Cztery urządzenia przy stacjach w Saksonii. Sabotaż blisko Polski

dzienniknarodowy.pl 5 godzin temu
Zdjęcie: Cztery urządzenia przy stacjach w Saksonii. Sabotaż blisko Polski


Niemiecka policja zabezpieczyła 4 września cztery nieznane urządzenia wybuchowe lub zapalające przy dwóch stacjach transformatorowych w Saksonii, w rejonie Görlitz i Budziszyna. Trwało ich rozbrajanie, a śledczy nie przesądzili jeszcze, kto je podłożył. Dla Polski to ostrzeżenie: infrastruktura krytyczna przy naszej granicy pozostaje realnym celem sabotażu.

Cztery obiekty w dwóch miejscach

Saksoński minister spraw wewnętrznych Armin Schuster poinformował, iż funkcjonariusze zabezpieczyli cztery obiekty w dwóch lokalizacjach. Znajdowały się w pobliżu stacji transformatorowych. Niemieckie służby rozpoczęły poszukiwania po otrzymaniu listu, którego autor przyznawał się do wcześniejszych ataków. Na 4 września trwało unieszkodliwianie urządzeń.

Policja w Görlitz potwierdziła dużą operację na północ od Budziszyna. Według niemieckich mediów działania prowadzono między innymi w lesie w okolicy Schleife, blisko granicy Saksonii z Brandenburgią. Dokładne miejsca i konstrukcja znalezionych przedmiotów nie zostały wtedy publicznie opisane. To adekwatna ostrożność. W sprawie materiałów wybuchowych pierwszeństwo mają saperzy i dowody, nie medialny pośpiech.

Seria uderzeń w sieć energetyczną

Znaleziska w Saksonii nie są oderwanym incydentem. Wcześniej doszło do działań wymierzonych w stacje transformatorowe w Jänschwalde w Brandenburgii i Bergheim w Nadrenii Północnej-Westfalii. Podejrzane urządzenia odkryto także w Dormagen i Weisweiler. Jedną z tych prób sabotażu opisywaliśmy już w kontekście stacji w Dormagen.

Śledczy poszukują w związku z serią 48-letniego mężczyzny z Nadrenii Północnej-Westfalii. Niemieckie służby uznały dwa listy z przyznaniem się do czynów za autentyczne i prowadzą poszukiwania w skali europejskiej. Samo postępowanie trwa. Podejrzany nie został skazany, a odpowiedzialności za urządzenia znalezione w Saksonii nie wolno przypisywać bez wyniku śledztwa.

Ta precyzja jest szczególnie ważna, gdy sabotaż natychmiast uruchamia pytania o obce służby i wojnę hybrydową. Europa zna podobne operacje, ale konkretny przypadek musi być rozliczony na podstawie materiału dowodowego. Alarmizm bez faktów pomaga sprawcom chaosu, bo rozsiewa strach szybciej niż prawdę.

Co to znaczy dla Polski

Görlitz leży bezpośrednio przy Zgorzelcu. Awaria lub celowe wyłączenie elementów sieci po niemieckiej stronie może uderzać w transport, przemysł, łączność i życie mieszkańców całego pogranicza. Granica państwowa nie zatrzymuje skutków poważnej awarii energetycznej. Dlatego powrót strategicznej infrastruktury pod realną kontrolę państwa nie jest gospodarczym detalem, ale częścią bezpieczeństwa narodowego.

Polskie służby powinny wyciągnąć z niemieckiej serii prosty wniosek. Ochrona transformatorów, linii przesyłowych, węzłów kolejowych i systemów sterowania wymaga stałego rozpoznania, współpracy z operatorami oraz gotowych procedur naprawczych. Nie wystarczy reagować po wybuchu. Odporność buduje się wcześniej, także przez zapasy sprzętu i zdolność szybkiego odtworzenia zasilania.

Państwo, które zaniedbuje własne sieci, wystawia obywateli i gospodarkę na szantaż. Polska nie może czekać, aż cudza seria sabotaży przekroczy Nysę Łużycką. Tu stawką jest światło w domach, ciągłość produkcji i swoboda działania państwa w kryzysie.

Źródło: ZDFheute, Deutsche Welle

Źródło: Prawy.pl

Idź do oryginalnego materiału