Czy nasze drogi staną się dzikim zachodem? Dramat w ITD uderzy w Południowe Podlasie. „Ten okręt tonie!”

1 godzina temu

Region Południowego Podlasia transportem stoi. To u nas krzyżują się najważniejsze szlaki, to tutaj działają setki firm przewozowych dających pracę naszym mieszkańcom. Tymczasem z Warszawy płyną fatalne wieści: Główny Inspektorat Transportu Drogowego (GITD) jest w rozsypce. Były szef formacji, Alvin Gajadhur, alarmuje o dramatycznej sytuacji, a związkowcy zapowiadają, iż w maju i czerwcu odejdą od pracy. Także w bialskim oddziale Inspekcji, który powstał dzięki zaangażowaniu senatora Grzegorza Biereckiego i właśnie Alvina Gajadhura, a który daje pracę dziesiątkom rodzin. Co to oznacza dla bezpieczeństwa na naszych drogach i lokalnych przedsiębiorców?

Bunt „Krokodyli”. Czy w maju stanie kontrola na DK2 i DK19?

Mieszkańcy powiatów bialskiego czy radzyńskiego doskonale znają charakterystyczne zielone samochody Inspekcji Transportu Drogowego. Dla nas „krokodyle” to nie tylko mundurowi, ale gwarant tego, iż po naszych drogach nie poruszają się przeładowane, niesprawne technicznie ciężarówki ze Wschodu, które niszczą asfalt i zagrażają bezpieczeństwu.

Niestety, nad formacją zawisły czarne chmury. Jak poinformował Alvin Gajadhur, doradca prezydenta RP i wieloletni szef ITD, sytuacja wewnątrz instytucji jest krytyczna. Związkowcy podjęli drastyczną decyzję: 20 maja i 3 czerwca pracownicy GITD nie przyjdą do pracy.

Sytuacja w Urzędzie jest dramatyczna! Ministrze Dariusz Klimczak, jak Pan już wróci z delegacji, to sugeruję w końcu na poważnie zająć się ITD. Ten »okręt tonie«!” – napisał Gajadhur w mediach społecznościowych.

Pilne Związkowcy w GITD podjęli decyzję, iż 20 maja i 3 czerwca pracownicy nie przyjdą do pracy. Sytuacja w Urzędzie jest dramatyczna!
Ministrze @MI_GOV_PL @DariuszKlimczak, jak Pan już wróci z to sugeruję w końcu na poważnie zająć się @ITD_gov. Ten „okręt tonie”! https://t.co/8EemODA8ZK pic.twitter.com/bfMnQHyGuN

— Alvin Gajadhur (@AlvinGajadhur) May 6, 2026

Uderzenie w uczciwych przewoźników z regionu

Dla Południowego Podlasia paraliż ITD to fatalna wiadomość. Brak skutecznych kontroli to zielone światło dla nieuczciwej konkurencji, głównie zza wschodniej granicy, która często omija przepisy, zaniżając stawki i zabierając zlecenia naszym lokalnym, rodzinnym firmom transportowym. ITD była jedyną zaporą przed tym procederem.

Dziś, pod rządami koalicji 13 grudnia, ta zapora pęka. Zamiast wzmacniania służby, która chroni polski rynek, mamy do czynienia z wewnętrznym chaosem i ignorowaniem postulatów pracowników. Minister infrastruktury Dariusz Klimczak (PSL) wydaje się bardziej zajęty wielką polityką w Warszawie i lansem na zagranicznych salonach, niż losem ludzi, którzy codziennie pilnują porządku na trasach takich jak DK2 czy „dziewiętnastka”.

Gdzie jest obiecany dialog?

Wielu pracowników ITD to mieszkańcy naszego regionu – ludzie twardzi, pracowici i oddani służbie. jeżeli decydują się na tak radykalny krok jak absencja w pracy, oznacza to, iż granica wytrzymałości została przekroczona. Brak godnych płac, niepewność jutra i – jak wskazują krytycy – fatalne zarządzanie przez nowe kierownictwo sprawiają, iż formacja, która była dumą polskiego transportu, rozpada się na oczach.

Co dalej z bezpieczeństwem?

Maj i czerwiec to czas wzmożonego ruchu, wycieczek szkolnych i transportu sezonowego. Brak kontroli na drogach w te konkretne dni to realne ryzyko. Czy rządzący w Warszawie zdają sobie sprawę, iż ich opieszałość i brak kompetencji uderza bezpośrednio w bezpieczeństwo mieszkańców takich miast jak Biała Podlaska, Międzyrzec Podlaski czy Radzyń?

„Uśmiechnięta Polska” w wydaniu resortu infrastruktury wygląda na razie jak dryfujący okręt bez kapitana. Mieszkańcy Południowego Podlasia, których życie i praca zależą od bezpiecznych dróg, oczekują konkretów, a nie kolejnych wpisów w mediach społecznościowych. Panie Ministrze Klimczak, czas na ratunek dla ITD, zanim dojdzie do tragedii!

Idź do oryginalnego materiału