Czy Kraków zarobi na turystach? W planach nowa opłata

2 godzin temu

Rząd i samorządy regularnie wracają do pomysłu wprowadzenia ogólnopolskiej opłaty turystycznej. Nowa danina, pobierana od każdej doby noclegowej, miałaby zasilić budżety miast i gmin mierzących się z rosnącymi kosztami obsługi ruchu turystycznego. Zwolennicy przekonują, iż to konieczne wsparcie dla lokalnej infrastruktury i transportu, przeciwnicy ostrzegają przed podwyżkami cen i kolejnym obciążeniem dla branży hotelarskiej. Na razie realizowane są prace koncepcyjne nad zmianą przepisów. Swoją propozycję podziału ewentualnych środków przedstawili na poniedziałkowej konferencji prasowej politycy Koalicji Obywatelskiej. W czasie sesji Sejmiku Wojewódzkiego spotkali się z ostrym sprzeciwem polityków Prawa i Sprawiedliwości.

Krakowscy politycy apelują do władz ogólnopolskich. Chodzi o opłatę turystyczną

W poniedziałek, 23 lutego przed sesją Sejmiku Wojewódzkiego członkowie Klubu Koalicji Obywatelskiej – radni Patrycja Tocka, Krzysztof Nowak i Grzegorz Małodobry oraz poseł Domini Jaśkowiec – zwołali konferencję prasową, na której odnieśli się do planowanej przez Ministerstwo Sportu i Turystyki ustawy dotyczącej opłaty turystycznej. Jak podkreślają politycy KO, nie ma to być nowy podatek, ale opłata fakultatywna, której wprowadzenie ma sprzyjać rozwojowi promocji regionu. Małopolscy radni zaapelowali do władz ogólnopolskich o wprowadzenie możliwości pobierania świadczeń przez samorządy gminne i przedstawili propozycję podziału środków:

„Proponujemy, aby środki pochodzące ze świadczenia turystycznego były dzielone w następujący sposób: 80% powinno trafiać do budżetów samorządów, na których terenie zostały pobrane, z przeznaczeniem na łagodzenie skutków nadmiernego ruchu turystycznego oraz rozwój lokalnej infrastruktury. Kolejne 10% powinno trafiać do budżetów regionalnych organizacji turystycznych na promocję regionów i pozostałe 10% do polskiej organizacji turystycznej na promocję Polski na arenie międzynarodowej” – tłumaczyła radna Patrycja Trocka.

50 milionów złotych dla Krakowa?

W trakcie konferencji politycy podkreślili, iż liczba turystów odwiedzających województwo małopolskie wzrasta z roku na rok mniej więcej o 10%. Według danych szacunkowych, w 2026 r. wyniesie ona blisko 29 milionów, z czego ponad 3 miliony to goście zza granicy. Wraz z nimi pojawiają się pieniądze. W 2024 r. PKB Małopolski zasiliły 22 miliardy złotych właśnie z ruchu turystycznego.

„Chcielibyśmy, aby środki płynące z opłaty turystycznej trafiały na promocję naszego regionu i również na zapewnienie bezpieczeństwa, a także podstawowe działania typu utrzymanie czystości. Dlatego apelujemy i zwracamy uwagę, żeby te środki nie trafiały tylko do budżetu centralnego, ale do małopolskich, regionalnych organizacji turystycznych, które wykonują dużą pracę, aby tych turystów tutaj przyciągać” – apelowali politycy Koalicji Obywatelskiej, podkreślając jednocześnie, iż opłata turystyczna obowiązuje w wielu europejskich miastach.

„Nie jest to nic dziwnego i nic strasznego, natomiast pozwala skutecznie łagodzić te wszystkie negatywne zjawiska związane z ruchem turystycznym” – zapewniał poseł Dominik Jaśkowiec.

Na opłacie turystycznej Kraków miałby zarabiać około 50 milionów złotych rocznie. w tej chwili w Sejmie znajdują się dwa projekty poselskie, realizowane są również prace nad projektem rządowym, który ma połączyć różne stanowiska. Najwcześniej opłata turystyczna zostanie więc wprowadzona wraz z nowym rokiem kalendarzowym, natomiast jej przegłosowanie w Małopolsce może być problematyczne. Posłowie PiS zdecydowanie bowiem sprzeciwiają się temu pomysłowi.

Burza na Sejmiku Województwa. „Żadnych opłat”

Podczas sesji Sejmiku Województwa doszło do ostrej dyskusji między politykami Koalicji Obywatelskiej oraz Prawa i Sprawiedliwości. Radni należący do drugiej partii zdecydowanie sprzeciwiają się wprowadzaniu jakiekolwiek opłaty. Jednym z nich jest Bogdan Pęk, który wprost zapowiedział protesty i wyraził nadzieję, iż prezydent Karol Nawrocki zawetuje ustawę dotyczącą opłaty turystycznej, kiedy ta trafi na jego biurko. „Proszę tutaj nie robić głupiego z bliźniego swego” – zakończył emocjonalną wypowiedź.

Przeciwny wprowadzeniu opłat jest także Stanisław Pasoń, Wiceprzewodniczący Sejmiku Województwa Małopolskiego, polityk Polskiego Stronnictwa Ludowego.

„Ludzie przyjeżdżają z miasta i odpoczywają. Kupują herbatę, kawę, dają zarobić. Teren wzbogacają, iż nie tylko są krowy i barany. Wystarczy, iż podatnicy płacą podatki”- argumentował Pasoń.

Politycy KO w obronie przywoływali natomiast przykład Barcelony czy Amsterdamu jako miast, w których funkcjonuje opłata i podkreślali, iż prędzej czy później jej wprowadzenie będzie konieczne. Odżegnywali się natomiast od idei, jakoby pieniądze te miały łatać dziurę w budżecie. Przypominamy, iż w tej chwili Kraków jest bowiem najbardziej zadłużonym miastem w Polsce – miastu w tej chwili brakuje aż 8 miliardów złotych, żeby wyszło na prostą.

(MA)

Idź do oryginalnego materiału