Projekt ustawy UC100 dotyczący rozszerzonej odpowiedzialności producentów (ROP) może doprowadzić do wzrostu kosztów działalności przedsiębiorstw, podwyżek cen produktów dla konsumentów i osłabienia konkurencyjności części polskiej gospodarki – wynika z analiz zaprezentowanych podczas debaty, która odbyła się w Centrum Prasowym PAP. Uczestnicy dyskusji podkreślali, iż Polska powinna wdrożyć system zgodny z wymogami unijnymi, jednak ich zdaniem obecne propozycje wymagają dalszych konsultacji i analiz.
Raport IFP: projekt UC100 może zwiększyć koszty dla firm i konsumentów
Zaprezentowany podczas debaty raport ekonomiczny Instytutu Finansów Publicznych (IFP) wskazuje na ryzyko wzrostu kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw, wzrostu cen produktów dla konsumentów oraz osłabienia konkurencyjności części polskiej gospodarki w wyniku wdrożenia projektu ustawy UC100.
Analiza wskazuje również, iż Ministerstwo Klimatu i Środowiska nie wykazało, aby obecny system był niewydolny lub niezdolny do osiągania wymaganych poziomów recyklingu. Nie przedstawiono także analiz dowodzących, iż model centralny będzie bardziej efektywny ekonomicznie lub środowiskowo.
Kluczowym celem projektu UC100, dotyczącego opakowań i odpadów opakowaniowych, jest pełne wdrożenie ROP oraz zwiększenie finansowania jednostek samorządu terytorialnego i gmin, za co zapłacić mają przedsiębiorstwa wprowadzające na rynek produkty w opakowaniach.
Najwięcej miejsca podczas debaty poświęcono analizom ekonomicznym dotyczącym skutków proponowanych zmian. Podkreślano, iż koszty systemu ROP nie są w rzeczywistości kosztami przedsiębiorców, ale ostatecznie kosztami ponoszonymi przez wszystkich obywateli i konsumentów.
Dyskusja wokół reformy nie powinna być przedstawiana jako spór między samorządami i mieszkańcami a przedsiębiorcami. To przede wszystkim dyskusja o sposobie wydatkowania publicznych pieniędzy oraz o tym, jak stworzyć system, który będzie jednocześnie skuteczny środowiskowo i racjonalny ekonomicznie.
Recykling odpadów opakowaniowych w Polsce. Jakie efekty przyniósł obecny system?
Wyniki raportu przygotowanego przez Instytut Finansów Publicznych pt. „Ekonomiczne skutki reformy systemu zagospodarowania odpadów opakowaniowych wg rządowego projektu UC100” przedstawił prof. dr hab. Janusz Kudła.
Jak wskazali autorzy opracowania, Polska w ciągu ostatnich dwóch dekad osiągnęła znaczący postęp w gospodarce odpadami opakowaniowymi. Poziom recyklingu wzrósł z 26,3 proc. w 2003 r. do 67,4 proc. w 2023 r., a masa odpadów opakowaniowych poddawanych recyklingowi zwiększyła się ponad sześciokrotnie.
Prof. Janusz Kudła: system centralny nie gwarantuje lepszych rezultatów
Prof. dr hab. Janusz Kudła, współautor raportu:
– Na podstawie metody DEA, którą się posłużyliśmy, należy stwierdzić, iż państwa, które stosują system podobny do proponowanego w projekcie UC100, nie osiągają znacząco lepszych efektów w zakresie gospodarki odpadami. Te efekty są choćby gorsze niż przy obecnym zdecentralizowanym systemie działającym w Polsce.
– Masa odpadów opakowaniowych poddanych recyklingowi wzrosła w tym czasie ponad sześciokrotnie. Obecny system – oparty na konkurencji między organizacjami odzysku opakowań i rynkowym mechanizmie dokumentów DPR – okazał się sprawny. W nowym systemie ma być instytucja państwowa. Bodźce związane z konkurencją zanikają i w związku z tym powstaje pytanie, czy to będzie korzystne z punktu widzenia przetwarzania odpadów – argumentował dalej prof. Janusz Kudła.
Autorzy raportu zwracają uwagę, iż projekt nie przedstawia analiz wykazujących nieskuteczność obecnego modelu ani dowodów, iż proponowany system pozwoli osiągnąć lepsze efekty środowiskowe.
Ich zdaniem problemem wymagającym rozwiązania nie jest dziś poziom recyklingu odpadów opakowaniowych, ale efektywność systemu gospodarki odpadami komunalnymi jako całości.
Jakie skutki gospodarcze może przynieść reforma ROP?
Badacz dodał również, iż zbadano konsekwencje ekonomiczne wdrożenia tego systemu.
– Wprowadza on de facto opłatę produktową, która jest podatkiem obciążającym producentów, ale w zasadzie ponoszonym przez konsumentów, gdyż wytwórcy będą rekompensować dodatkowe koszty podnosząc ceny.
Według raportu Instytutu Finansów Publicznych skutkami reformy mogą być wzrost kosztów funkcjonowania systemu, wzrost cen opakowań i produktów, ograniczenie produkcji części wyrobów, osłabienie presji na efektywność kosztową oraz zmniejszenie motywacji do wdrażania innowacji.
Branża spożywcza ostrzega przed wzrostem kosztów i utratą konkurencyjności
Podobne wnioski przedstawiono w analizach Instytutu Ekonomiki Rolnictwa i Gospodarki Żywnościowej – PIB.
Autorzy raportu wskazują, iż producenci żywności odpowiadają za około 60 proc. opakowań wprowadzanych na rynek, a proponowane rozwiązania mogą prowadzić do znaczącego wzrostu kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw sektora rolno-spożywczego.
Dr hab. Sebastian Jarzębowski powiedział:
– Projektowane zmiany mogą oddziaływać nie tylko na system gospodarki odpadami, ale również na całą gospodarkę. Sektor rolno-spożywczy odpowiada za około 15 proc. polskiego eksportu, dlatego wzrost kosztów będzie szczególnie odczuwalny właśnie w tej branży. Z naszych analiz wynika, iż w przypadku niektórych sektorów, zwłaszcza branży mleczarskiej, mięsnej i napojowej, koszty funkcjonowania systemu mogą wzrosnąć choćby trzykrotnie lub czterokrotnie. To istotne ryzyko dla przedsiębiorstw działających na niskich marżach i konkurujących na rynkach międzynarodowych.
W analizach IERiGŻ wskazano również na ryzyko osłabienia konkurencyjności polskiej żywności na rynkach zagranicznych oraz wzrostu cen dla konsumentów.
Autorzy raportu zwrócili także uwagę na konieczność zapewnienia, aby środki pozyskiwane od przedsiębiorców trafiały przede wszystkim na działania związane z recyklingiem i zagospodarowaniem odpadów opakowaniowych.
Dr Andrzej Gantner z Polskiej Federacji Producentów Żywności podkreślił, iż sprzeciw branży wobec obecnego kształtu systemu nie wynika z chęci unikania odpowiedzialności.
– Nie kontestujemy kształtu tego modelu tylko po to, żeby nie płacić. Naszym obowiązkiem jako sektora rolno-spożywczego jest dbanie o to, żeby nasi konsumenci nie ponosili dodatkowych kosztów – stwierdził.
Zdaniem uczestników debaty wnioski obu raportów wzajemnie się uzupełniają. W obu przypadkach wskazano na ryzyko wzrostu kosztów funkcjonowania przedsiębiorstw, przeniesienia części obciążeń na konsumentów oraz brak wystarczających analiz potwierdzających przewagę proponowanego modelu nad w tej chwili funkcjonującym systemem.
Organizacje odzysku wskazują na znaczenie konkurencji w systemie
Uczestnicy dyskusji podkreślali, iż obecny system w ostatnich latach przeszedł znaczącą ewolucję. Jak wskazywano, środki kierowane do systemu gospodarowania odpadami wzrosły z około 100 mln zł w okresie największych problemów do blisko 1 mld zł obecnie.
Zdaniem przedstawicieli branży dalsza poprawa efektywności jest możliwa dzięki rozwojowi narzędzi kontrolnych i cyfryzacji systemu.
Wiele miejsca poświęcono również roli organizacji odzysku. Uczestnicy dyskusji argumentowali, iż pełnią one funkcję pośrednika między producentami a całym sektorem gospodarki odpadami, wspierając przedsiębiorców nie tylko w realizacji obowiązków środowiskowych, ale także w edukacji, ekoprojektowaniu opakowań i dostosowywaniu się do nowych regulacji unijnych.
Przedsiębiorcy apelują o zachowanie obecnych mechanizmów
Witold Włodarczyk, dyrektor generalny OIGOŚ, podkreślił:
– Wszyscy przedsiębiorcy zdają sobie sprawę z odpowiedzialności, jaka wynika z Rozszerzonej Odpowiedzialności Producentów, czyli z tego, iż zanieczyszczający płaci. Wszyscy jesteśmy za gospodarką obiegu zamkniętego. Natomiast rodzi się pytanie, jak ten system ma być wprowadzony. Jesteśmy za tym, żeby ROP wprowadzić, ale zdecydowanie nie w takiej formie, jak w tej chwili to jest proponowane.
Zaproponował także powołanie „okrągłego stołu” z udziałem administracji rządowej, samorządów oraz przedstawicieli rynku.
– Cały czas jest przestrzeń do tego, żeby było lepiej i są różne modele, na podstawie których można ROP poprawiać, ale w żadnym wypadku nie należy obecnego systemu wywracać – mówił dyrektor Włodarczyk.
Posłowie krytycznie o centralizacji systemu ROP
W opinii posła Michała Połuboczka pomysł, by obowiązki producentów były realizowane przez jedną centralną instytucję, którą miałby być NFOŚiGW, nie jest zasadny.
– Podmioty prywatne zrobią to zawsze lepiej, gdyż mają cel ekonomiczny, by daną pracę wykonać optymalnie. Ta branża istnieje już od ponad 20 lat, te podmioty już istnieją, już mają ogromne doświadczenie, więc osobiście uważam, iż nie ma co zmieniać czegoś, co działa dosyć dobrze – powiedział.
Podobnego zdania był Jacek Bury, były senator i przedsiębiorca.
– Uważam, iż jesteśmy w stanie przy rozsądnym gospodarowaniu naprawdę osiągnąć lepsze rezultaty poprzez takie działania wolnorynkowe i konkurencję niż przez zagospodarowanie przez państwo – zauważył.
– W tej chwili wprowadzenie na polski rynek kartonu bananów kosztuje nas w granicach 75-80 groszy za sztukę. Natomiast przy nowym systemie będziemy płacić w granicach 3,70-3,80 za sztukę. Ja przerzucę to na moich pododbiorców, ale oni przerzucą to na klienta końcowego – dodał.
Projekt UC100 wymaga dalszych prac legislacyjnych
Zdaniem Gabrieli Lenartowicz, przewodniczącej sejmowej podkomisji stałej do spraw monitorowania gospodarki odpadami, droga legislacyjna projektu pozostało długa i istnieje przestrzeń do dalszych prac nad jego kształtem.
– Wszyscy deklarują chęć współpracy i dialogu, zarówno wprowadzający zmiany, jak i szeroko rozumiany sektor komunalny. Po prostu trzeba usiąść i jeszcze raz się zastanowić, co chcemy osiągnąć, jakimi narzędziami, żeby to było przyjazne i ekonomicznie, i społecznie, i środowiskowo – zaapelowała.
Uczestnicy debaty zgodzili się, iż Polska powinna wdrożyć system ROP zgodny z wymogami unijnymi, jednak ich zdaniem obecny projekt wymaga dalszych analiz i zmian, aby skutecznie realizował zarówno cele środowiskowe, jak i gospodarcze.
Źródło informacji: PAP MediaRoom
To też może Cię zainteresować
Rozszerzona Odpowiedzialność Producenta ma Polaków kosztować 5 mld zł (WEI)

10 godzin temu















