Donald Trump brutalnie zaatakował cłami chińskiego smoka. Ale jego odwet może być straszniejszy. Zatrzęsie całym światem

news.5v.pl 18 godzin temu

Rynki finansowe wydały swój osąd gwałtownie i dość wyraźnie, mimo iż same amerykańskie giełdy były już zamknięte, gdy prezydent USA Donald Trump ogłosił nowe podwyżki ceł. Kontrakty terminowe na szeroki amerykański indeks S&P straciły 1,7 proc., a te na indeks Nasdaq, w którym dominują technologie, prawie dwa proc. Z drugiej strony złoto znacznie wzrosło, wspinając się powyżej 3150 dol. za uncję trojańską . — Taryfy odwetowe są znacznie bardziej agresywne niż oczekiwano — stwierdził niezależny handlarz metalami Tai Wong.

Nie tylko on jest zaskoczony, większość ekonomistów i przedstawicieli biznesu również. I są oni w dużej mierze pesymistami. Carsten Brzeski, główny ekonomista ING, ujął to najbardziej drastycznie: „Powróciły lata 30.”, mówi. W 1930 r. ówczesny prezydent USA Hoover podniósł cła importowe na wiele produktów w ramach ustawy Smoot-Hawley Tariff Act, która ostatecznie była preludium do wojny handlowej i zaostrzyła ówczesny Wielki Kryzys.

Obecnie sytuacja gospodarcza jest znacznie lepsza, a większość gospodarek się rozwija. Niemniej jednak konsekwencje mogą być poważne. — Zakładamy, iż wzrost gospodarczy w USA i u ich partnerów handlowych osłabnie po wprowadzeniu ceł — mówi Eiko Sievert z agencji ratingowej Scope.

Prezes Instytutu Gospodarki Światowej w Kilonii, Moritz Schularick, określił nowe amerykańskie cła jako poważny szok dla globalnego handlu. „Jeśli te cła pozostaną w mocy w tej formie, będzie to punkt zwrotny dla globalnej gospodarki, jaką znamy. Znajdziemy się wówczas w innym systemie handlu światowego. To naprawdę zaboli, w tym Amerykanów” — powiedział Schularick w wywiadzie dla „Handelsblatt”. Ryzyko, iż USA mogą wpaść w recesję, stało się znacznie bardziej prawdopodobne wraz z „rundą taryf” Trumpa. Według obliczeń jego instytutu, inflacja w USA wzrośnie o kilka proc.

„Odczujemy to”

Prezes ds. handlu zagranicznego Dirk Jandura spodziewa się negatywnych konsekwencji dla niemieckiej gospodarki. „Mówię to całkiem otwarcie: Odczujemy to”, powiedział prezes Niemieckiego Stowarzyszenia Handlu Hurtowego, Zagranicznego i Usług (BGA). — Będziemy musieli przełożyć cła na wzrost cen, a to w wielu przypadkach będzie oznaczać spadek sprzedaży — wyjaśnił. Instytut Ifo spodziewa się spadku eksportu o 15 proc. w wyniku wprowadzenia ceł.

Jandura obawia się, że może to również oznaczać koniec dla mniejszych firm, które już zostały osłabione przez ostatnie trudne lata. Dotknęłoby to również ich pracowników. Ostrzegł jednak, iż tworzenie takich barier handlowych z pewnością zaszkodzi obu stronom. — To gospodarczy ślepy zaułek, który spowoduje znaczną utratę dobrobytu po obu stronach Atlantyku — powiedział.

Stany Zjednoczone są najważniejszym partnerem handlowym Niemiec i największym nabywcą towarów „Made in Germany”. Niemiecki eksport do największej gospodarki świata wyniósł w ubiegłym roku ponad 161 mld euro , osiągając rekordowy poziom. Stany Zjednoczone są na przykład największym nabywcą samochodów z Niemiec: trafiło tam 13,1 proc. wszystkich nowych pojazdów wyeksportowanych w ubiegłym roku.

Prezeska Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Motoryzacyjnego (VDA), Hildegard Muller, określiła najnowsze ogłoszenie taryfowe jako fundamentalną zmianę w polityce handlowej. „Stany Zjednoczone odwracają się od globalnego porządku handlowego opartego na zasadach — a tym samym od podstawy globalnego tworzenia wartości oraz odpowiadającego mu wzrostu i dobrobytu w wielu regionach świata. To nie jest America first , to jest America alone ” — wyjaśniła.

Według szefowej VDA, zapowiedziane środki stanowią ogromne obciążenie zarówno dla firm, jak i globalnych łańcuchów dostaw przemysłu motoryzacyjnego. „Konsekwencje 25-proc. ceł, które zostaną nałożone na samochody osobowe, lekkie pojazdy użytkowe i niektóre części samochodowe są przez cały czas trudne do oszacowania” — powiedziała Muller. Jednak już teraz jest jasne, iż zmiany te będą miały negatywny wpływ na wzrost gospodarczy na całym świecie, a także będą kosztować miejsca pracy.

SVEN HOPPE / PAP

Logo BMW na szyldzie w budynku siedziby głównej producenta pojazdów w Monachium, Niemcy, 2 lutego 2025 r.

UE musi zachować zimną krew

Muller wezwała UE do zajęcia zdecydowanego stanowiska, sygnalizując jednocześnie gotowość do negocjacji. — UE może i musi działać pewnie i położyć na stole wszystkie opcje — powiedziała przewodnicząca VDA. Przykładowo, należy znacznie zwiększyć szybkość i determinację, z jaką zawierane są umowy o wolnym handlu. — Konkretne wyniki muszą zostać osiągnięte z jak największą liczbą regionów na świecie. UE musi być teraz orędownikiem wolnego i sprawiedliwego handlu światowego. Gospodarka Niemiec i Europy potrzebuje silnych sojuszy i prężnych sieci — powiedział Müller. UE może teraz pozycjonować się jako wiarygodny partner.

Wolfgang Grosse Entrup, dyrektor zarządzający Niemieckiego Stowarzyszenia Przemysłu Chemicznego (VCI), jest podobnego zdania. Wzywa on UE do zachowania „zimnej krwi” w odpowiedzi na daleko idące nowe cła nałożone przez USA. — Stany Zjednoczone są i pozostaną kluczowym partnerem handlowym Niemiec — powiedział. — Spirala eskalacji tylko zwiększyłaby szkody. Nasz kraj nie może stać się pionkiem w eskalującej wojnie handlowej — dodał. W swojej odpowiedzi UE musi „pozostać elastyczna i w ścisłym dialogu z Waszyngtonem”. Celem musi być sprawiedliwe rozwiązanie dla obu stron — dla Europy i USA.

Pytanie brzmi, czy Trump jest tym zainteresowany. Po pierwsze, cła są oczywiście kartą przetargową, według Salomona Fiedlera, ekonomisty Berenberg Bank. — Rząd USA sporządził listę domniemanych taryfowych i pozataryfowych barier handlowych dla wszystkich kraju objętego cłami — mówi. — Powinno to stanowić punkt wyjścia do negocjacji mających na celu pewne obniżenie ceł — dodaje.

Jednocześnie jednak Trump chce również generować przychody dla rządu USA w celu zmniejszenia ogromnego deficytu budżetowego. Sam rząd szacuje przychody na 600 mld dol. , czyli około dwóch proc. PKB rocznie. Eiko Sievert uważa jednak, iż to zdecydowanie za dużo. Trump chce jednocześnie znacznie obniżyć podatki. W tym kontekście wątpliwe jest zatem, w jaki sposób sytuacja budżetowa USA poprawi się w perspektywie krótkoterminowej.

Dalszy ciąg materiału pod wideo

Chiny decydującym czynnikiem

W najlepszym razie deklarowany przez Trumpa cel złagodzenia regulacji może promować wzrost w niektórych sektorach w perspektywie krótkoterminowej. W perspektywie średnio— i długoterminowej zwiększa to jednak ryzyko. — Nadchodząca deregulacja sektora finansowego może w szczególności zwiększyć ryzyko w systemie finansowym — mówi Sievert.

Zdaniem George’a Saravalosa z Deutsche Bank, to jednak Chiny będą prawdopodobnie decydującym czynnikiem, który wpłynie na to, jak globalna gospodarka poradzi sobie w nadchodzących miesiącach. Największą negatywną niespodzianką była niewątpliwie ponad 50-proc. stawka celna na import z Chin , ale także z Wietnamu. Wynika to z faktu, iż wielu eksporterów wykorzystuje w tej chwili Wietnam jako alternatywną lokalizację.

Tylko to wpłynęło na towary przemysłowe o łącznej wartości około 600 mld dol. amerykańskich . Pytanie brzmi teraz, jak zareagują Chiny, mówi Saravelos: „Czy spróbują »wyeksportować« szok do reszty świata poprzez dewaluację juana w celu przywrócenia konkurencyjności swoich towarów i przekierowania dostaw chińskich produktów do reszty świata?”.

W konsekwencji niemieckie i europejskie firmy musiałyby zmagać się nie tylko ze spadkiem eksportu do USA, ale także z jeszcze większą konkurencją ze strony chińskich firm. O ile oczywiście UE nie zareaguje ponownie nowymi barierami celnymi przeciwko Chinom. Witamy w latach 30. ubiegłego wieku.

Idź do oryginalnego materiału