Dramat u wybrzeży Hiszpanii. 28 migrantów uznano za zaginionych

dzienniknarodowy.pl 3 godzin temu
Zdjęcie: Dramat u wybrzeży Hiszpanii. 28 migrantów uznano za zaginionych


Hiszpańskie służby przeprowadziły trzy akcje ratunkowe w rejonie Majorki, Ibizy i Cabrery. Uratowano 34 osoby, odnaleziono dwa ciała, a 28 migrantów uznano za zaginionych. Tragedia pokazuje śmiertelne skutki nielegalnych przepraw z Algierii na Baleary.

Trzy akcje ratunkowe na Morzu Śródziemnym

We wtorek hiszpańskie służby interweniowały w pobliżu trzech wysp archipelagu Balearów: Majorki, Ibizy i Cabrery. Jak wynika z informacji przekazanych przez hiszpańskie służby i przytoczonych przez WP Wiadomości, z morza podjęto 34 migrantów. Ratownicy odnaleźli też ciała dwóch osób.

Bilans może okazać się znacznie tragiczniejszy. Według dotychczasowych ustaleń 28 osób uznaje się za zaginione. Na tym etapie nie ma podstaw, by przesądzać o ich losie. Każda z tych osób ma rodzinę, która czeka na wiadomość. Wobec śmierci i zaginięcia potrzebne są powaga oraz szacunek, nie polityczny spektakl.

Szlak z Algierii na Baleary rośnie

Trasa prowadząca z wybrzeża Algierii w stronę Balearów należy do niebezpiecznych odcinków zachodniej części Morza Śródziemnego. Małe łodzie wypływają na otwarte morze, a ich pasażerowie są narażeni na awarie, brak wody, zmianę pogody i utratę orientacji. W razie wypadku czas dotarcia pomocy decyduje o życiu.

Skala ruchu na tym kierunku wyraźnie wzrosła. EFE, powołując się na dane hiszpańskiego Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, podała, iż w 2025 roku na Baleary dotarło 7321 osób w 401 łodziach z Algierii. Liczba przybyłych wzrosła o 24,5 proc. w porównaniu z 2024 rokiem, a liczba jednostek o blisko 15 proc.

Te dane nie pozwalają udawać, iż mamy do czynienia z pojedynczymi incydentami. Jest stały szlak, rosnąca presja i powtarzające się tragedie. Państwo ma obowiązek ratować ludzi znajdujących się w niebezpieczeństwie. Ma też obowiązek zwalczać organizatorów przepraw oraz skutecznie strzec granic. Jedno zadanie nie wyklucza drugiego.

Litość dla ofiar, twardość wobec procederu

Europejska polityka migracyjna ponosi porażkę, gdy ogranicza się do reagowania dopiero na morzu. Akcja ratunkowa jest ostatnim ogniwem dramatu. Wcześniej działają przemytnicy, którzy zarabiają na desperacji, oraz system zachęt, który nie powstrzymuje nielegalnych wypraw. Koszt tej słabości mierzy się ludzkim życiem i rosnącym obciążeniem państw położonych na zewnętrznej granicy Europy.

Dla Polski płynie z tego jasny wniosek. Pomoc tonącym jest moralnym obowiązkiem, ale nie może zastępować ochrony granic. Warszawa nie powinna przyjmować mechanizmów, które rozdzielają skutki cudzej nieskuteczności między wszystkie państwa Unii Europejskiej. Polska ma prawo samodzielnie decydować, kogo wpuszcza na swoje terytorium, i chronić bezpieczeństwo własnych obywateli.

Tragedia u wybrzeży Hiszpanii wymaga szacunku dla zmarłych, nadziei dla zaginionych i wdzięczności dla ratowników. Wymaga również odwagi, by powiedzieć prawdę: niekontrolowana migracja nie jest humanitarnym rozwiązaniem. Humanitarna i odpowiedzialna polityka ratuje ludzi w niebezpieczeństwie, rozbija przemyt i zatrzymuje nielegalne przeprawy, zanim morze odbierze kolejne życie.

Źródło: WP Wiadomości

Idź do oryginalnego materiału