Idę ulicą pochyłą,
świt gdzieś zza rogu
wygląda.
Jest jeszcze ciemno
jednakże,
mleczarka obok
się krząta,
więc idę dalej
zdumiona,
obok kot
przebiega i pani
leży podchmielona.
Idę i zrozumieć jednego
nie mogę,
wręcz jestem
w szoku.
Przecież ja wyszłam o zmroku















