Drony na defiladzie: Punktor, Hugin i Wizjer pokazują zmianę w armii

dzienniknarodowy.pl 2 godzin temu
Zdjęcie: Drony na defiladzie: Punktor, Hugin i Wizjer pokazują zmianę w armii


Wojsko Polskie podczas defilady 15 sierpnia w Warszawie pokazało systemy bezzałogowe: uderzeniowy FF-10 Punktor, rozpoznawczy MT-21 Wizjer i podwodny Hugin. To sygnał, iż armia wchodzi głębiej w epokę dronów. Dla Polski stawką jest własne rozpoznanie, ochrona żołnierzy i odporność na rosyjski model wojny.

Defilada pokazała kierunek modernizacji

Bezzałogowce nie były dodatkiem do defilady. Były jednym z najważniejszych znaków tego, jak zmienia się pole walki i czego Polska nie może przespać. Jak podawało MON, centralne obchody Święta Wojska Polskiego objęły defiladę na warszawskiej Wisłostradzie oraz paradę morską w Gdyni, z udziałem kilku tysięcy żołnierzy i sprzętu wszystkich rodzajów sił zbrojnych.

Wśród prezentowanych systemów Defence24 wskazał m.in. FF-10 Punktor, MT-21 Wizjer oraz podwodnego Hugina. To trzy różne odpowiedzi na jeden problem: żołnierz ma widzieć dalej, uderzać precyzyjniej i ryzykować mniej. Polska armia musi wyciągać wnioski z wojny na Ukrainie, ale nie może poprzestać na improwizacji. Potrzebne są zakupy, szkolenie, serwis i własny przemysł.

Punktor, czyli polski FPV do rozpoznania i uderzenia

FF-10 Punktor to polski dron uderzeniowy FPV nowej generacji. Według Defence24, system ma służyć do rozpoznania i obserwacji pola walki, przekazywania obrazu w czasie rzeczywistym oraz wsparcia wykrywania i identyfikacji celów. Portal Mundurowy opisywał wcześniej, iż Punktor może osiągać do 140 km/h i przenosić ładunek od 3 do 5 kg, zależnie od konfiguracji.

Najważniejsza jest odporność na zakłócenia. Drony FPV stały się symbolem współczesnej wojny, ale ich skuteczność zależy od łączności, obrazu i ochrony operatora. jeżeli polskie rozwiązania mają działać w realnym starciu, muszą wytrzymać walkę radioelektroniczną, błoto, mróz, presję czasu i chaotyczne warunki frontowe. Sama prezentacja sprzętu niczego nie rozstrzyga. Rozstrzyga gotowość w jednostkach.

Wizjer ma dać żołnierzom obraz pola walki

MT-21 Wizjer to bezzałogowiec klasy mini przeznaczony do rozpoznania, obserwacji i wskazywania celów. MON informował, iż umowa z 2021 r. przewiduje 25 zestawów systemów WIZJER za 174 mln zł brutto, czyli łącznie sto dronów z pakietem logistycznym i szkoleniowym. Projekt opracował Instytut Techniczny Wojsk Lotniczych, a produkcja należy do konsorcjum z Polską Grupą Zbrojeniową oraz WZL w Łodzi i Bydgoszczy.

WZL Nr 2 podaje, iż Wizjer ma masę 13 kg, czas lotu powyżej 3 godzin i zasięg 30 km. To parametry, które nie robią wrażenia na laikach tak jak czołg czy myśliwiec, ale dla dowódcy pododdziału znaczą bardzo dużo. Rozpoznanie obrazowe, wskazanie współrzędnych i ocena skutków ognia to konkretna przewaga. Bez niej artyleria i piechota walczą na ślepo.

Polska musi przy tym wymagać jakości. Własny przemysł obronny jest wartością narodową, ale nie może być osłoną dla przeciętności. Narodowy interes nie polega na klaskaniu każdej konstrukcji z biało-czerwoną etykietą. Polega na budowaniu sprzętu, który żołnierz naprawdę chce zabrać na misję.

Hugin przenosi dronową zmianę pod wodę

Marynarka Wojenna RP pokazała także bezzałogowe systemy morskie. Wśród nich znalazł się Hugin, autonomiczny pojazd podwodny używany do poszukiwania, identyfikacji i klasyfikacji obiektów na dnie morskim oraz w toni wodnej. Defence24 podał, iż Hugin wykorzystuje sonar obserwacji bocznej, echosondę wielowiązkową i kamerę, może schodzić na głębokość do 1000 m i pracować do 30 godzin.

Bałtyk jest dla Polski przestrzenią strategiczną. Gazociągi, kable, porty, szlaki handlowe i infrastruktura energetyczna nie obronią się same. Po atakach na infrastrukturę podmorską w Europie nikt poważny nie może udawać, iż morze jest tłem do parad. To obszar rozpoznania, sabotażu, odstraszania i kontroli. Hugin nie zastąpi okrętów, ale może pomóc widzieć to, czego człowiek z pokładu nie zobaczy.

Suwerenność wymaga własnych kompetencji

Defilada ma pokazać siłę państwa. Dobrze, iż pokazano drony, bo wojna przyszłości już przyszła. Punktor, Wizjer i Hugin mówią o trzech poziomach bezpieczeństwa: powietrzu nad żołnierzem, rozpoznaniu przed linią walki i kontroli pod wodą. To nie jest techniczna ciekawostka. To pytanie o życie żołnierzy i odporność państwa.

Polska prawica powinna mówić jasno: modernizacja armii nie może być katalogiem zakupowym ani scenografią do politycznych zdjęć. Ma budować zdolności. Im więcej własnej technologii, serwisu i szkolenia w kraju, tym mniej zależności od cudzych decyzji w godzinie próby. Sojusze są potrzebne. Suwerenność zaczyna się jednak od tego, co potrafimy zrobić sami.

Źródło: Defence24, MON, WZL Nr 2

Źródło: Defence24

Idź do oryginalnego materiału