Gubernator Florydy Ron DeSantis sprzeciwił się Amendment 1, czyli proponowanej zmianie konstytucji stanowej dotyczącej funduszu rezerwowego, mimo iż kilka godzin wcześniej oficjalne poparcie dla niej ogłosiła Republican Party of Florida. O tym, czy poprawka wejdzie w życie, zdecydują mieszkańcy Florydy w wyborach 3 listopada.
Gubernator Ron DeSantis uważa, iż nadwyżka budżetowa powinna w pierwszej kolejności trafić do mieszkańców Florydy w postaci obniżek podatków. Fot. fl.govAmendment 1 dotyczy tzw. Budget Stabilization Fund, czyli stanowego „funduszu na czarną godzinę”. w tej chwili konstytucja pozwala utrzymywać w nim środki odpowiadające maksymalnie 10 proc. rocznych wpływów do General Revenue Fund. Proponowana zmiana podniosłaby ten limit do 25 proc. i zobowiązałaby legislaturę do przekazywania do funduszu każdego roku do 750 mln dolarów, dopóki nie osiągnie on nowego maksymalnego poziomu. Od tego obowiązku przewidziano wyjątki m.in. w przypadku wykorzystania rezerw po klęsce żywiołowej lub w celu pokrycia przewidywanego niedoboru budżetowego.
Republican Party of Florida oficjalnie poparła poprawkę 14 września. Przewodniczący partii Evan Power argumentował, iż większy fundusz pozwoli stanowi lepiej przygotować się na huragany, sytuacje kryzysowe i spowolnienia gospodarcze, bez konieczności podnoszenia podatków lub nagłego ograniczania innych wydatków. Partia popiera także pozostałe dwie poprawki konstytucyjne znajdujące się na listopadowej karcie wyborczej.
DeSantis zajął jednak przeciwne stanowisko. Gubernator stwierdził, iż Florida posiada już wystarczające rezerwy i w ostatnich latach notowała wysokie nadwyżki budżetowe. Jego zdaniem dodatkowe pieniądze powinny zamiast tego zostać wykorzystane przede wszystkim do obniżania podatków, w tym wsparcia samorządów w ograniczaniu podatków od nieruchomości. Wspomniał również o możliwości przeznaczania nadwyżek na zmniejszenie lub likwidację części opłat drogowych.
Zwolennicy Amendment 1 wskazują natomiast na doświadczenia z poprzednich kryzysów gospodarczych. Ostatni raz Florida korzystała z Budget Stabilization Fund w 2008 roku, podczas Wielkiej Recesji, gdy stan zmagał się z wielomiliardowym niedoborem dochodów.
Aby Amendment 1 weszło w życie, potrzebne będzie poparcie co najmniej 60 proc. głosujących. Sprawa pokazuje, iż choćby w zdominowanej przez Republikanów polityce stanowej nie ma pełnej zgodności co do tego, co Florida powinna robić z nadwyżkami: powiększać finansową rezerwę czy przeznaczać większą część pieniędzy na obniżanie obciążeń podatkowych.
WEM














