Ukraiński deputowany z Wołynia wystąpił z postulatem stosowania ukraińskich nazw polskich miast, przedstawiając go jako przywracanie ukraińskiej obecności w przestrzeni świata. Taka inicjatywa nie jest niewinną zabawą językową. Dotyka suwerenności symbolicznej Polski i wymaga spokojnej, jednoznacznej reakcji państwa.
Postulat dotyczący polskich miast
Według informacji opublikowanej przez portal Najwyższy Czas ukraiński deputowany z Wołynia chce upowszechniania ukraińskich nazw polskich miast. Polityk miał określić tę inicjatywę jako przywracanie ukraińskiej obecności w przestrzeni świata. W dostępnym materiale źródłowym nie podano szczegółowej listy nazw ani formalnego trybu realizacji postulatu, dlatego nie należy dopisywać mu zakresu, którego nie potwierdzono.
Sam kierunek wypowiedzi jest jednak politycznie czytelny. Nazwy geograficzne opisujące miejscowości na terytorium Rzeczypospolitej nie mogą stawać się narzędziem budowania cudzych roszczeń symbolicznych. Języki posiadają własne egzonimy i jest to zjawisko normalne. Czym innym jest ich zwykłe użycie, a czym innym program przedstawiany jako odzyskiwanie obecności w odniesieniu do miast innego państwa.
Granice szacunku i dobrego sąsiedztwa
Polska ma interes w istnieniu niepodległej Ukrainy zdolnej przeciwstawić się rosyjskiemu imperializmowi. Ten interes nie znosi zasady wzajemności. Warszawa powinna wspierać Kijów tam, gdzie służy to bezpieczeństwu Rzeczypospolitej, a zarazem reagować na działania podważające polską pamięć, nazewnictwo lub podmiotowość.
Najgorszą odpowiedzią byłoby udawanie, iż symbolika nie ma znaczenia. Ma. To przez język, mapy, nazwy i szkolne podręczniki państwa kształtują wyobrażenie o historii oraz granicach wspólnoty. Polska dyplomacja powinna ustalić dokładny charakter inicjatywy i jasno zaznaczyć, iż kooperacja nie daje nikomu prawa do prowadzenia polityki symbolicznej kosztem Polski.
Polska podmiotowość bez wrogości
Stanowcza reakcja nie oznacza niechęci wobec Ukraińców. Krytyka dotyczy postulatu polityka i jego konsekwencji, nie ludzi ze względu na narodowość. Taka różnica jest konieczna zarówno dla prawdy, jak i dla powagi polskiego państwa.
Stawką jest prawo Polaków do nazywania własnej przestrzeni i obrony jej znaczeń. Dobre sąsiedztwo zaczyna się od szacunku do istniejących granic, nazw i pamięci drugiej strony. Bez tego każde zapewnienie o partnerstwie pozostanie słabsze niż prowokacyjny gest.
Źródło: Najwyzszy Czas! (nczas)









