Setki ustaw przechodzą przez Sejm niezauważone i taką samą formalnością jest podpis Prezydenta RP, konieczny do tego, aby ustawa weszła w życie. Istnieją jednak takie ustawy, które wywołują prawdziwe polityczne wojny i z reguły nie ma większych problemów z odgadnięciem, kiedy wojna wybuchnie. Aborcja, związki partnerskie, zmiana ordynacji wyborczej, nie wspominając o zmianie konstytucji, to frontowe pewniaki. Podobnie jest z ochroną i hodowlą zwierząt, treściami dla dorosłych, czy podniesieniem mandatów dla kierowców.
O tym, iż ustawa o kryptowalutach może wywołać wojnę i to atomową, rok temu nie przypuszczał chyba nikt, ale rzeczywistość znów przerosła wyobrażenia. Z taką legislacją nie mieliśmy w Polsce nigdy do czynienia i prawie wszystko wydarzyło się tu po raz pierwszy. Jesienią 2025 roku Sejm przegłosował ustawę o rynku kryptoaktywów, ale w grudniu 2025 roku prezydent Karol Nawrocki ustawę zawetował. W tym samym miesiącu Sejm bezskutecznie próbował odrzucić prezydenckie weto. Kwiecień bieżącego roku przyniósł powtórkę z rozrywki, Sejm kolejny raz uchwalił ustawę w niemal niezmienionym kształcie, prezydent ponownie ją zawetował, a w ostatnim etapie Sejm nie zdołał odrzucić weta. W czerwcu Sejm trzeci raz uchwalił ustawę, z jedną niewielką korektą dotyczącą wysokości kar za łamanie przepisów, wczoraj prezydent Karol Nawrocki trzeci raz ustawę zawetował.
W zależności od opcji politycznej odpowiedzialnością za ten stan rzeczy obciążany jest albo premier Donald Tusk albo prezydent Karol Nawrocki. Gdyby się jednak kierować rozumem, co niestety politykom zdarza się rzadko, to poszukiwanie winnego nie jest trudnym zadaniem. Prezydent Karol Nawrocki jednoznacznie oświadczył, iż ustawy w formie i treści proponowanej przez rząd nie podpisze. Arytmetyka sejmowa również jest znana i wprawdzie koalicja rządząca ma większość bezwzględną, ale nie ma większości 3/5 głosów koniecznych do odrzucenia weta. Takie fakty i okoliczności odpowiedzialnemu rządowi mówią wszystko, a na pewno powinny powiedzieć, iż nie ma sensu powielać tych samych czynności, przynoszących ten sam skutek. Na co w takim razi liczył rząd, gdy z uporem maniaka próbował forsować ten samą ustawę? Odpowiedzi na to pytanie osobiście udzielał premier Donald Tusk.
Strategia koalicji rządzącej sprowadzała się do próby szantażowania i w efekcie złamania prezydenta Karola Nawrockiego. Kolacja rządząca usiłowała skleić opozycję i Prezydenta RP z aferą Zondacrypto, ale to się nie udało, bo się udać nie mogło. Żaden polityk, nie tylko prezydent Karol Nawrocki, podobnych metod walki politycznej nie może akceptować. Donald Tusk liczył na to, iż rozhuśta emocje społeczne i prezydent nie będzie miał żadnego pola manewru. Plan się nie powiódł głównie dlatego, iż poszkodowanych w aferze Zondacrypto, którzy zgłosili się do odpowiednich organów było zaledwie 700. Teoretycznie posiadacze kryptowalut, a jest ich około 1,5 miliona, mogliby stanowić grupę nacisku, jednak oni w zdecydowanej większości są przeciwnikami ustawy. Pozostali Polacy po prostu tematem się nie interesują i z tych powodów prezydent Karol Nawrocki wetem niczego nie ryzykuje.
Na koniec pozostaje jeszcze jedno ważne pytanie! Co teraz? Prezydent Karol Nawrocki ma wszystkie karty na stole, premier Donald Tusk od początku blefował i co więcej nigdy nie miał planu „B”. Koalicjanci z Polski 2050 już zapowiedzieli, iż w czwartym akcie tej tragifarsy nie weźmie udziału. Tuskowi nie udało się zaszantażować prezydenta i nie ma też w tej chwili żadnego pola manewru, co oznacza, iż polegnie od własnej broni. Rząd będzie musiał przedstawić inny projekt ustawy, uwzględniający wnioskowane przez prezydenta poprawki, w przeciwnym razie ośmieszy się jeszcze bardziej. Jest mało prawdopodobne, iż zostanie przyjęty prezydencki projekt ustawy, ale projekt Polski 2050 lub kopia tego projektu przedstawiona przez rząd, to w zasadzie jedyne możliwe wyjście z pułapki.
Nie wierzymy nikomu, nie wierzymy w nic! Patrzymy na fakty i wyciągamy wnioski!

6 godzin temu








