Czy grozi nam III wojna światowa? Żądania Trumpa i Putina destabilizują świat

2 dni temu
Zdjęcie: Czy grozi nam III wojna światowa? Żądania Trumpa i Putina destabilizują świat


Pytanie o wybuch III wojny światowej wraca dziś częściej niż w jakimkolwiek momencie po 1989 roku. Dwie wojny o wysokiej intensywności (Ukraina i Bliski Wschód), narastająca rywalizacja USA–Chiny oraz coraz ostrzejsza retoryka największych mocarstw sprawiają, iż poczucie globalnej niestabilności nie jest już domeną ekspertów, ale elementem codziennej debaty publicznej. W tym kontekście szczególną uwagę przyciągają żądania i działania Donalda Trumpa oraz Władimira Putina – przywódców, którzy otwarcie kwestionują dotychczasowy porządek międzynarodowy.

Donald Trump od lat podważa fundamenty powojennego systemu bezpieczeństwa Zachodu. Jego podejście do sojuszy – zwłaszcza NATO – opiera się na logice transakcyjnej: ochrona w zamian za konkretne korzyści finansowe i polityczne. W praktyce oznacza to niepewność co do automatyzmu amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, szczególnie wobec Europy Środkowo-Wschodniej. choćby jeżeli formalnie USA pozostają w sojuszu, sama sugestia warunkowości osłabia odstraszanie i zachęca przeciwników do testowania granic.
Władimir Putin działa z kolei w sposób bardziej bezpośredni. Jego żądania wobec Ukrainy i Zachodu – dotyczące stref wpływów, neutralności państw sąsiednich czy rewizji rozszerzenia NATO – oznaczają faktyczną próbę cofnięcia historii do logiki XIX-wiecznych imperiów. Rosja nie ukrywa, iż postrzega bezpieczeństwo jako grę o sumie zerowej: zysk jednego państwa oznacza stratę drugiego.

Kluczowe pytanie brzmi jednak: czy ta sytuacja rzeczywiście prowadzi do wojny światowej? Na razie wszystko wskazuje na to, iż mamy do czynienia raczej z permanentną destabilizacją niż z przygotowaniami do globalnego konfliktu zbrojnego. Zarówno Waszyngton, jak i Moskwa – mimo ostrej retoryki – są świadome, iż bezpośrednie starcie mocarstw nuklearnych byłoby katastrofą bez zwycięzców.

Zamiast tego obserwujemy wojnę „poniżej progu”: konflikty zastępcze, presję ekonomiczną, cyberataki, operacje dezinformacyjne i szantaż energetyczny. To właśnie w tej szarej strefie żądania Trumpa (np. dotyczące handlu, ceł czy finansowania sojuszy) oraz Putina (dotyczące terytorium i wpływów politycznych) wzajemnie się wzmacniają, osłabiając instytucje międzynarodowe.

Najbardziej narażona na skutki tej destabilizacji jest Europa. Z jednej strony uzależniona od amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, z drugiej – bezpośrednio sąsiadująca z Rosją. Każdy sygnał niejednoznaczności ze strony USA jest w Moskwie odczytywany jako zaproszenie do dalszej presji. Jednocześnie państwa europejskie wciąż nie zbudowały realnej autonomii obronnej, która mogłaby równoważyć ewentualne wycofanie się Ameryki z roli globalnego „żandarma”.

Czy wojna światowa jest realna? Trzeźwa analiza prowadzi do wniosku, iż ryzyko III wojny światowej w klasycznym rozumieniu – globalnego konfliktu wszystkich przeciwko wszystkim – pozostaje (na razie) niskie. Zbyt wiele państw ma zbyt wiele do stracenia. Znacznie bardziej realny jest jednak scenariusz długotrwałej niestabilności: lokalnych wojen, kryzysów i nagłych eskalacji, które mogą wymknąć się spod kontroli przez błąd, prowokację lub błędną kalkulację.

Niestety w tych warunkach do władzy najczęściej dochodzi skrajny populizm i skrajna prawica – czyli taki jak PiS, Konfederacja, Korona. Grozi nam budowa państwa totalitarnego a potem wojna. Dokładnie to działo się przez drugą wojną światową w Polsce. Bardzo dokładnie…

Idź do oryginalnego materiału