Mój najulubieńszy kinomaniak i publicysta kulturalny, Zygmunt Kałużyński, nazwał zbiór swoich esejów „Do czytania pod prysznicem”. Nieśmiało trawestując mistrza, zatytułowałem swój felieton, nawiązując do prysznica, czyli do czytania po powszechnym laniu wody – i raczej nie chodzi tu o znikający w pomrokach dziejów śmigus z dyngusem, ale o tradycyjne wyborcze lanie wody. Choć piszę to...
- Strona główna
- Wybory i nastroje
- Do czytania po wyborach
Powiązane
Kobiety do wojska, marsz?!
4 godzin temu
Pobór do armii? Polacy podzieleni niemal po połowie
8 godzin temu
Władca i wasale
9 godzin temu
Polecane
Idą chłopcy / callahan
2 godzin temu
Wpadka TV Republika. Reporter: ja se idę
2 godzin temu

2 lat temu








