Czy Gmina powinna kupić pokopalniane wyrobisko?

1 godzina temu
Zdjęcie: kopalni


Wojciechów nie chce zostać „śmietnikiem Europy”. Co stanie się z ogromnym wyrobiskiem po kopalni? Rozwiązanie może być prostsze niż się wydaje.

Przez dziesięciolecia z Wojciechowa wyjeżdżały tysiące ton bazaltu. Surowiec trafiał na budowy dróg i linii kolejowych w różnych częściach kraju. Teraz przychodzi moment, w którym trzeba odpowiedzieć na trudne pytanie: co zrobić z wielkim wyrobiskiem, gdy zakończy się wydobycie? Mieszkańcy Wojciechowa już wiedzą, czego nie chcą.

Podczas niedzielnego spotkania, które 6 września zgromadziło około 90 osób, bardzo wyraźnie wybrzmiały obawy związane z planowaną rekultywacją. Nie chodzi przy tym wyłącznie o to, czy teren zostanie zasypany. Największe emocje budzi pytanie czym zostanie zasypany?

Eksploatacja surowca pozostawiła po sobie ogromne wyrobisko. o ile rekultywacja ma zostać przeprowadzona w kierunku leśnym, teren trzeba będzie wypełnić materiałem, a następnie odtworzyć na nim warunki pozwalające na posadzenie przyszłego lasu.

To oznacza konieczność dostarczenia olbrzymiej ilości materiału. Przy tego typu wyrobiskach mowa może być choćby o setkach tysięcy transportów. Właśnie dlatego rekultywacja wyrobisk pokopalnianych jest nie tylko problemem środowiskowym, ale także przedsięwzięciem o bardzo dużym wymiarze finansowym. I tutaj pojawia się zasadnicze pytanie: skąd wziąć materiał do zasypania wyrobiska?

Jedną z możliwości są masy ziemne i kamienie pochodzące z inwestycji budowlanych. Inną, materiały powstające w procesach przemysłowych, w tym żużle i popioły ze spalania węgla. To właśnie ta druga kwestia szczególnie niepokoi mieszkańców Wojciechowa. Obawy nie wzięły się znikąd. Mieszkańcy regionu mają już doświadczenia z innymi wyrobiskami.

W Rębiszowie przez lata trwała rekultywacja, która wywoływała ogromne emocje, protesty i blokady. Według oficjalnych, od sierpnia 2013 do grudnia 2023 roku do tamtejszego wyrobiska trafiło łącznie 1 109 698,873 ton odpadów. Część z nich pochodziła z Niemiec. Dla mieszkańców Wojciechowa ten przykład jest wystarczającym powodem, żeby już teraz pytać o przyszłość własnej miejscowości.

Podczas niedzielnego spotkania przedstawiciel inwestora Mariusz Mendziuk stanowczo zaprzeczał jednak, aby planowane było sprowadzanie do Wojciechowa „śmieci z Niemiec”. Podkreślał, iż takie działanie byłoby nielegalne, a ostateczne decyzje dotyczące rekultywacji będą podejmowane w postępowaniach administracyjnych. Jednocześnie przedstawiciel inwestora potwierdził coś, co dla mieszkańców jest znacznie ważniejsze od samego hasła „Niemcy”. Wyrobisko ma zostać zasypane, a znaczną część materiału mają stanowić żużle i popioły pochodzące z procesów spalania węgla.

Według przedstawiciela inwestora chodzić ma o materiały pochodzące z wyspecjalizowanych instalacji, podlegające kontroli i dopuszczone do określonych zastosowań. Podczas spotkania zaprezentowano choćby próbkę popiołu lotnego.

W tej sprawie łatwo zgubić najważniejszy element całej układanki. Rekultywacja terenu pokopalnianego jest obowiązkiem wynikającym z przepisów. Nie oznacza to jednak, iż właściciel może po prostu samodzielnie zdecydować, co zrobi z terenem i jak go zagospodaruje. Kierunek rekultywacji określają adekwatne organy w drodze decyzji, a przedsiębiorca ma obowiązek ją wykonać. To oznacza, iż kluczowa decyzja nie leży wyłącznie po stronie firmy.

Aczkolwiek mieszkańcy coraz głośniej mówią o kierunku wodnym, rekreacyjnym. Wojciechów ma tutaj argument, którego nie można całkowicie pominąć. Mieszkańcy wskazują, iż w wyrobisku gromadzą się wody opadowe. Kilka lat temu, podczas przerwy w działalności kopalni, woda stosunkowo gwałtownie wypełniła część wyrobiska, tworząc zbiornik. Na dowód tego, już po spotkaniu, na profilu społecznościowym Sołectwa Wojciechów opublikowano zdjęcia, na których widać poziom wypełniania zbiornika. W ocenie mieszkańców może to być naturalny punkt wyjścia do rekultywacji wodnej.

zdjęcie: Sołectwo Wojciechów

Mieszkańcy przypominają również, iż w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego dla terenu górniczego „Wojciechów I” znalazł się zapis mówiący o leśnym i wodnym kierunku zagospodarowania terenów poeksploatacyjnych. To może być jeden z najważniejszych argumentów w rozpoczynającej się dyskusji o przyszłości tego miejsca.

Tu dochodzimy do kwestii, o której podczas publicznych rozmów mówi się znacznie mniej – ekonomii całego przedsięwzięcia. Dla właściciela wyrobiska kierunek wodny oznaczałby konieczność zaakceptowania zupełnie innego modelu zagospodarowania terenu. Nie daje on tak oczywistego źródła przychodu jak przyjmowanie materiałów służących do wypełnienia wyrobiska. Przy kierunku leśnym sytuacja wygląda inaczej. Im większa ilość materiału może zostać wykorzystana przy rekultywacji, tym większa skala całego przedsięwzięcia. A materiał, którego jedni muszą się pozbyć, dla innych może stać się elementem zysku.

W całej sprawie pozostało jeden scenariusz, który może całkowicie zmienić układ sił. o ile założymy, iż dobry burmistrz działa zgodnie z wolą mieszkańców, to w tym przypadku Gmina mogłaby rozpocząć negocjacje związane z odkupieniem pokopalnianego wyrobiska. Dzięki temu samorząd zyskałby coś niezwykle istotnego, czyli realny wpływ na przyszłość tego terenu.

Wtedy pytanie nie brzmiałoby: „jak zarobić na obowiązku rekultywacji?”, ale: „co chcemy stworzyć w tym miejscu dla mieszkańców za 10, 20 czy 50 lat?”

Można byłoby wówczas rozmawiać o zbiorniku wodnym, terenach zielonych, rekreacji, ochronie przyrody albo innym rozwiązaniu odpowiadającym potrzebom mieszkańców tak Wojciechowa, jak i sąsiednich sołectw.

Dziś właścicielem terenu jest prywatny podmiot i mieszkańcy nie mają wiele do powiedzenia. A przecież ostateczny kierunek rekultywacji będzie miał ogromne znaczenie dla przyszłości całej gminy. Decyzja ta na dziesięciolecia może zaważyć na jej rozwoju i jakości życia.

Podczas spotkania z mieszkańcami padło wiele pytań. Nie wszystkie znalazły odpowiedzi, a część mieszkańców wyszła z sali z jeszcze większymi wątpliwościami niż przed rozpoczęciem rozmowy. Ale z ust przedstawiciela spółki wprost padło, iż nie zamyka się na rozmowy o wykupie wyrobiska. I być może właśnie dlatego ta dyskusja powinna zacząć się od nowa?

Pomysł, by teren zamiast pozostawać w rękach prywatnego właściciela przejął samorząd, otwiera zupełnie inną perspektywę: wówczas o tym, co powstanie w miejscu dawnego kamieniołomu, mogliby w znacznie większym stopniu decydować ci, którzy będą w tym miejscu żyli przez kolejne dziesięciolecia. A to wartość bezcenna.

Idź do oryginalnego materiału