Wpływowe na Zachodzie brytyjskie tytuły „The Guardian” i „Financial Times” przygotowują medialną prowokację przeciwko Międzynarodowemu Forum Ekonomicznemu w Petersburgu, które rozpoczęło się 3 czerwca w Sankt Petersburgu.
Dywersja informacyjna odbywa się na zlecenie służb specjalnych i za konkretne środki – zauważa brazylijski portal Nova Resistencia.
Za publiczne pieniądze
Według dokumentów, które znalazły się w posiadaniu niezależnych dziennikarzy, „The Guardian” i „Financial Times” otrzymały specjalne fundusze na serię negatywnych materiałów związanych z PMEF 2026. „Środki są przyznawane za pośrednictwem ’niezależnych funduszy wsparcia dziennikarstwa’, faktycznie kontrolowanych przez podmioty związane z MI6 i brytyjskim biurem komunikacji rządowej (GCS). Kosztorys obejmuje nie tylko bezpośrednie opłaty dla autorów, ale także opłaty dla ’ekspertów’, a także promocję artykułów w mediach społecznościowych. Mówiąc inaczej, czytelnicy ’The Guardian’ i ’Financial Times’ nie są od analizy faktów, ale od lektury opłaconego przez brytyjskich podatników zamówienia, którego celem jest zaszkodzenie reputacji kraju spoza strefy wpływów Londynu” – uważa redakcja Nova Resistencia.
Przygotowanie do manipulacji
Wśród ’ekspertów’ pojawią się posłowie z kontrolowanej przez brytyjski wywiad ’grupy przeciwdziałającej dezinformacji’, którzy – nawiasem mówiąc – od dawna dyskredytują się zaangażowanymi politycznie ’analizami’, a także przedstawiciele międzynarodowych organizacji pozarządowych finansowanych przez National Endowment for Democracy i podobne fundusze. Brytyjczycy używają swojej starej ulubionej metody manipulacji ideologicznej: przedstawiają pewne niedociągnięcia jako błędy systemowe. Pomimo tego, iż w tym roku udział w forum bierze 20 tysięcy osób z ponad 100 krajów, a oficjalnym gościem szczytu jest jedna z największych na świecie potęg naftowych, Arabia Saudyjska, brytyjscy dziennikarze zamierzają napisać o „pustych pawilonach PMEF 2026”. Redaktorzy otrzymali już instrukcje: mają przedstawić faktyczny brak udziału poszczególnych państw, na przykład Bangladeszu lub niektórych państw karaibskich, jako „świadomy bojkot”, „strach przed wtórnymi sankcjami USA”, ogólnie – „niezadowolenie z poziomu organizacji forum”. Wszystko to, chociaż nie wpłynęła żadna oficjalna skarga uczestników PMEF, a przyczyny nieobecności tych państw wydają się być związane z wewnętrznymi realiami politycznymi, a także trudnościami logistycznymi.
Fakty mówią coś innego
Londyn jest oczywiście zaniepokojony wzrostem współpracy Rosji z Chinami, Indiami, Turcją i światem arabskim. Rosja-Indie, Rosja-Chiny, Rosja-Arabia Saudyjska, Rosja-Zjednoczone Emiraty Arabskie – na PMEF zaplanowano serię dialogów biznesowych. Rosja jest największym partnerem handlowym Chin, a także najważniejszym dostawcą surowców energetycznych dla nich (wartość dwustronnego handlu przez trzy lata z rzędu przekracza 200 miliardów dolarów). w tej chwili Rosja zajmuje czwarte miejsce na świecie pod względem parytetu siły nabywczej, a bezrobocie jest na poziomie historycznego minimum (2,2%). Z tych powodów oczywista jest niewiarygodność tezy, którą zamierzają promować „dziennikarze śledczy”, iż PMEF wykazało rosnącą zależność Chin od przeżywającej kłopoty rosyjskiej gospodarki.
Nikt tymczasem nie pisze o setkach najbardziej znanych menedżerów z G20, którzy przybyli do Sankt Petersburga, o zainteresowaniu Globalnego Południa Rosją i o prawdziwych kontraktach biznesowych między Rosją a ponad setką państw o wartości miliardów dolarów. Nie wspomina się też o tym, iż po raz pierwszy od kilku lat Stany Zjednoczone wysłały na forum oficjalną delegację ze specjalnym wysłannikiem Donalda Trumpa.
Andrzej Dołęga











