Czy grozi nam brak wody w kranie? Gminy apelują o oszczędzanie

1 godzina temu
Zdjęcie: Czy grozi nam brak wody w kranie? Gminy apelują o oszczędzanie


Przelotne opady nie poprawiły sytuacji hydrologicznej w wielu regionach Polski. Susza doskwiera nie tylko rolnikom i ekosystemom zależnym od wód, ale także nam wszystkim. Kolejne gminy proszą o wstrzymanie się od podlewania trawników i systematyczne oszczędzanie wody. Gdzie sytuacja jest najtrudniejsza?

Czy ekstrema hydrologiczne stają się nową normą klimatyczną?

W raporcie z 12 maja br. Rządowe Centrum Bezpieczeństwa informuje o suszy hydrologicznej spowodowanej niskimi stanami wód na terenie województwa kujawsko-pomorskiego, lubelskiego, lubuskiego, łódzkiego, małopolskiego, mazowieckiego, opolskiego, podkarpackiego, śląskiego, wielkopolskiego oraz zachodniopomorskiego.

Wody Polskie potwierdzają wprowadzenie alertów suszowych na obszarze zlewni Warty, Noteci i Sanu, jednocześnie podkreślając dużą dysproporcję zasobów wodnych pomiędzy zlewniami. Gwałtowne opady deszczu na południu i wschodzie kraju doprowadziły do niebezpiecznych wezbrań w zlewniach rzek Brynica i Gostynia z przekroczeniem stanów ostrzegawczych.

Warto przeczytać: W roku 2026 czeka nas susza. Nie wystarczy o niej mówić – trzeba zatrzymać wodę

Oszczędzanie wody priorytetem w gminach

Z powodu wiosennej suszy w wielu gminach województwa lubuskiego pojawiła się obawa o ciągłość dostaw wody. Bardzo niski stan wód obserwowany jest m.in. w gminie Urszulin, gdzie władze apelują do mieszkańców o oszczędność i odpowiedzialność. Rekomendacje obejmują ograniczenie podlewania trawników i mycia samochodów, jak również zakręcanie kranu podczas codziennych czynności.

Apel do mieszkańców wydała w zeszłym tygodniu również podkarpacka gmina Adamówka, gdzie obserwuje się wyraźny spadek poziomu wody na ujęciach. Przedstawiciele samorządu przestrzegają, iż jeżeli zasoby nie będą odpowiednio szanowane, może dojść do całkowitego zakazu podlewania lub przerw w dostawach wody.

Czarny scenariusz ziścił się już w Pułtusku, gdzie 6 maja br. Przedsiębiorstwo Wodociągów i Kanalizacji zdecydowało o wprowadzeniu ograniczeń w dostawie wody. Jako przyczynę podano długotrwały brak opadów i wynikający z niego spadek poziomu wód gruntowych. Władze miasta zadecydowały o rozpoczęciu regeneracji studni istniejących na ujęciu wody, przestrzegając przed tymczasowym pogorszeniem jakości wody w kranach.

Podobne doniesienia spływają również z innych regionów. W Lesznowoli w województwie mazowieckim apel o oszczędzanie wody pojawił się po zaobserwowanym spadku ciśnienia w sieci wodociągowej – zdaniem lokalnego przedsiębiorstwa komunalnego z powodu suszy zużycie wody do podlewania ogródków wzrosło dwukrotnie, do prawie 14 tys. m3 dziennie. Zakaz korzystania z wody do celów innych niż bytowe w godzinach popołudniowych wprowadziła już gmina Brwinów, gdzie również zaobserwowano ponadnormatywne zużycie na cele gospodarcze.

Gromadzenie deszczówki ważniejsze niż kiedykolwiek

Czy susza hydrologiczna oznacza konieczność rezygnacji z pięknego ogrodu? Niekoniecznie. Do podlewania trawników czy rabat można zawsze wykorzystać zgromadzoną uprzednio deszczówkę, która ze względu na swoją miękkość jest dla roślin korzystniejsza niż kranówka. W obliczu coraz częstszych i dłuższych susz sama beczka na wodę nie jest już wystarczającym rozwiązaniem.

Okresy burz i gwałtownych opadów są doskonałą okazją, aby magazynować wodę w jak największych ilościach – służą temu przede wszystkim instalacje zbierające deszczówkę z utwardzonych powierzchni oraz podziemne i naziemne zbiorniki. Przypominamy, iż już w czerwcu rozpoczną się pierwsze nabory wniosków o dofinansowanie inwestycji z programu Mikroretencja. O szczegółach będziemy informować w Wodnych Sprawach już wkrótce.

zdj. główne: manfredrichter/Pixabay

Idź do oryginalnego materiału