Do tego, iż Donald Tusk kłamie w prawie każdej wypowiedzi, niestety większość zdążyła się przyzwyczaić, pewnie dlatego, iż w tej dyscyplinie Tusk jest niezawodny i ciągle się rozwija. Z reguły kłamstwa Donalda Tuska pozostają bezkarne, bo media głównego nurtu nie mają odwagi i woli, żeby je zdemaskować, ale choćby to środowisko nie wytrzymało po ostatnim kłamstwie premiera, jakie padło na antenie TVN24. Dodatkowy „smaczek” polega na tym, iż kłamstwo padło w programie „Bez kitu”, a jego gospodarzem jest Radomir Wit, jeden z dyżurnych propagandzistów TVN24.
Formuła tego widowiska składa się z dwóch części, najpierw pytania zadaje prowadzący rozmowę Radomir Wit, później do głosu dochodzi zgromadzona publiczność. zwykle dociekliwy redaktor, tym razem wystąpił w roli rzecznika Donalda Tuska i cały wywiad był jednym wielkim spijaniem z dzióbków. Zmieniło się to dopiero wtedy, gdy pytania zaczęli zadawać członkowie politycznych młodzieżówek. Wśród kłopotliwych tematów pojawiły się między innymi porodówki, które jak wiadomo rząd chce zastąpić SOR-ami. Donald Tusk przekonywał, iż mamy w Polsce prawdziwy raj dla ciężarnych kobiet i najbardziej rozbudowaną sieć porodówek w Europie, bo oprócz kłamstwa, manipulacje statystykami, to druga ulubiona broń lidera „koalicji 13 grudnia”. Nie znaczy to jednak, iż w odpowiedziach udzielanych młodym politykom, Donald Tusk nie skłamał i to w dodatku ordynarnie.
W trakcie wymiany zdań na temat „największej w Europie sieci porodówek”, pojawiła się zamknięta porodówka w Lesku. Był to o tyle mocny argument podważający bajkowe opowieści Donalda Tuska, iż do najbliższej porodówki mieszkanki Leska mają aż 170 km. Jak Donald Tusk wybrnął z tej podbramkowej sytuacji? W swoim ulubionym stylu, po prostu skłamał i w świetle kamer zapewnił, iż porodówka w Lesku nie została zamknięta. zwykle w podobnych przypadkach, realizator TVN24 natychmiast weryfikuje słowa gościa programu i podpowiada prowadzącemu, jak przycisnąć rozmówcę. Nic takiego jednak się nie stało, bo gościem programu nie był znienawidzony polityk opozycji, ale ukochany premier Donald Tusk. Pech Donalda Tuska polegał na tym, iż jego kłamstwo trafiło do Internetu, gdzie z miejsca zostało obnażone.
TVN24 przyparty do muru musiał zareagować, tym bardziej, iż w kontekście tytułu programu „Bez kitu” kłamstwo Donalda Tuska obciążyło także stację i prowadzącego. Następnego dnia na antenie TVN24 pojawiła się informacja, iż „premier Donalda Tusk rozminął się z prawdą”, bo porodówka w Lesku rzeczywiście została zamknięta. Doszło do tego cudu medialnego wyłącznie pod presją opinii publicznej, zbulwersowanej prymitywnym kłamstwem Donalda Tuska i nie należy się spodziewać, iż to trwałe podniesienie standardów w TVN24. Nie ma też najmniejszej reakcji ani ze strony rządu, ani ze strony mediów uległych rządowi, która odnosiłaby się nie tylko do jednej porodówki w Lesku, ale do ogólnego i fatalnego stanu całej służby zdrowia. W zgodnej opinii pacjentów i lekarzy publiczna służba zdrowia sięgnęła dna, a pomysł, żeby ciężarne kobiety rodziły na SOR-ach, to jeden z wielu przykładów potwierdzających totalną zapaść.
W czasach rządów „Zjednoczonej Prawicy” symbolem upadku służby zdrowia było zdjęcie przychodni w Tarnobrzegu, przy której leżał kij służący jako narzędzie komunikacji z personelem przychodni. Pacjenci mieli tym kijem stukać w parapet, po czym w oknie pojawiała się pani z recepcji i uprzejmie pytała „czego?”. Działo się to jednak w czasach „pandemicznej” paranoi i wówczas wielu ludzi straciło rozum. Rząd „koalicji 13 grudnia” doprowadził służbę zdrowia do jeszcze większej paranoi i przede wszystkim niewydolności, a ponieważ pandemią usprawiedliwiać się nie może, to jedynym ratunkiem są kłamstwa Donalda Tuska.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

7 godzin temu











