Czy prorosyjska postawa Donalda Trumpa na Ukrainę powinna dziwić?

ireneuszlara.blogspot.com 1 miesiąc temu

Czy prorosyjska postawa Donalda Trumpa wobec pełnoskalowej agresji Rosji na Ukrainę powinna dziwić?

Aby odpowiedzieć na to pytanie, warto przypomnieć jego pierwszą kadencję (2017–2021). Już wtedy relacje Trumpa z Putinem powszechnie określano mianem specyficznej „przyjaźni”. Trump wielokrotnie i publicznie:

• chwalił Putina jako „silnego i wspaniałego przywódcę”,

• podkreślał, iż „wspaniale się dogadują”,

• kwestionował ustalenia amerykańskich służb wywiadowczych dotyczące rosyjskiej ingerencji w wybory w 2016 roku, ingerencji na jego korzyść,

• konsekwentnie unikał bezpośredniej krytyki Kremla.

Kulminacyjnym momentem była konferencja w Helsinkach (2018), podczas której Trump, stojąc u boku Putina, zasugerował, iż ufa zapewnieniom prezydenta Rosji bardziej niż raportom własnego wywiadu. Wywołało to falę krytyki choćby wewnątrz Partii Republikańskiej.

Istnieje jednak kluczowa różnica między tamtym okresem a dniem dzisiejszym. Wówczas Republikanie nie byli jeszcze partią w pełni izolacjonistyczną. Gabinet Trumpa tworzyli ludzie reprezentujący tradycyjną linię USA jako „strażnika demokracji”:

1. John Bolton (doradca ds. bezpieczeństwa narodowego) – zwolennik twardej polityki wobec Rosji

2. John Kelly (szef sztabu Białego Domu) – generał dbający o procedury i stabilność państwa.

To oni – wraz z innymi urzędnikami – stanowili bezpiecznik, który powstrzymywał nieprzewidywalne impulsy Trumpa i dbał o to, by globalny układ sił nie został wywrócony do góry nogami, by agresywne działania Rosji spotykały się z sankcjami.

W obecnej kadencji sytuacja wygląda inaczej: ruch MAGA zdominował Partię Republikańską, a Trump otoczył się lojalistami popieprzonymi jak on sam. , co usuwa dotychczasowe bariery w polityce zagranicznej USA. Wizja, iż Donald Trump, Władimir Putin i Xi Jinping podzielą i podporządkują świat nie jest już absurdalna.

Idź do oryginalnego materiału