Do 500 tys. zł dla Nawrockiej? Petycja o rekompensacie dla pierwszej damy już w Sejmie

1 dzień temu
Pierwsza dama w Polsce ma wiele obowiązków, ale formalnie nie pełni urzędu i nie otrzymuje wynagrodzenia. Od 2021 roku państwo opłaca za nią składki ZUS, jednak to wciąż nie rozwiązuje problemu utraconych zarobków. Do Sejmu trafiła petycja, która może zmienić tę sytuację.
Choć nie ma przepisów nakazujących małżonkom prezydenta rezygnację z pracy, zwyczajowo nie pracują one zawodowo. Teoretycznie mogłyby kontynuować aktywność zawodową, w praktyce byłoby to jednak trudne, dlatego iż obowiązki związane np. z towarzyszeniem małżonkowi są czasochłonne. Na porzucenie dotychczasowej działalności zarobkowej zdecydowały się wszystkie małżonki prezydenta, w tym również Marta Nawrocka, która 17 lat pracowała w Krajowej Administracji Skarbowej.


REKLAMA


Zobacz wideo "Prawdziwych przyjaciół poznaje się w sukcesie". Anastazja Kuś w "Z bliska"


Czy pierwsza dama otrzymuje pensję? Pracuje, ale nie zarabia
Pierwsza dama ma szereg obowiązków, ale ich zakres zależy od niej. Towarzyszy mężowi w ważnych wydarzeniach, spotkaniach, wyjazdach i wizytach dyplomatycznych. Pozostaje też aktywna społecznie i charytatywnie, promuje kulturę, edukację, pełni funkcje reprezentacyjne. I robi to za darmo, choć warto zaznaczyć, iż związane z tym koszty pokrywa Kancelaria Prezydenta z budżetu reprezentacyjnego.


Problem w tym, iż status pierwszej damy nie został jak dotąd prawnie uregulowany. Dopiero od 2021 roku państwo opłaca za nią składki ZUS, co oznacza, iż lata prezydentury męża nie będą już "wyjęte" z życia i otrzyma za nie emeryturę. Jednak formalnie nie pracuje, nie sprawuje urzędu i nie otrzymuje żadnego wynagrodzenia. To się może zmienić. Do Sejmu wpłynęła bowiem petycja dotycząca "świadczenia rekompensacyjnego dla małżonka Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej".
Chcą rekompensaty dla pierwszej damy. Do Sejmu wpłynęła już petycja
Petycja została złożona w Sejmie pod koniec października 2025 roku. W listopadzie trafiła do komisji ds. petycji. Jak informuje Fakt.pl, świadczenie miałoby rekompensować zarobki utracone w czasie ich prezydentury. Świadczenie "w związku z zawieszeniem lub zakończeniem pracy zawodowej" miałoby być wypłacane w wysokości średnich miesięcznych zarobków z ostatnich 12 miesięcy przed objęciem przez prezydenta urzędu.


Marta NawrockaFot. Patryk Ogorzałek / Agencja Wyborcza.pl


Miałoby charakter rekompensaty, nie wynagrodzenia urzędowego, i przysługiwałoby wyłącznie na czas trwania kadencji prezydenta RP
- tłumaczy autor petycji, w której zaznaczono, iż brak wynagrodzenia "jest niezrozumiały i niesprawiedliwy", bo "nie jest tak, iż małżonek prezydenta 'siedzi w fotelu'". Marta Nawrocka na stanowisku młodszego eksperta w KAS zarabiała od 5,5 do 9,3 tys. zł. To zasadnicze wynagrodzenie brutto wypłacane na tym stanowisku zgodnie z przepisami. Fakt.pl szacuje, iż jeżeli Nawrocka zarabiała w górnych widełkach, w czasie pięcioletniej kadencji męża mogłaby liczyć na rekompensatę wynoszącą ok. pół miliona złotych.
Idź do oryginalnego materiału