Czy to koniec mObywatela? Spokojnie, to tylko unijne przepisy i medialna panika

2 godzin temu

W polskim internecie zawrzało. Główne portale informacyjne straszą nagłówkami o „wygaszaniu” i „końcu” aplikacji mObywatel, z której korzysta już 11 milionów Polaków.

Zanim jednak zaczniecie panikować i szukać plastikowych dowodów osobistych na dnie szuflady, weźmy głęboki oddech. Przyjrzeliśmy się rządowym dokumentom – cyfrowa apokalipsa nam nie grozi, choć czekają nas technologiczne porządki.

Całe zamieszanie wybuchło po opublikowaniu przez Ministerstwo Cyfryzacji projektu nowelizacji ustawy o usługach zaufania. W uzasadnieniu znalazło się niefortunne zdanie mówiące o tym, iż obecnego mObywatela nie da się dostosować do nowych wymagań Unii Europejskiej, w związku z czym konieczne będzie stworzenie „zupełnie nowego rozwiązania” i docelowo – nieutrzymywanie dwóch osobnych aplikacji.

Dla wielu serwisów był to wystarczający powód, by odtrąbić śmierć mObywatela. Prawda jest jednak znacznie mniej sensacyjna i opiera się na technologicznych niuansach unijnego prawa.

O co chodzi z eIDAS 2.0?

Unia Europejska wprowadza właśnie rozporządzenie eIDAS 2.0, które nakłada na państwa członkowskie obowiązek stworzenia „europejskiego portfela tożsamości cyfrowej”. W dużym uproszczeniu: to system, który ma sprawić, iż Twój cyfrowy dowód lub prawo jazdy wylegitymuje Cię równie skutecznie w polskim urzędzie, co podczas wynajmu samochodu w Madrycie czy zakładania konta bankowego w Berlinie.

Polska aplikacja mObywatel, choć świetna i innowacyjna w skali Europy, powstawała w oparciu o nasze lokalne, krajowe przepisy i architekturę. Jak słusznie zauważa w cytowanym przez media wywiadzie Paweł Makowiec z portalu CyberDefence24, architektura mObywatela tak mocno różni się od wymagań unijnych, iż nakładanie na niego standardów eIDAS 2.0 byłoby jak próba zamontowania silnika elektrycznego w starym polonezie – da się, ale lepiej i bezpieczniej zbudować nowy produkt od podstaw.

Aplikacja umarła, niech żyje aplikacja

To, iż ministerstwo pisze o „stworzeniu nowej aplikacji”, absolutnie nie oznacza, iż rząd wyrzuci do kosza projekt mObywatela z jego 11 milionami użytkowników, funkcjami takimi jak mStłuczka, ePłatności czy systemem asystenta AI.

mObywatel wchodzi w 2026 rok z polskim AI

Najbardziej prawdopodobny scenariusz (o którym już w zeszłym roku wspominał odpowiedzialny za technologiczną stronę projektu Centralny Ośrodek Informatyki) to powstanie aplikacji mObywatel 3.0. Pod maską będzie to zupełnie nowy program, zbudowany na unijnym silniku europejskiego portfela tożsamości. Dla zwykłego użytkownika zmieni się jednak kilka – po prostu pewnego dnia pobierzemy ze sklepu App Store lub Google Play nową wersję lub nową aplikację z czerwoną ikonką, do której zostaną płynnie przeniesione nasze moduły i usługi.

Rząd wyraźnie wspomina w dokumentach o „okresie przejściowym”, co oznacza, iż stara i nowa architektura będą funkcjonować równolegle, dając czas na spokojną migrację.

Tonowanie nastrojów

Sianie paniki na podstawie suchego, prawniczego uzasadnienia do ustawy to w dzisiejszych czasach chleb powszedni internetu. Brak oficjalnego, uspokajającego stanowiska ze strony Ministerstwa Cyfryzacji w pierwszych godzinach po publikacji z pewnością nie pomógł sprawie.

Możemy być jednak pewni jednego: nikt w rządzie nie popełni politycznego samobójstwa, odłączając z dnia na dzień wtyczkę od najpopularniejszej i najlepiej ocenianej aplikacji państwowej w historii Polski. mObywatel najprawdopodobniej zmieni swój wewnętrzny kod, może zmieni nazwę na bardziej „europejską” (ale to tylko nasze domysły), jednak jego funkcjonalność zostanie z nami – i to rozszerzona na całą Unię Europejską. Zamiast się bać, powinniśmy trzymać kciuki, by ta gigantyczna migracja danych przebiegła bez większych awarii serwerów.

Jeśli artykuł Czy to koniec mObywatela? Spokojnie, to tylko unijne przepisy i medialna panika nie wygląda prawidłowo w Twoim czytniku RSS, to zobacz go na iMagazine.

Idź do oryginalnego materiału