Donald Tusk sam sobie zaserwował ośmiorniczki

3 godzin temu

Powiadają ludzie, iż życie składa się z drobnych spraw, które zaprzątają nam głowę, ale pomimo tej świadomości większość od drobnych spraw oderwać się nie potrafi. Życie polityczne i publiczne pozostało bardziej skupione na detalach, w dodatku jeden pozornie nic nieznaczący drobiazg może pociągnąć za sobą całą lawinę problemów, nie wyłączając katastrofy.

Gdy wybuchła tak zwana „afera taśmowa”, to największe oburzenie wołały słynne „ośmiorniczki” spożywane przez polityków i stało się tak dlatego, iż przeciętny konsument kojarzył to morskie żyjątka z luksusem, czy choćby przepychem. kilka pomogły wyjaśnienia, iż w krajach śródziemnomorskich od zawsze było to danie biedoty, a i w Polsce można kupić kilogram za gorsze, bo z braku zainteresowania w dyskontach realizowane są wieczne promocje. Paradoks polega na tym, iż ówczesna władza miała na swoim koncie dziesiątki większych afer, od Amber Gold, przez aferę hazardową, aż po ogołocenie Polaków ze 148 miliardów zgromadzonych w OFE. Być może ośmiorniczki był kroplą przelewającą czarę goryczy, ale chyba bardziej wiarygodna jest inna interpretacja.

Istnieje taka teoria, iż na ludziach nie robią wrażania miliardy, tylko kwoty bardziej realne i kojarzone z codziennymi wydatkami. 148 miliardów dla ludzi pracujących za mikroskopijny ułamek tej kwoty, to abstrakcja, w przeciwieństwie do 2000 zł podwyżki dla posłów. Ponad wszelką wątpliwość dokładnie ten mechanizm zadziałał tuż po ogłoszeniu przez samego Donalda Tuska, iż rząd zamierza dopłacać artystom do składek ZUS. Koszt całego projektu, to „ośmiorniczki” w skali wydatków budżetu państwa. 400 milionów złotych rocznie, łącznie z wydatkami na administrację, kosztowałyby nas wszystkich dopłaty do emerytur artystów. Dla porównania dochody powiatowego miasta Legnica, to nieco ponad miliard złotych, a na program 800+ trzeba przeznaczyć blisko 62 miliardy.

Problem Donalda Tuska polega na tym, iż według wszelkich znaków na niebie i ziemi, nie więcej niż 10 proc. społeczeństwa przyjmuje do wiadomości jakiekolwiek argumenty ukazujące skalę wydatków i tym bardziej nie akceptuje samego pomysłu. jeżeli ktoś ciężko pracuje fizycznie, na przysłowiowej kasie, albo choćby intelektualnie w tak pogardzanym urzędowym okienku, to ma bardzo prostą kalkulację i argumentację. Dlaczego mam finansować jakichś „nierobów”, którzy udają artystów i nie chcą iść do „uczciwej pracy”. Nie ma większego znaczenia ile w tym jest prawdy, bo liczy się poczucie krzywdy nie pozbawione podstaw. jeżeli mechanik samochodowy źle wykonuje swoje usługi, nikt mu ani do wypłaty, ani do emerytury nie dołoży, za to on będzie musiał dołożyć artyście.

Artystów objętych projektem ustawy w zasadzie definiuje się jako nieudaczników, którzy nie są w stanie zapracować na swoje utrzymanie. Warunkiem uzyskania dopłaty są niskie dochody, nie przekraczające 68 000 zł rocznie. Oznacza to tyle, iż artyści nie potrafiący sprzedać swoich dzieł dostaną od państwa nagrodę pocieszenia w postaci dotowanej składki ZUS. Nie ma też znaczenia, jak bardzo artyści są nieudolni, każdy grafoman, pacykarz i szarpidrut dostanie swoją dolę. W sieci najczęściej przywoływany jest Jaś Kapela, jako przykład „artysty” bez żadnego talentu, za to może się poszczycić dotacjami od Ministerstwa Kultury. Z pewnością Jaś Kapela nie jest postacią reprezentatywną dla 20 tysięcy biednych artystów, którzy mają być beneficjantami ustawy, ale to znów praktycznie nikogo nie interesuje.

Ustawa zachwalana przez Donalda Tuska okazała się drobiazgiem zamienionym w lawinę społecznego gniewu. Polityczną motywacją pewnie była chęć pozyskania głosów środowisk artystycznych, ale choćby jeżeli się to uda, straty w pozostałym elektoracie będą znacznie większe. Donald Tusk będzie teraz musiał zjeść te „ośmiorniczyki”, ale pole manewru ma niewielkie, pozostaje mu żarliwa modlitwa w intencji prezydenckiego weta. Fatalny błąd, było nie było doświadczonego polityka, kolejny raz pokazuje, iż w polityce można przetrwać zderzenia ze skałą, a zginąć od jednego kamyczka.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału