Kadra starostwa, szkół i jednostek Powiatu Opolskiego przeszła szkolenie z oficerem ABW. Teraz powiat zachęca mieszkańców do zapamiętania procedury 4U na wypadek ataku w miejscu publicznym. To pożyteczna inicjatywa. Tyle iż bezpieczeństwo zaczyna się również od odpowiedzi na bardziej przyziemne pytanie: co adekwatnie mamy zrobić, gdy usłyszymy syrenę?
Uważaj. Uciekaj. Ukryj się. Udaremnij atak. Cztery słowa łatwe do zapamiętania, choć oby nikt nigdy nie musiał sprawdzać ich w praktyce. Wydział Edukacji i Spraw Społecznych Starostwa Powiatowego w Opolu zorganizował szkolenie dla kierownictwa urzędu, szkół i jednostek powiatowych. Potem powiat przekazał mieszkańcom najważniejsze wskazówki.
I słusznie. jeżeli można się oddalić od miejsca ataku, trzeba uciekać, zostawiając rzeczy. jeżeli ucieczka jest niemożliwa, należy się ukryć. Próba udaremnienia ataku to ostateczność, gdy życie jest bezpośrednio zagrożone. Tego właśnie dotyczy kampania ABW: zachowania wobec napastnika w miejscu publicznym.
Warto jednak zatrzymać się przy zdaniu z powiatowego komunikatu: „w takiej chwili nie ma czasu w zastanawianie się, więc trzeba wiedzieć wcześniej”. Trudno o lepsze uzasadnienie, by wymagać od instytucji czegoś więcej niż kolejnego poradnika.
Bo mieszkańcy dostają coraz więcej instrukcji. Jedne mówią o plecaku ewakuacyjnym, inne o zagrożeniu z powietrza, jeszcze inne o ataku w budynku. Każda z osobna może być rozsądna. Kiedy jednak człowiek słyszy syrenę za oknem, nie będzie wertował poradników, żeby ustalić, który rozdział właśnie obowiązuje. Potrzebuje szybkiej, jednoznacznej informacji: co się stało, gdzie i co ma teraz zrobić.
Same sygnały da się wyjaśnić w dwóch zdaniach. Trzyminutowy dźwięk modulowany oznacza ogłoszenie alarmu. Trzyminutowy dźwięk jednostajny oznacza jego odwołanie. Po usłyszeniu alarmu oficjalny poradnik zaleca włączyć radio lub telewizor i stosować się do komunikatów.
Tyle mówi instrukcja. Ale syrena nie powie, przed czym ostrzega. Nie wyjaśni, czy zostać w domu, zejść niżej, zamknąć okna, czy opuścić teren. Tę informację musi gwałtownie i zrozumiale dostarczyć system ostrzegania. Bez niej mieszkańcowi pozostaje telefon w ręku i gorączkowe szukanie wiadomości.
Jest jeszcze kwestia ćwiczeń. W lipcu na Opolszczyźnie uruchamiano syreny podczas ogólnopolskiego treningu. Opolski Urząd Wojewódzki informował wcześniej, iż dźwięki będą ćwiczebne. Wyjaśniał też, iż tych samych sygnałów używa się zarówno podczas ćwiczeń, jak i rzeczywistego zagrożenia. Portal Gov.pl To ważna informacja, ale odsłania słabość całego pomysłu: o tym, czy alarm jest prawdziwy, nie rozstrzyga sam dźwięk. Rozstrzyga komunikat, który musi do człowieka dotrzeć.
Dlatego pochwale dla Powiatu Opolskiego powinny towarzyszyć konkretne pytania. Czy każda powiatowa szkoła potrafi natychmiast przekazać uczniom i rodzicom, co oznacza usłyszany alarm? Czy pracownicy wiedzą, kto podejmuje decyzję i jak dociera ona do wszystkich budynków? Czy mieszkańcy wiedzą, gdzie szukać lokalnego, aktualnego komunikatu, także wtedy, gdy media społecznościowe pełne są sprzecznych wpisów?
Szkolenie kierownictwa może być dobrym początkiem. Jego wartość poznamy jednak po tym, czy wiedza zejdzie z sali szkoleniowej do klas, urzędowych korytarzy i domów mieszkańców. Cztery słowa na „U” pomagają przygotować się na jeden rodzaj zagrożenia. Powiat powinien równie prosto pokazać ludziom, co dzieje się po zawyciu syreny.
Bo w chwili alarmu obywatel nie potrzebuje zapewnienia, iż bezpieczeństwo jest ważne. Potrzebuje usłyszeć, co ma zrobić.
Fot. Powiat Opolski













