraniec prezesa oczywiście nie zapomina o spotkaniach z potencjalnymi wyborcami i kwiecistych, pełnych gestykulacji przemowach podczas obrad Sejmu. Tego typu przemowę wybraniec prezesa zaserwował też we wtorek. Czarnek odniósł się w niej do słów ministry zdrowia Jolanty Sobierańskiej-Grendy. – Rozszyfrujmy, o co chodziło pani Sobierańskiej-Grendzie, kiedy mówiła: „ja myślę, iż już jest lepiej”. Dzisiejszy obraz Polski to rzecz nieciekawa. W służbie zdrowia prywatyzacja galopuje, pacjenci muszą się leczyć i badać za swoje pieniądze. W spółkach Skarbu Państwa mamy szorowanie po dnie – lamentował Czarnek, by gładko przejść do tematu SAFE. – Generalnie wszystko się wali, ale pani Sobierańska-Grenda mówi: „ja myślę, iż jest już lepiej”. Więc rozszyfrujmy, o co chodzi. Otóż chodzi o to, iż wypchnięto pana Kosiniaka-Kamysza, pana Domańskiego, żeby podpisali tę nielegalną niemiecką pożyczkę i dostali trochę zastrzyku, oddechu, żeby ratować