Dokąd znów płyniesz prawico pod żaglami sztucznej inteligencji?

1 dzień temu

Trwają burzliwe dyskusje akademickie, publicystyczne i takie zwykłe ludzkie, na temat zalet i zagrożeń sztucznej inteligencji. Jedni mówią, iż to szczytowe osiągnięcie ludzkiej inteligencji i gwarancja świetlanej przyszłości, inni rysują czarne scenariusze zaczerpnięte z filmów science fiction, w których ludzkość ginie pod naporem humanoidów. Przy tak rozbieżnych ocenach warto odwołać się do prastarej salomonowej reguły – wszystko jest dla ludzi, jeżeli jest używane z zachowaniem zdrowego rozsądku.

Patrząc na to jak sztuczną inteligencję zaczęli wykorzystywać politycy, to i z mikroskopem atomowym zdrowego rozsądku próżno szukać. Sztaby propagandowe poszczególnych partii masowo produkują filmiki i głęboko wierzą, iż to zmieni preferencje wyborcze. Nie ma żadnych dostępnych badań, jednak w ciemno można założyć, iż tego rodzaju produkcje jeżeli w ogóle kogoś przekonują, to mają promilowe przełożenie na liczbę głosów wrzuconych do urny. W najmniejszy stopniu nie powstrzymuje to partyjnych wodzirejów przed wypuszczaniem nowych odcinków sztucznie wygenerowanej propagandy. Parę dni temu w Internecie miała miejsce premiera filmiku Konfederacji, który był wycelowany w PiS. Scenarzysta i reżyser nie szczególnie się wysilili, bo odwołali się do zgranej metafory tonącego okrętu i to też im nie bardzo wyszło.

Zdezelowany okręt z logo PiS na burcie, pomimo szarpaniny przy sterze i sztormów na morzu, dopłynął do portu i wtedy załoga trapem przeszła na pokład luksusowego jachtu pod banderą Konfederacji. Poplątały się w tym obrazie metafory z puentami, ale zwyczajowo czekający na brzegu fani Konfederacji bili brawa i rzucali radosne okrzyki „zaorane”, z kolei fani PiS głośno gwizdali i krzyczeli „leczcie się”. Na rewanż ze strony prawicowej konkurencji Konfederaci długo czekać nie musieli. Następnego dznia zobaczyli dokręcony epilog do swojego filmu, w którym roześmiany Sławomir Mentzen z butelką piwa schodzi do kajuty, gdzie przy stoliku siedzą: Donald Tusk, Radosław Sikorski i Rafał Trzaskowski. Scena z epilogu o tyle się rożni od filmiku Konfederacji, iż odwołuje się do prawie autentycznej historii z czasów kampanii prezydenckiej, kiedy to przy stoliku, w barze Mentzena, gospodarz usiadł obok Sikorskiego i Trzaskowskiego.

Nikomu i nikt nie musi tłumaczyć, iż po premierze epilogu zwolennicy obu partii zamienili się miejscami, Konfederaci ciskali żenadą, a Pisowcy chóralnie odpowiadali: „prawda boli”, „Słychać wycie? Znakomicie!”. Prócz przewidywalnych reakcji pojawiły się także wzajemne zarzuty kto jest większym zdrajcą prawicy, kto ruską onucą i kto bardziej szkodzi Polsce, ale w tym procederze nie brała już udziału sztuczna, tylko niestety ludzka inteligencja. Tak się w żeglugę bawi polska prawica i to w sytuacji, gdy nie partyjne kutry i jachty toną, ale Polska tonie w długach i marazmie zaniechanych inwestycji. Przypomina to niesławne lata dziewięćdziesiąte ubiegłego wieku, wtedy wojna i podziały na prawicy był tak wielkie, iż kolejne partie mnożyły się na kanapie w króliczym tempie, dzięki czemu postkomuniści w ciągu pięciu lat odzyskali pełnię władzy.

Gdy polska prawica bawi się w statki wygenerowane przez sztuczną inteligencję, w porcie stoi krążownik Koalicji Obywatelskiej dowodzony przez pół-niemieckiego kapitana Donalda Tuska. Okręt od dwóch lat nie podniósł kotwicy i nie oddał ani jednego wystrzału, bo rozkaz kapitana cały czas brzmi tak samo: „Nic nie róbcie, oni sami się pozabijają”. Łatwiej w Borach Dolnośląskich spotkać hipopotama niż usłyszeć prawdę z ust Donalda Tuska, jednak nie tym razem. Kapitan Tusk nie tylko mówi prawdę, ale może sobie spokojnie palić fajkę i popijać rum, bo nic nie wskazuje, żeby polska prawica zmądrzała, za to od sztucznej inteligencji głupiej z każdym dniem coraz bardziej.

Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

Idź do oryginalnego materiału