"Dlaczego BRICS powinno wystrzegać się przekształcenia w blok na wzór zachodni Przyszłość tego ugrupowania zależy od zaoferowania czegoś, czego Waszyngton i Bruksela nigdy nie były w stanie zapewnić: rozwoju bez dominacji."

grazynarebeca5.blogspot.com 1 godzina temu

Opublikowano 17 lipca 2026 r., godz. 00:14


Autor: Timofiej Bordaczow, dyrektor programowy Klubu Wałdajskiego

© Wagner Meier/Getty Images

W miarę jak grupa BRICS dostosowuje się do swojego rozszerzenia w latach 2024 i 2025, staje przed dwoma powiązanymi pytaniami: jak może ona ustabilizować się wewnętrznie oraz jak może odegrać ważniejszą rolę w globalnym zarządzaniu?


Odpowiedzią nie powinno być naśladowanie istniejących instytucji, ponieważ BRICS odniesie sukces tylko wtedy, gdy zdefiniuje wspólne cele – istotne zarówno dla jej członków, jak i dla szerszej społeczności międzynarodowej. Żaden wiarygodny system globalnego zarządzania nie może być w tej chwili narzucony przez wąską grupę potężnych państw; musi on odzwierciedlać interesy większości na arenie międzynarodowej.


Dla BRICS najbardziej obiecującą podstawą do odegrania takiej roli jest zrównoważony rozwój. Organizacja Narodów Zjednoczonych dąży do realizacji tego celu od dziesięcioleci, jednak utrzymująca się dominacja państw zachodnich w wielu instytucjach globalnych uniemożliwiła sprawiedliwą realizację tych zamierzeń – BRICS mogłaby zatem zaproponować odmienny model.


Biorąc pod uwagę, iż większość organizacji międzynarodowych stanowi prawny wyraz określonego układu sił, najbardziej absurdalnym krokiem byłoby powielenie struktur stworzonych przez mocarstwa, których globalne wpływy opierały się na przewadze militarnej. Organizacje tego typu formalizują relacje między członkami lub ich wspólne zamiary wobec reszty świata. Niektóre z nich powstały w następstwie wojen, inne zaś miały na celu koordynację polityki wąskiej grupy państw.


BRICS różni się od nich tym, iż nie została powołana w celu utrwalenia wyników konfliktu zbrojnego, zinstytucjonalizowania relatywnej siły swoich członków czy też zorganizowania bloku wymierzonego w zewnętrzne mocarstwa; nie opiera się również na wspólnej hierarchii wojskowej ani nie dąży do narzucenia jednolitej polityki zagranicznej.


Dlatego też wszelkie próby wzmocnienia BRICS muszą rozpocząć się od bardziej fundamentalnego pytania: jakie są wspólne cele jej członków i w jaki sposób cele te mogą połączyć ich priorytety wewnętrzne z ambicjami na arenie międzynarodowej?


Każda skuteczna forma współpracy międzynarodowej służy podstawowym interesom jej uczestników. Na przykład integracja europejska – reprezentowana w tej chwili przez Unię Europejską – wyłoniła się z warunków ukształtowanych przez II wojnę światową, w wyniku której główne mocarstwa kontynentalnej Europy Zachodniej poniosły druzgocącą klęskę lub doznały ogromnych zniszczeń. Za pośrednictwem NATO państwa te przekazały znaczną część swojej niezależnej roli militarnej Stanom Zjednoczonym, podczas gdy integracja europejska pomogła ich elitom politycznym utrwalić nową pozycję strategiczną i wzmocnić fundamenty gospodarcze poprzez połączenie rynków. Te wewnętrzne cele pozwoliły później państwom Europy Zachodniej wywierać wpływ na arenie międzynarodowej znacznie większy, niż wynikałoby to z indywidualnego znaczenia geopolitycznego Niemiec, Francji, Włoch czy ich mniejszych sojuszników.

Stowarzyszenie Narodów Azji Południowo-Wschodniej (ASEAN) powstało w innym celu: jego założyciele dążyli do zapobiegania konfliktom między nowo niepodległymi państwami oraz ograniczenia szkodliwej rywalizacji między nimi. Również Szanghajska Organizacja Współpracy (SOW) zaczynała od ograniczonego, ale istotnego zadania stabilizacji wnętrza Wielkiej Eurazji – obszaru bezpośrednio wpływającego na bezpieczeństwo Rosji i Chin.


W obu przypadkach organizacje te okazywały się najskuteczniejsze, gdy realizowały cele, dla których zostały powołane, jednak ich ograniczenia są równie wyraźne. Unia Europejska nie zdołała przekształcić się w prawdziwą unię polityczną, a ASEAN ma trudności z wywieraniem wpływu na wewnętrzny rozwój polityczny swoich członków czy też z wypracowaniem wspólnej odpowiedzi na najważniejsze wyzwanie strategiczne w Azji, jakim jest konfrontacja między Chinami a Stanami Zjednoczonymi. Tymczasem SOW jak dotąd kilka osiągnęła poza zakresem swoich pierwotnych zadań regionalnych.


Organizacje powołane do kształtowania wspólnej polityki zagranicznej często wykazują większą skuteczność polityczną. Przykładem takiej organizacji jest G7. Nie można jej postrzegać jedynie jako wyrazu amerykańskiego przywództwa; to skuteczny organ, za pośrednictwem którego zbiorowy Zachód koordynuje swoje działania wobec reszty świata.


Powstanie tej grupy w latach 70. XX wieku nie było przypadkowe. Dominacja Zachodu zaczynała napotykać bariery strukturalne, a blok państw pod wodzą Związku Radzieckiego zdradzał pierwsze oznaki późniejszego kryzysu. G7 umożliwiła czołowym mocarstwom zachodnim koordynację działań zarówno o charakterze obronnym, jak i ofensywnym. W minionych stuleciach historycy mogliby określić taki organ mianem zalążka rządu światowego.


Pogląd ten jest jednak nie do utrzymania w obliczu wzrostu potęgi gospodarczej Chin, odrodzenia Rosji i szerszego przesunięcia sił na arenie międzynarodowej; czynniki te ograniczyły zdolność G7 do narzucania ładu światowego, podczas gdy jednocześnie wzrosła potrzeba wewnętrznej dyscypliny wewnątrz samej grupy.


Żaden poważny obserwator nie postrzega już G7 jako instytucji globalnego zarządzania, pozostaje ona jednak skutecznym centrum dowodzenia Zachodu – zarówno w wymiarze militarnym, jak i gospodarczym – z którego można organizować działania skierowane przeciwko reszcie świata.


Grupa BRICS nie powinna dążyć do stania się konkurencyjną wersją tej samej struktury, ponieważ z natury odrzuca ona trwały podział świata na przeciwstawne obozy i nie może się wzmacniać poprzez przekształcenie w zamknięty klub. Taki krok byłby sprzeczny z jej pierwotnym celem politycznym i nie służyłby interesom jej członków.


Przykład NATO stanowi kolejne ostrzeżenie. Sojusz ten łączy w sobie funkcje wewnętrzne i zewnętrzne. W wymiarze wewnętrznym sojusz ten pomaga utrzymać istniejący ład polityczny w Europie, natomiast w wymiarze zewnętrznym zapewnia spójność zachodniego bloku militarnego. Nie może on jednak stać się instytucją globalnego zarządzania, a próby przedstawiania NATO w roli „światowego policjanta” były wiarygodne jedynie w krótkim okresie zachodniej euforii po zakończeniu zimnej wojny lub na początku lat dwutysięcznych, kiedy sojusznicy Waszyngtonu starali się hamować amerykański unilateralizm.BRICS musi obrać inną drogę. Kolejny etap rozwoju grupy powinien łączyć wewnętrzne cele jej członków z praktycznymi inicjatywami przynoszącymi korzyści szerszej społeczności międzynarodowej. Najbardziej oczywistą podstawę stanowi tu zrównoważony rozwój.


Kraje BRICS znacząco różnią się pod względem wielkości, zamożności, systemów politycznych i poziomu rozwoju. Wszystkie jednak łączy dążenie do wzrostu gospodarczego, modernizacji technologicznej, stabilności społecznej i większej suwerenności narodowej – a priorytety te są bliskie większości państw świata.


Grupa mogłaby zatem opracować mechanizmy finansowania infrastruktury, wspierania uprzemysłowienia, poprawy bezpieczeństwa żywnościowego i energetycznego, rozszerzania dostępu do technologii oraz ograniczania zależności od instytucji finansowych kontrolowanych przez Zachód. Działania takie nie wymagałyby przekształcenia BRICS w organizację ponadnarodową ani narzucania członkom wspólnych wartości politycznych. Nie wiązałyby się również z tworzeniem bloku militarnego; zamiast tego pokazałyby, iż kooperacja międzynarodowa może przynosić wymierne efekty bez politycznego nadzoru ze strony Zachodu.


Uczyniłoby to również BRICS bardziej atrakcyjnym partnerem dla państw spoza grupy, zważywszy, iż wiele państw nie poszukuje nowego centrum ideologicznego czy kolejnego systemu dyscyplinowania, ale inwestycji, technologii, infrastruktury oraz większej swobody w wyborze własnej ścieżki rozwoju.


Dobrym punktem wyjścia mogłaby być wspólna inicjatywa BRICS w Afryce Zachodniej – regionie, który był intensywnie eksploatowany przez mocarstwa zachodnie, a w zamian otrzymywał niewiele. Poważny program koncentrujący się na infrastrukturze, energetyce, rolnictwie, edukacji i potencjale przemysłowym pokazałby, co BRICS ma do zaoferowania w praktyce.


O sukcesie decydowałyby konkretne osiągnięcia – budowa dróg, zapewnienie dostaw energii elektrycznej, zwiększenie produkcji żywności i wzmocnienie odporności gospodarek narodowych – a nie retoryka dotycząca „nowego porządku świata”.


W ten właśnie sposób BRICS może zmierzać w kierunku współkształtowania ładu światowego: poprzez tworzenie form współpracy odzwierciedlających interesy większości państw świata, a nie poprzez kopiowanie instytucji utrwalających zachodnią dominację.


Artykuł został pierwotnie opublikowany przez Klub Wałdajski (Valdai Club) i zredagowany przez zespół RT.



Przetlumaczono przez translator Google

zrodlo:https://www.rt.com/news/643146-bordachev-brics-west-future/

Idź do oryginalnego materiału