Czy kiedyś powiemy IM „przebaczamy” a może choćby „prosimy o przebaczenie”?

myslpolska.info 2 godzin temu

O kogo tu idzie? Przecież nie o Rosjan, bo dopóki nami rządzi zgodny tu duopol w Polsce obowiązuje nakaz nienawiści, pogardy i strachu. Żadnych odstępstw od „zasadniczego kierunku”: musisz na każdym kroku manifestować strach przed Rosją spełniając tę najważniejszą powinność prawdziwego, ukształtowanego przez III RP obywatela.

Tu jakiekolwiek zaniechanie jest „zdradą”. Nie idzie również o większość Ukraińców, czyli obywateli naszego sąsiada ze wschodu, bo od większości z nich nie doznaliśmy jakichkolwiek krzywd. Ich państwo, którego granice wyznaczył już dawno rozwiązany Związek Radziecki, obejmuje również nacje, z którymi nie mamy złej przeszłości, a ich stosunek do Polski i Polaków był i jest neutralny ze wskazaniem w stronę przychylnego; dajmy przykład Zakarpatczyków, którzy od wieków żyli w sąsiedztwie z Rumunami, Węgrami i Cyganami a choćby osadnikami niemieckojęzycznymi, i nie przychodziło im do głowy „oczyszczać” siekierami swojej ziemi z tzw. obcoplemieńców. Myślę tu o politykach wywodzących się z byłych ziem II RP, czyli dawnych województw Wołynia i Galicji Wschodniej. Czyli dla większości tzw. Zachidników, dla których Bandera jest bohaterem narodowym a UPA i UON (i ich „bohaterowie”) to część rzeczywistego panteonu narodowego. Gdyby przynajmniej milczeli na temat popełnionych przez ich przodków zbrodni, czekali zapomnienia („czas leczy rany”, jeżeli tego chcemy i nie będziemy rozpamiętywać) kierując się zasadą ciszej nad tą trumną (trumnami), bo przecież „mamy się czego wstydzić”.

W ten sposób chciano przemilczeć złą przeszłość w okresie radzieckim czekając na amnezję w imię lepszej przyszłości. Po 1991 r., w niepodległej już Ukrainie, w istotnej części zaprzepaszczono wspólnotę zapomnienia, chętnie budowano kult autorów masowego ludobójstwa, którzy mają na sumieniu wymordowanie pod okupacją niemiecką 1941-1944 setki tysięcy (ilu dokładnie? do dziś nie wiadomo) obywateli II RP: najpierw Żydów i Cyganów a później Lachów a choćby nielicznych osadników czeskich. Mordy były masowe, niewyobrażalne w swym okrucieństwie choćby jak na wzorce niemieckie i – co najgorsze – „spontaniczne”, z masowym udziałem tzw. zwykłych ludzi. Tu nie ma miejsca na relatywizowanie i symetryzm.

Nie zapomnimy i raczej nie wybaczymy, chyba iż władza tego państwa jednoznacznie i bez reszty potępiłaby bezpośrednich morderców, ich przywódców oraz usunęłaby z przestrzeni publicznej ich imiona i podobizny, Czy powinna odbyć się współczesna NORYMBERGA nad sprawcami ludobójstwa? Czy powinno się udowodnić IM winę w formalnym procesie karnym? A dlaczego nie? Powinna powstać lista ofiar, nie tylko rzezi wołyńskiej ale również galicyjskiej. Ich imiona i nazwiska powinny być uwiecznione w publicznym miejscu u nas i na Ukrainie. Ekshumacja i pochówek ich kości jest czymś oczywistym.

W centrum Warszawy powinien powstać pomnik ofiar ludobójstwa, obejmujący m.in. zaktualizowaną listę ofiar. To przecież byli MĘCZENNICY POLSKOŚCI.

Prof. Witold Modzelewski

Myśl Polska, nr 29-30 (19-26.07.2026)

Idź do oryginalnego materiału