Zadziwiający jest ten nasz premier. Naprawdę, piszę to bez cienia złośliwości, ze szczerym podziwem. Sprawnie pozbył się z PO wszystkich, którzy przejawiają jako taką inteligencję, bo bał się, iż to wystarczy, żeby go zdmuchnąć ze stanowiska szefa partii. Zamiast tego obstawił się kompletnymi gamoniami, którzy bez zastanowienia powtarzają każdą jego bzdurę i żadnemu z nich choćby nie przejdzie przez myśl: „Zaraz, przecież to kompletny debilizm jest”. Nic, zero, null. Poszedł przykaz partyjny, trzeba wykonać, bez zbędnego gadania. choćby jeżeli przy okazji złamie się ciszę wyborczą, to nic nie szkodzi. Wszyscy grzecznie się słuchają, powielając każdą jego bzdurę. Chociaż i tak nie jest aż tak skuteczny, jak mu się wydawało, bo pojawiają się głosy wątpliwości, czy to on powinien być dalej szefem partii przed kolejnymi wyborami, skoro tyle razy strzelał wyborne gole do własnej bramki. Przy czym te głosy wyglądają raczej tak, iż jedna koleżanka powtórzy coś cichutko drugiej, kiedy miną się w łazience, żeby przypadkiem pan i władca nie usłyszał. Zresztą choćby jakby mieli go wymienić, to na kogo, skoro Tusk ewidentnie wolał postawić na stado przyklaskujących baranów, niż na kogokolwiek kompetentnego?
Strategia na kampanię
Ten schemat powtarza się już od kampanii prezydenckiej, kiedy Karol Nawrocki z anonimowego kandydata, który tylko biega i boksuje, wyrósł nagle na poważnego rywala dla Rafała Trzaskowskiego. Koalicja bardzo nie chciała przegrać tych wyborów prezydenckich, bo z wieloma obietnicami czekali, aż będą mieli swojego prezydenta, który podpisze wszystko, co mu podtykają bez zbędnego gadania. Przeliczyli się, bo Karol Nawrocki wygrał, a iż nie jest Andrzejem Dudą, to z wetami się nie cacka. Dlatego podczas kampanii pojawiały się kolejne prostackie i obrzydliwe wręcz ataki – iż Nawrocki to idiota, ćpun, alfons, chuligan i gangster. Ja już nie wiem, kim Karol Nawrocki nie był podczas tej kampanii według ich narracji. A potem lawinowo wyrazy oburzenia po każdym wecie. Karol Nawrocki nie lubi piesków i chce je trzymać na łańcucach. Karol Nawrocki nie chce, żeby Polska się tanio dozbrajała, na pewno działa na usługach Rosjan. Karol Nawrocki jest zamieszany w ZondaCrypto i na 100% zarobił w ten sposób ileś śmierdzących pieniędzy. Karol Nawrocki chce, żeby Polacy płacili jak najwięcej za prąd. Za każdym razem, kiedy prezydent wetuje im jakąś ustawę, oni zgodnie podnoszą temat jednego, jedynego artykułu w całej ustawie i zgodnie milczą na temat całej reszty ustawy, która z reguły już taka fajna nie jest. Niewygodne jest również to, iż prezydent za każdym razem składa swoje propozycje poprawek i wszystkie lądują w zamrażalce u Czarzastego. Tej samej, którą Hołownia obiecał zlikwidować. Ten temat jest niewygodny, niedobra o tym mówić, bo argumentów na to za bardzo nie ma. Nie ma potrzeby również mówić o tym, iż choćby ta ustawa łańcuchowa ostatecznie przeszła. Po pierwsze trzeba by było powiedzieć, iż Karol Nawrocki jednak lubi pieski, ale po drugie przyznać się, iż ta ustawa była bublem, skoro poprawki Nawrockiego okazały się wystarczające, żeby uwolnić psy z łańcuchów. A już w żadnym wypadku nie można mówić o tym, iż Karol Nawrocki sam wyciągnął rękę i zaprosił do siebie kilku posłów z innych ugrupowań, żeby omówić jak najlepszą ustawę, która pomogłaby czworonogom, ale nie drenowała portfeli polskich rolników. W rozmowach tych uczestniczył między innymi ś.p. Łukasz Litewka, któremu akurat chciało się robić, a nie gadać. Tak dla odmiany.
Czytanie ze zrozumieniem
I pojawił się kolejny powód do bezmyślnej napieprzanki. A pisząc ściślej, żadnego powodu nie było, jeżeli wsłuchać się uważnie w słowa prezydenta na uroczystościach upamiętniających ofiary sowieckiej agresji na Polskę po 17 września 1939 roku. Otóż prezydent Karol Nawrocki z tej okazji wypowiedział następujące słowa: „Jesteśmy narodem, który może utracić terytorium, ale nigdy nie stracimy duszy; możemy oddać terytorium, ale nigdy nie oddamy naszej Ojczyzny”. Sens tej wypowiedzi jest wyjątkowo prosty, wystarczy znać podstawy historii i jako tako rozumieć język polski. Polska przez 123 lata praktycznie nie istniała – żyliśmy pod zaborami, nie było nas na mapie, nie mieliśmy nic do gadania na arenie międzynarodowej (teraz też nie mamy za wiele, ale z trochę innych powodów), a mimo wszystko odzyskaliśmy niepodległość. Właśnie dlatego, iż ten duch polskości nigdy w Polakach nie zginął i nasi przodkowie pielęgnowali pamięć o Ojczyźnie. W 39 roku rozbiór Polski dokonał się praktycznie po raz czwarty, ale również i to przetrwaliśmy jako naród – strasznie poraniony, zdruzgotany, obolały i muszący mierzyć się z trudną i bolesną pamięcią, ale przetrwaliśmy. Nie trzeba być orłem intelektu, żeby zrozumieć oczywisty przekaz Karola Nawrockiego, jednak w przypadku Donalda Tuska sprawdza się inne powiedzonko: wróblem się urodziłeś, orłem nie zdechniesz. Bo jak zareagował nasz niezawodny premier na tę wypowiedź Nawrockiego? „Panie Prezydencie, proponuję skasować ten wpis. Nie zamierzamy oddać ani skrawka naszego terytorium”. Odważne słowa jak na kogoś, kto zaaprobował plany NATO, żeby w razie inwazji rosyjskiej bronić się dopiero od zachodniego brzegu Wisły. Województwa warmińsko-mazurskie, podlaskie, lubelskie, podkarpacie i małopolskie wpadłyby w łapy Rosjan bez jednego wystrzału. Do tego większa część województwa mazowieckiego i połowa kujawsko-pomorskiego. Ja się choćby specjalnie na te plany nie burzyłam, bo domyślałam się, iż to była propozycja NATO, którą nasi rządzący zaakceptowali bez większych protestów – zresztą, która tuza dyplomacji miałaby na ten temat dyskutować, bo przecież nie Radosław Sikorski? Poza tym – to wschodnia połowa Polski, „państwo PiS”, więc według platformerskiej logiki, tych ludzi nie szkoda. Wypadałoby jednak, skoro jest to fakt powszechnie znany i można łatwo narazić się na kontrę, po prostu się zamknąć. Donald Tusk jednak wciaż wyraźnie nie przyzwyczaił się do tego, iż Internet nie bierze jeńców. Jeszcze się nie nauczył, iż wszystkie jego kłamstwa są natychmiastowo piętnowane. Chociaż może jakieś wnioski wyciąga, bo UE coraz głośniej przebąkuje o zablokowaniu platformy X.
Spektakularne gole… samobójcze
W każdym razie – do brzegu. Niedługo po tym wpisie premier musiał się zorientować, iż znowu zrobił z siebie idiotę. Co robi szanujący się premier szanującego się państwa po takiej wpadce? Nie, wcale nie przeprasza i nie wyjaśnia sytuacji, skąd takie pomysły w ogóle? Szanujący się premier szanującego się państwa każe wszystkim swoim posłom (własnej partii, jak i koalicyjnych przybudówek), żeby również zrobili z siebie durniów. Dzięki temu jego głupota trochę się rozmywa. Genialne, prawda? I zaroiło się od wpisów różnych Szczerbów, Jońskich, Scheuring-Wielgusów, Gawłowskich i Bóg wie kogo jeszcze, iż Nawrocki to może sobie oddawać kawalerkę panu Jerzemu (haha, ale dowcipne), a nie polskie terytorium. I oczywiście tradycyjne oskarżanie o rosyjską agenturę, skoro Prezydent tak jawnie zrzeka się swojego terytorium. Dobry Boże. Naprawdę nie mogę się nadziwić, jakim cudem znajdują się jeszcze osoby, które w to wierzą. Giertochowizna jest aż tak zaraźliwa? Swoją drogą, ruch z Giertychem, mimo iż ryzykowny, też okazał się skuteczny – chyba nikt inny nie potrafiłby tak sfanatyzować części polskiego społeczeństwa jak pierwszy koń III RP, prawe kopyto premiera. To jest naprawdę niesamowite, ze aż tylu posłów bezmyślnie powtórzyło tę bzdurę. Żaden się choćby nie zająknął: „Ale, panie premierze, przecież on nic takiego nie powiedział”. Trzeba zrobić z siebie idiotę w imieniu swojego pana, proszę bardzo. Ale najbardziej zagalopował się chyba Jarosław Wałęsa, którego wpis podaję Wam na samym końcu, jako wisienkę na torcie: „Mój Ojciec pogonił ruskich żołnierzy z Polski dokładnie 33 lata temu. Obecny prezydent mówi, iż Polska może oddać terytorium. To są te różnice”. I wiecie co? Ja już przestaję się dziwić, iż Donald Tusk tak ochoczo wystawia się na kontry, skoro jego człowiek robi to jeszcze lepiej. Większego samobója wystawia sobie chyba tylko Robert Biedroń, kiedy sprzeciwia się przemocy wobec kobiet.
M.
https://www.facebook.com/nawiasempiszacoswiecie

3 dni temu










