Drogowa inwestycja między garażami dobra na deszcz. Ale tylko mały [VIDEO]

1 godzina temu

Inwestycja przy ul. Langiewicza na Osiedlu Młodych w Świdnicy miała po pierwsze poprawić dojazd do garaży, a przy okazji pomóc w zbieraniu wód opadowych poprzez nową kanalizację deszczową. Wydano ponad 210 tysięcy złotych, prace zakończono, a w nocy z 2 na 3 września przyszedł pierwszy sprawdzian. Efekt? Między garażami znów płynęła rzeka. Urząd Miejski w Świdnicy przekonuje jednak, iż nowa kanalizacja jest sprawna, a winny jest ulewny deszcz i ukształtowanie terenu.


​Przypomnijmy: w połowie lipca, po krótkim opadzie, woda zalała pięć garaży na Osiedlu Młodych. Zdenerwowani właściciele wytykali wówczas porzucone i rozgrzebane prace. Miejski Zarząd Nieruchomości odcinał się od sprawy, zrzucając winę na właścicieli i samowolne podjazdy. gwałtownie wyszło jednak na jaw, iż na miejskiej działce legalnie prowadzone są aż dwie inwestycje zlecone bezpośrednio przez Urząd Miejski — budowa kanalizacji deszczowej za ponad 50 tys. zł oraz przebudowa nawierzchni za blisko 160 tys. zł. Prace po chwilowych przestojach dokończono.

​Trwałość i funkcjonalność nowej infrastruktury została poddana próbie w nocy z 2 na 3 września. Wystarczyło kilkanaście minut opadu, by droga wewnętrzna zamieniła się w wartki potok. Czytelnik Swidnica24.pl przesłał nagranie, na którym widać dynamicznie spływającą wodę, która nie mieściła się w nowo wybudowanym systemie odwodnienia. – Po zrobieniu drogi i studzienek, które kompletnie nie przepuszczają wody, jest tylko gorzej. Padało zaledwie 15 minut – komentuje autor nagrania.

Z pytaniem o to, dlaczego kosztująca ponad 210 tysięcy złotych inwestycja nie zapobiegła kolejnemu zalaniu, zwróciliśmy się do Urzędu Miejskiego w Świdnicy.

​Rzeczniczka prasowa magistratu, Magdalena Dzwonkowska, stanowczo zaprzecza, jakoby wykonane roboty drogowe i kanalizacyjne pogorszyły sytuację. Jak wyjaśnia, kluczowa była nie długość deszczu, ale jego wysoka intensywność oraz specyficzne ukształtowanie terenu przy ul. Langiewicza, gdzie spadek na odcinku 97 metrów wynosi 4,10 metra (ponad 4%).

​– Przy takim ukształtowaniu terenu woda podczas intensywnych opadów bardzo gwałtownie spływa w kierunku najniżej położonych miejsc. W przypadku gwałtownego napływu wody wpusty deszczowe nie zawsze są w stanie odebrać jej całą ilość w czasie trwania nawalnego opadu – tłumaczy Magdalena Dzwonkowska. – Fakt, iż opad trwał około 15 minut, nie oznacza, iż jego skutki dla systemu odwodnienia musiały być niewielkie. O możliwości odbioru wód opadowych decyduje przede wszystkim ilość wody napływającej w jednostce czasu. Sam fakt wystąpienia czasowego spiętrzenia wody podczas nawalnego deszczu nie oznacza, iż wykonane prace drogowe lub kanalizacyjne pogorszyły funkcjonowanie tego układu – dodaje rzeczniczka.

​Mieszkańcom i użytkownikom garaży pozostaje zatem mieć nadzieję, iż przy kolejnych opadach infrastruktura okaże się bardziej wydajna — lub iż ulewy nie będą tak gwałtowne, jak ta z początku września.

/red./

Idź do oryginalnego materiału