Czy umowa Mercosur jest szkodliwa dla Polski? Tak PiS okłamał polskich rolników

2 dni temu
Zdjęcie: Czy umowa Mercosur jest szkodliwa dla Polski? Tak PiS okłamał polskich rolników


PiS nie wprowadził do umowy Mercosur zabezpieczeń dla rolnictwa. Głosował także przeciwko tym zabezpieczeniom. W ten sposób Kaczyński oszukał rolników. A porozumienie handlowe między Unią Europejską a krajami Mercosur od lat budzi emocje, ponieważ łączy w sobie bardzo różne interesy gospodarcze. Z jednej strony obejmuje duże, gwałtownie rozwijające się rynki Ameryki Południowej, z drugiej – silnie regulowany rynek unijny, w tym polską gospodarkę opartą zarówno na przemyśle, jak i rolnictwie. Analizując treść umowy, widać wyraźnie, iż jej skutki dla Polski nie są jednoznaczne i będą zależne od sektora.

Najczęściej wskazywaną korzyścią dla Polski jest potencjalnie lepszy dostęp do rynków Mercosur dla przemysłu. Umowa przewiduje stopniową redukcję wysokich ceł na towary przemysłowe, takie jak maszyny, urządzenia, chemikalia czy komponenty motoryzacyjne. To właśnie w tych obszarach polskie firmy są mocno osadzone w europejskich łańcuchach dostaw i już dziś eksportują znaczące wolumeny. Dla części przedsiębiorstw oznacza to możliwość sprzedaży na nowych rynkach przy niższych barierach kosztowych, a dla całej gospodarki – szansę na dywersyfikację eksportu poza Unię Europejską.

Istotnym elementem umowy są także zapisy dotyczące zamówień publicznych i współpracy regulacyjnej. W praktyce mają one ułatwiać firmom z UE, w tym z Polski, dostęp do przetargów publicznych w krajach Mercosur, zwłaszcza w obszarach infrastruktury, energetyki czy transportu. Choć skuteczność tych zapisów będzie zależna od ich wdrożenia po stronie południowoamerykańskiej, dla polskich firm może to oznaczać nowe możliwości ekspansji, szczególnie w segmencie średnich przedsiębiorstw działających w formule B2B.
Po stronie plusów wymienia się również ochronę oznaczeń geograficznych. Umowa wzmacnia mechanizmy prawne chroniące regionalne nazwy produktów, co może mieć znaczenie dla polskich producentów żywności tradycyjnej i regionalnej. W dłuższej perspektywie daje to narzędzie do budowania rozpoznawalności i wyższej wartości dodanej eksportu, choć skala tego efektu będzie raczej ograniczona niż masowa.

Jednocześnie umowa niesie ze sobą pewne ryzyka, szczególnie dla polskiego rolnictwa. Są one spowodowane głupotą PiS, które głosowało za Mercosur a przeciwko polskim rolnikom. Dlaczego? Nie wiadomo. Rządowi Donalda Tuska udało się jednak wprowadzić pewne mechanizmy zabezpieczające rynek. W umowie przewidziane są bowiem kontyngenty taryfowe na import z państw Mercosur obejmują m.in. wołowinę, drób, wieprzowinę, cukier i etanol. Import tych produktów nie jest całkowicie liberalizowany i podlega limitom ilościowym. W Polsce dotyczy to sektora drobiu i wołowiny.

Z perspektywy makroekonomicznej bilans dla Polski może być więc korzystny a wpływ na rolnictwo, dzięki działaniom rządu Tuska, ograniczony. PiS powinien przeprosić rolników za swoje kłamstwa. Bo przemysł i eksporterzy mogą zyskać nowe rynki zbytu i tańszy dostęp do surowców, część sektora rolnego będzie miała pewną konkurencję. Ostateczny efekt zależeć będzie nie tylko od samej treści umowy, ale także od tempa jej wdrażania, skuteczności mechanizmów ochronnych oraz polityki krajowej, która może łagodzić negatywne skutki dla najbardziej wrażliwych branż.

W praktyce umowa UE–Mercosur to kompromis między interesami przemysłowymi a rolnymi, między otwieraniem rynków a ochroną wrażliwych sektorów. Jej rzeczywisty wpływ przez idiotów z PiS na rolnictwo może jakiś być, na szczęście aktualny rząd dużo lepiej rozumie współpracę międzynarodową i język angielski niż ludzie Kaczyńskiego.

Idź do oryginalnego materiału