Krzysztof Bosak wrócił do sprawy dopłat do minimalnych emerytur dla obywateli Ukrainy zamieszkałych w Polsce. Sednem sporu nie jest pomoc ludziom, którzy legalnie pracowali i płacili składki, ale mechanizm, w którym polski system może dopłacać do świadczenia wyliczonego z bardzo krótkiego okresu pracy w Polsce.
Spór o pieniądze z polskiego systemu
Krzysztof Bosak, wicemarszałek Sejmu i jeden z liderów Konfederacji, wskazuje na problem dopłat do minimalnych emerytur wypłacanych obywatelom Ukrainy, którzy mieszkają w Polsce i korzystają z polsko-ukraińskiej umowy o zabezpieczeniu społecznym. Jak podał portal Do Rzeczy, polityk uważa, iż państwo powinno zmienić zasady, aby polski podatnik nie pokrywał różnicy między bardzo niskim świadczeniem wypracowanym w Polsce a polską emeryturą minimalną.
Tu właśnie jest stawka dla Polaków. System emerytalny nie jest abstrakcją. To składki ludzi pracujących w Polsce, pieniądze przedsiębiorców i podatników oraz zobowiązania państwa wobec własnych seniorów. o ile konstrukcja międzynarodowej umowy tworzy furtkę do dopłat nieproporcjonalnych do realnego wkładu w polski system, obowiązkiem rządu jest tę furtkę zamknąć albo przynajmniej precyzyjnie ograniczyć.
W tle jest także szersza dyskusja o polityce państwa wobec obywateli Ukrainy po latach wojny na Ukrainie i masowej obecności uchodźców w Polsce. Prawo musi odróżniać osoby uczciwie pracujące od mechanizmów, które mogą prowadzić do nadmiernego obciążenia polskiej wspólnoty. Podobną zasadę Dziennik Narodowy opisywał przy sporze o to, jak prawo powinno rozróżniać przestępców od uczciwych ludzi.
Umowa działa od 2014 roku
ZUS wyjaśnia, iż umowa o zabezpieczeniu społecznym między Polską i Ukrainą weszła w życie 1 stycznia 2014 r.. Jej sens jest prosty: osoba, która pracowała w obu państwach, może ubiegać się o świadczenia z obu systemów. Polska instytucja wypłaca za okresy ubezpieczenia w Polsce, ukraińska za okresy pracy na Ukrainie.
To nie oznacza, iż po samym krótkim epizodzie pracy w Polsce automatycznie należy się pełna polska emerytura minimalna. Warunki są szersze: wiek emerytalny, odpowiedni staż i miejsce zamieszkania. Problem wskazywany przez prawicę dotyczy czego innego: krótkiego polskiego okresu ubezpieczenia połączonego z zagranicznym stażem oraz mechanizmu dopłaty do minimum, o ile świadczenie wyliczone w Polsce jest bardzo niskie.
Od 1 marca 2026 r. najniższa emerytura wynosi 1 978,49 zł brutto. To konkretna kwota, do której państwo gwarantuje dopłatę uprawnionym osobom. o ile ktoś wypracował w Polsce świadczenie symboliczne, różnicę pokrywa system. W przypadku cudzoziemców pytanie brzmi: czy gwarancja finansowana przez polskich podatników powinna działać tak samo, gdy zasadnicza część stażu została wypracowana poza Polską?
Państwo ma bronić własnych podatników
Bosak domaga się zmiany zasad, bo jego zdaniem obecny model może prowadzić do sytuacji, w której polskie państwo bierze na siebie ciężar niewspółmierny do wpłat. To nie jest kwestia niechęci do obywateli Ukrainy jako ludzi. To kwestia elementarnej sprawiedliwości wobec polskich pracowników, którzy przez dziesięciolecia utrzymują Fundusz Ubezpieczeń Społecznych.
Właśnie dlatego ten temat nie powinien być przykrywany moralnym szantażem. Polska przyjęła ogromny ciężar pomocy po rosyjskiej agresji na Ukrainę. Polskie rodziny, szkoły, samorządy i budżet państwa poniosły realne koszty. Solidarność w sytuacji wojny nie znosi jednak obowiązku pilnowania interesu narodowego. Państwo, które nie liczy własnych pieniędzy, prędzej czy później zacznie oszczędzać na własnych obywatelach.
To samo dotyczy lewicowego odruchu, aby każdy problem świadczeń sprowadzać do hasła o równości. Równość bez proporcji staje się niesprawiedliwością. Składka ma znaczyć składkę, a prawo do świadczenia powinno być powiązane z realnym wkładem w polski system. Inaczej tworzymy zachętę do korzystania z gwarancji, za które płaci ktoś inny.
Potrzebna rewizja, nie propaganda
Polska powinna dokonać przeglądu umów o zabezpieczeniu społecznym pod kątem ochrony własnych finansów publicznych. Nie chodzi o odbieranie świadczeń należnych za legalną pracę. Chodzi o to, by dopłata do polskiego minimum nie działała jak automatyczna premia oderwana od długości i skali udziału w polskim systemie.
Twarde państwo nie polega na krzyku. Polega na dobrym prawie, kontroli kosztów i odwadze politycznej. o ile rząd boi się ruszyć temat, bo natychmiast usłyszy zarzut braku wrażliwości, to znaczy, iż oddał finanse publiczne pod opiekę emocji. Polska nie może sobie na to pozwolić.
Sprawa emerytur pokazuje szerszy problem, o którym prawica mówi od dawna: po latach wyjątkowych rozwiązań trzeba wrócić do normalnej miary państwowej. Pomoc tak, przywileje bez kontroli nie. Obywatele Ukrainy mają być traktowani zgodnie z prawem i z godnością, ale polski system emerytalny istnieje przede wszystkim po to, by zabezpieczać Polaków oraz tych, którzy rzeczywiście przez lata dokładali się do jego utrzymania. O sylwetce samego polityka więcej pisaliśmy w tekście Krzysztof Bosak, od Wszechpolaka do wicemarszałka Sejmu.
Źródło: Do Rzeczy, ZUS, KRUS
Źródło: Do Rzeczy












