Donzelli uderza w RAI. 70 odcinków Report o Meloni i jej rodzinie

dzienniknarodowy.pl 6 godzin temu
Zdjęcie: Donzelli uderza w RAI. 70 odcinków Report o Meloni i jej rodzinie


Giovanni Donzelli, polityk Braci Włochów, zarzucił w rozmowie z Libero, iż publiczna RAI była używana do prywatnych celów politycznych. Wskazał na 70 odcinków programu Report dotyczących Giorgii Meloni i jej rodziny. Spór pokazuje stawkę: media publiczne mają służyć państwu, nie partyjnej wojnie.

Zarzut wobec programu Report

Giovanni Donzelli, odpowiedzialny w partii Bracia Włosi za sprawy organizacyjne, w rozmowie z włoskim dziennikiem Libero ostro zaatakował program Report nadawany przez Rai 3. Polityk stwierdził, iż sprawa nie dotyczy wyłącznie telewizji publicznej używanej dla prywatnego interesu. Według niego chodzi także o podwójne standardy środowisk, które uderzały w Giorgię Meloni i włoską prawicę, a teraz nie chcą rozliczyć własnej narracji.

W tle jest sprawa Sigfrido Ranucciego, prowadzącego Report, oraz Valtera Lavitoli. Donzelli przypomniał, iż sam wcześniej uczestniczył w manifestacji solidarności z Ranuccim po zdarzeniu z ładunkiem pod domem dziennikarza, odbieranym wtedy jako atak na wolność prasy. Po nowych ustaleniach śledczych i medialnych pyta jednak, czy opinia publiczna nie została wprowadzona w polityczną opowieść wygodną dla lewicy.

To sedno sporu. Gdy prawicowy rząd jest atakowany przez media publiczne, lewica mówi o kontroli władzy. Gdy pojawiają się pytania o ludzi związanych z tym samym medialnym środowiskiem, nagle zaczyna się nerwowe zasłanianie wolnością słowa. Wolność słowa nie może być immunitetem od pytań.

70 odcinków o Meloni

Donzelli wskazał, iż od 2022 do 2026 roku Report miał poświęcić Giorgii Meloni i jej rodzinie 70 odcinków. To liczba, która w polityce robi wrażenie sama przez się. o ile program śledczy publicznej telewizji przez lata koncentruje tak dużą uwagę na jednym obozie, pytanie o proporcje i motywacje jest uzasadnione.

Włoska prawica od dawna zarzuca lewicowo-liberalnym elitom medialnym, iż pod hasłem niezależności budują aparat moralnej presji na rządy konserwatywne. Mechanizm znamy także w Polsce: gdy prawica wygrywa wybory, natychmiast słyszy, iż demokracja umiera. Gdy liberalne zaplecze instytucjonalne używa mediów do wojny politycznej, ma to być "standard europejski".

DN pisał już o włoskiej prawicy przy okazji tekstu Giorgia Meloni dla Die Welt: dlaczego jestem prawicowa. Dzisiejszy spór dopisuje do tamtej opowieści istotny rozdział: konserwatyści w Europie nie walczą tylko z przeciwnikiem partyjnym, ale z całym układem opiniotwórczym, który uważa się za naturalnego właściciela moralności publicznej.

Lavitola, Ranucci i domniemanie niewinności

W sprawie pojawia się nazwisko Valtera Lavitoli, włoskiego przedsiębiorcy i lobbysty opisywanego przez tamtejsze media jako postać obciążona wyrokami oraz objęta postępowaniem w związku z podejrzeniami dotyczącymi ataku na Ranucciego. Trzeba zachować precyzję: podejrzenia nie są wyrokiem, a osoby objęte śledztwem korzystają z domniemania niewinności.

Adnkronos informował w lipcu, iż Bracia Włosi wysłali do redakcji Report prowokacyjny sygnał, by program przyjrzał się relacjom Ranucciego z Lavitolą. W tym samym tekście przytoczono wypowiedź Donzellego, iż ocenę sprawy powinna wyrobić sobie prokuratura. To adekwatna granica: polityk może pytać, media mogą drążyć, ale faktów nie wolno zastępować insynuacją.

Wcześniej opisywaliśmy tę sprawę jako cios w narrację lewicy o Meloni. Dzisiejsza wypowiedź Donzellego pokazuje, iż włoska prawica nie zamierza zostawić pola przeciwnikom, którzy przez lata przedstawiali ją jako zagrożenie dla demokracji.

Publiczne media i interes państwa

Najważniejszy wniosek wykracza poza Rzym. Media publiczne są częścią infrastruktury państwa. o ile stają się narzędziem frakcyjnej walki, niszczą zaufanie obywateli i zamieniają wspólne instytucje w broń jednej strony. Prawica ma pełne prawo domagać się rozliczenia takich praktyk, bo państwo nie należy do redakcyjnych salonów.

Donzelli uderzył też w Ruch Pięciu Gwiazd, zarzucając jego politykom moralizowanie w sprawie RAI. To typowy obraz europejskiej polityki medialnej: formacje antysystemowe i lewicowe chętnie mówią o przejrzystości, dopóki reflektor nie pada na ich własne zaplecze.

Dla Polski lekcja jest prosta. Suwerenność to nie tylko granice i budżet. To także prawo narodu do instytucji, które nie tresują obywateli w jednej ideologii. Kto kontroluje przekaz publiczny, ten próbuje kontrolować granice debaty. A naród, który oddaje debatę w ręce samozwańczych arbitrów, sam osłabia własną wolność.

Źródła: Libero, Adnkronos.

Źródło: liberoquotidiano

Idź do oryginalnego materiału