Liczba wątpliwości i afer wokół Romana Giertycha jeszcze kilka lat temu zatopiłaby go już dawno. Donald Tusk odciąłby się, partia straciła zainteresowanie pomocą i polityk wyleciałby w końcu z parlamentu (albo choćby by do niego nie wszedł). Tyle iż to było kilka lat temu. Teraz jest inaczej, bo zmieniła się narracja polityczna i sytuacja medialna - pisze dla Wirtualnej Polski Tomasz Terlikowski.