Dosadnie

niepoprawni.pl 8 godzin temu

Dopóki Europa Zachodnia czuła parasol amerykański sr… na Amerykanów, gdy poczuła jego brak zaczęła sr… we własne gacie. Tak wygląda postawa bojowa naszych sojuszników. Polska na mapie wojen cywilizacyjnych nic nie znaczy, przez cały czas pozostaje pomiędzy Niemcami a Rosją. I przez cały czas beznadziejnie jest podzielona. Natomiast jakie tradycyjne aktywa mają Niemcy w Rosji, tego nasze służby nie wiedzą. Tak więc rozmawianie osobno o Niemczech, Rosji i Chinach może okazać się bardzo ryzykowne.

Unia Europejska, jak w 1939 r. Europa Zachodnia, nie zamierza walczyć o nic – ani o swoje, ani o cudze. Ale Niemcom, którzy mają pełne zapasy uchodźców, przez cały czas śni się panowanie nad światem. W Europie zachowują się jak Amerykanie i podobnie jak Amerykanie chcą handlować z Rosją i Chinami – oczywiście schowani za plecami Stanów Zjednoczonych. Waszyngton „obrażony” na Europę zaczyna się izolować i chce uzyskać panowanie nad, jak to oni mówią, półkulą zachodnią. Można powiedzieć, iż świat zwariował, machnąć ręką i pójść na piwo, ale ta uwielbiana demokracja na to nie pozwoli. Owszem, możesz pójść na piwo, ale jak zapomnisz o swoich obowiązkach obywatelskich, prędzej czy później dostaniesz od niej w pysk, a choćby w mordę. Taka postawa więc nie rozwiązuje żadnej sprawy, ani tej małej, ani dużej. Nie rozwiązuje ani Twojej, ani cudzej.

Paradoks zaczyna pęcznieć i świętować swoje zwycięstwo, bo Amerykanie chyba nie zdają sobie sprawy, iż okopanie się na półkuli zachodniej, pociągnie za sobą ogromne koszty, kiedy tradycyjne panowanie nad Europą kosztuje niewiele. Europejczycy, jakkolwiek ich identyfikować, bez parasola Stanów gwałtownie staną się najpierw Euroazjatami, a potem pokornymi Azjatami. Innymi słowy, ani Amerykanom, którzy będą musieli zdobywać swoją półkulę, ani Europejczykom, którym sieroctwo już patrzy w oczy, to się po prostu nie opłaci. Ameryka bez Europy nie obroni swojej pozycji światowej, ani Europa bez Amerykanów nie obroni niczego. Bo nie o własne d… tu chodzi, ale o istnienie cywilizacji.

Amerykanie bija się w Iraku, Ukraińcy z Rosją. Cieśnina Ormuz blokuje 20 procent światowego handlu ropą. Gospodarka chińska zaczyna dostawać zadyszki, ale o tym Polacy nie są informowani. Serwuje się nam jakieś tajne porozumienie Tajwanu z Chinami. W Ukrainie giną ludzie, ale Ukraińcy zaczynają dostrzegać efekty swojej walki, a na arenie światowej uzyskiwać rzeczywistą podmiotowość. Wojna na Ukrainie toczy się o panowanie nad Polską, jeszcze chwila a to Ukraina stanie się partnerem strategicznym Stanów, a my ze swoim werbalnym Międzymorzem, zgięci w pół znajdziemy się pod stołem. W Stanach Zjednoczonych lewactwo walczy o swoje i trwa nagonka na Trumpa, mimo jego wyraźnych sukcesów w obronie państwa. Wejście Chin na arenę międzynarodową i dążenie ich do światowej supremacji, oznacza dwie rzeczy: albo III wojnę światową, albo porozumienie i podział świata na strefy wpływów. Trump ze swoją metodą biznesową rokuje na pokój większe nadzieje, niż jakikolwiek inny przywódca. W Polsce ginie kultura, a Polacy siedzą na d… i zagadują wszystko na śmierć. Wojenka PO z PiS-em załatwiła wszystko: nie mamy niczego, ani planów na własną przyszłość, ani na przeszłość. Mając krytyczny stosunek do PRL-u toczymy wojenkę o jego restytucję. Gloryfikujemy Żołnierzy Niezłomnych, a nie wiemy skąd się wzięli, bo przecież II RP była niedemokratyczna, biedna i dyktatorska. Nie słychać głosu ani refleksji, iż na przestrzeni ostatnich 300 lat jedynym punktem odniesienia jest niepodległa II RP, ani rozsądku, iż tak dalej być nie może. przez cały czas walczymy o (anarchistyczną) demokrację, o której zapomina już cały świat. Więcej, stulecie odzyskania polskiej niepodległości obchodzone było strachliwie, tak, samo zresztą, jak była i jest prowadzona polityka zagraniczna po śmierci Lecha Kaczyńskiego. I na dodatek słyszymy, iż współczesna Polska jest suwerenna i wolna. Sami siebie okłamujemy.

Chiny będące na końcu świata, jako część Heartlandu, do czasu opanowania Wenezueli i wojny w Iranie, nie musiały robić nic – wystarczyło im czekanie na rozwój sytuacji. Teraz, zmuszone przez Stany, reagują dzięki wojen zastępczych. Żarty się skończyły i dla naszej cywilizacji wyraźnie lepiej jest, gdy o naszych losach decyduje skuteczny dotąd Trump, niż ktokolwiek inny szukający, jak eufemistycznie powiada Unia Europejska, rozwiązań pokojowych. Pytanie, czy Trump prowadząc wojny, ma świadomość potrzeby obrony cywilizacji zachodniej? Świat wszedł już bowiem na drogę, w której, jak wyżej pisałem, istnieje alternatywa: światowa wojna lub światowy pokój. Kto wytłumaczy Polakom, iż bleblanie już dawno się skończyło, iż ochrona własnej d… wymaga poważnego wzmocnienia własnej siły mentalnej i wojskowej. Jedyne, co liczy się na arenie międzynarodowej, to skuteczne państwo, które ma ochronić nasza własność i bezpieczeństwo. Nasi politycy, chcąc skaperować Amerykanów, jeżdżą do Waszyngtonu i tłumaczą im, iż w Polsce demokracja jest zagrożona. Nie ma chyba nic głupszego. Gdzie Rzym, a gdzie Krym?!

Po cieśninie Ormuz szykuje się opanowanie kolejnej cieśniny Malakka, przez którą przepływa ok. 70 procent chińskich statków. Decydują o niej: Singapur, który jest silnie proamerykański, Malezja, chińska i Indonezja, raczej proamerykańska. Rozgrywka, właśnie tam zadecyduje o przyszłych losach świata i określi fakty dokonane co do światowej pozycji USA i Chin. Europa musi wybrać: Ameryka, czy Chiny z Rosją? Polska natomiast, o ile nie zdąży wygenerować z siebie własnych mężów stanu, padnie ofiarą kolejnej Jałty lub gorzej, kolejnego Świętego Przymierza. I Jarosław Kaczyński ma rację: Niemcy żądają od nas zrzeczenia się suwerenności i zgody na powtórkę z rozbiorów, Amerykanie wierności sojuszniczej. Nasza w tym głowa, aby swoją pozycje zaakcentować, zanim nastąpi nieuchronny rozbiór, a choćby anihilacja, która miała nastąpić w okresie II wojny światowej. Ambicje trzeba powściągnąć i tworzyć syntezę, a nie dzielić się na atomy, jak Tomek i Atomek.

Idź do oryginalnego materiału