– jeżeli mam być szczery, dziś więcej tu znaków zapytania niż jasnych odpowiedzi. Sama idea ochrony wyborów brzmi dobrze, bo nikt rozsądny nie będzie bronił ingerencji obcych służb czy manipulacji informacyjnych. Problem zaczyna się tam, gdzie kończą się hasła, a zaczynają konkrety. Kto będzie tworzył to centrum? Urzędnicy Komisji? Eksperci delegowani przez rządy? Może polityczni nominaci? Od tego zależy wszystko. Obawiam się, iż pod szyldem „odporności demokratycznej” może powstać mechanizm nacisku na rządy, które prowadzą politykę inną niż ta, którą promują dominujące elity w Brukseli. W teorii chodzi o bezpieczeństwo procedur wyborczych, w praktyce może to oznaczać ocenianie kampanii, narracji politycznych, a w skrajnym wariancie także próbę wpływania na kształt debaty publicznej w państwach członkowskich.
Demokracja nie potrzebuje nadzorców
– jeżeli mam być szczery, dziś więcej tu znaków zapytania niż jasnych odpowiedzi. Sama idea ochrony wyborów brzmi dobrze, bo nikt rozsądny nie będzie bronił ingerencji obcych służb czy manipulacji informacyjnych. Problem zaczyna się tam, gdzie kończą się hasła, a zaczynają konkrety. Kto będzie tworzył to centrum? Urzędnicy Komisji? Eksperci delegowani przez rządy? Może polityczni nominaci? Od tego zależy wszystko. Obawiam się, iż pod szyldem „odporności demokratycznej” może powstać mechanizm nacisku na rządy, które prowadzą politykę inną niż ta, którą promują dominujące elity w Brukseli. W teorii chodzi o bezpieczeństwo procedur wyborczych, w praktyce może to oznaczać ocenianie kampanii, narracji politycznych, a w skrajnym wariancie także próbę wpływania na kształt debaty publicznej w państwach członkowskich.

5 godzin temu