Czy naprawimy niesprawiedliwy system wyborczy?

6 dni temu

Nierówności dotyczą ponad połowy kraju

Prof. Adam Gendźwiłł – politolog, socjolog i geograf, kierownik Centrum Studiów Wyborczych na Wydziale Socjologii Uniwersytetu Warszawskiego, badacz systemów i zachowań wyborczych oraz polityki samorządowej, ekspert Fundacji Batorego.

Czy polska demokracja jest równa dla wszystkich?
– Równość jest istotną obietnicą demokracji. Równość rozumiana tak, iż każdy głos w wyborach powszechnych, obejmujących wszystkich obywateli i obywatelki, waży równo, niezależnie od statusu majątkowego czy od miejsca zamieszkania.

I z tą równością zależnie od miejsca zamieszkania mamy problem.
– Eksperci alarmują, iż w Polsce nierówności w tym aspekcie rosną. Wynikają z tego, iż nie zmieniamy podziału mandatów pomiędzy okręgi wyborcze w wyborach do Sejmu. To jest naruszenie obietnicy konstytucyjnej, która mówi, iż wybory do Sejmu mają być wyborami równymi.

Jak to wygląda w praktyce?
– Z upływem czasu nasz system wyborczy staje się coraz bardziej skrzywiony. W roku 2011 został uchwalony Kodeks wyborczy i razem z nim załącznik numer 1, który określał granice 41 okręgów wyborczych do Sejmu i liczbę mandatów poselskich dla wszystkich okręgu, zależną od liczby mieszkańców. Jak można się spodziewać, z biegiem czasu sytuacja zmieniała się ze względu na migracje i zmiany liczby ludności w poszczególnych okręgach.

W piśmie z października 2022 r. Państwowa Komisja Wyborcza pokazywała, iż w efekcie w 11 okręgach wyborczych należy zmniejszyć liczbę mandatów o jeden, w 10 – zwiększyć o jeden, a w jednym okręgu (Warszawa II) aż o dwa mandaty. Czyli nierówności dotyczą ponad połowy kraju!
– Dodam, iż pozostało drugi problem, który nabrzmiewa. To głosujący za granicą. Ten problem dotyka głosujących w Warszawie, ponieważ zgodnie z przepisami Kodeksu wyborczego wszystkie głosy padające w obwodach głosowania za granicą są doliczane do okręgu Warszawa I. A ponieważ mamy do czynienia z radykalnym wzrostem liczby głosujących za granicą w stosunku do 2011 r., w Warszawie na jeden mandat przypada znacznie więcej wyborców niż w innych częściach Polski.

Liczyłem to. Warszawa I ma 20 mandatów. Gdyby przeprowadzono korektę demograficzną nieuwzględniającą głosów z zagranicy, powinna mieć 21 mandatów. A za granicą głos oddało 569 tys. Polaków. Czyli Warszawa I powinna mieć 9-10 mandatów więcej, bo na jeden mandat przypada 63 tys. osób uprawnionych do głosowania. W Warszawie powinno być wybieranych 30-31 posłów, a nie 20 jak teraz.
– Liczba głosujących za granicą zmienia się z wyborów na wybory i nie sposób z góry przyjąć, ilu ich będzie.

Czy są metody, żeby przewidzieć, ile osób będzie głosowało za granicą?
– Rozpatruje się różne scenariusze. Najprościej pewnie byłoby przyjąć liczbę głosujących z poprzednich wyborów. Można też przyjąć bardziej skomplikowane rozwiązanie, które jakiś czas temu postulował prof. Jacek Haman. To jest tzw. rozwiązanie czeskie: obwody

[email protected]

Ten artykuł przeczytasz do końca tylko z aktywną subskrypcją cyfrową.

Post Czy naprawimy niesprawiedliwy system wyborczy? pojawił się poraz pierwszy w Przegląd.

Idź do oryginalnego materiału