Ambasador Ukrainy Wasyl Bodnar twierdzi, iż po polskiej stronie istnieje polityczna wola przekazania czterech wycofanych myśliwców MiG-29. Sprawa nie jest jednak zamknięta. Warszawa powinna uzależnić każdą decyzję od pełnego zabezpieczenia polskiej obrony oraz od rzeczywistej, mierzalnej korzyści w postaci ukraińskich technologii dronowych.
Deklaracja ambasadora, decyzji przez cały czas brak
Wasyl Bodnar poinformował, iż Polska jest gotowa przekazać Ukrainie cztery wycofane ze służby samoloty MiG-29. Jak wynika z jego wypowiedzi dla Ukrinformu, termin operacji zależy od stanu maszyn, możliwości ich przygotowania do użycia oraz uzgodnienia świadczenia wzajemnego ze strony Kijowa. To istotne zastrzeżenia. Nie ma podstaw, by przedstawiać sprawę jako dokonaną.
Minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz mówił w lipcu, iż ostateczna decyzja nie zapadła. Wcześniej wskazywał, iż rozmowy były powiązane z dostępem Polski do ukraińskich technologii dronowych. Rozbieżność między komunikatem ambasadora a stanowiskiem polskiego MON pokazuje, iż negocjacje trwają, a ich wynik musi zostać oceniony według jednego kryterium: czy wzmacnia bezpieczeństwo Rzeczypospolitej.
Solidarność musi działać w obie strony
Polska pomaga Ukrainie broniącej się przed rosyjską agresją, bo zatrzymywanie rosyjskiego imperializmu leży w naszym interesie. Nie oznacza to jednak zgody na politykę bezwarunkowych darowizn. Państwo poważne rozlicza własne zasoby, ustala warunki i żąda wzajemności. Zwłaszcza wtedy, gdy chodzi o sprzęt wojskowy i technologie mogące przesądzić o bezpieczeństwie polskich żołnierzy oraz ludności cywilnej.
Ukraina zdobyła wyjątkowe doświadczenie w użyciu bezzałogowców na nowoczesnym polu walki. Polska potrzebuje dostępu do sprawdzonych rozwiązań, wiedzy operacyjnej i zdolności produkcyjnych. jeżeli wycofywane MiG-i mają stać się elementem wymiany za konkretne technologie, szkolenia lub współpracę przemysłową, warunki powinny być zapisane jasno i wykonane przed przekazaniem maszyn albo równolegle z nim. Same polityczne obietnice nie wystarczą.
Najpierw ciągłość obrony polskiego nieba
MiG-29 to konstrukcja poradziecka, ale do czasu pełnego zastąpienia jej nowszymi samolotami każda decyzja wpływa na bieżące zdolności lotnictwa. Polska nie może dopuścić do powstania luki w ochronie przestrzeni powietrznej. Trzeba uwzględnić stan techniczny maszyn, dostępność personelu, harmonogram wprowadzania nowych platform oraz zobowiązania sojusznicze.
W przeszłości Polska przekazywała Ukrainie MiG-i, ale obecna partia ma własny kontekst techniczny i negocjacyjny. Dlatego rząd powinien przedstawić opinii publicznej podstawowe informacje: czy samoloty są definitywnie zbędne dla Sił Powietrznych, jaki jest koszt ich przygotowania i co dokładnie otrzyma Polska w zamian. Tajemnica wojskowa ogranicza zakres szczegółów, ale nie znosi odpowiedzialności politycznej za narodowy majątek.
Pomoc tak, na polskich warunkach
Rosja pozostaje zagrożeniem dla Polski i całej wschodniej flanki NATO. Wspieranie obrony Ukrainy ma więc strategiczny sens. Równie realne jest jednak zobowiązanie władz w Warszawie do troski o własne zdolności wojskowe, pieniądze podatników i rozwój krajowego przemysłu obronnego.
Cztery samoloty nie mogą być przedmiotem dyplomatycznego pośpiechu. jeżeli umowa przyniesie Polsce praktyczną przewagę w technologiach dronowych i nie osłabi ochrony naszego nieba, można ją obronić. jeżeli ma się skończyć na kolejnej jednostronnej deklaracji, rząd powinien powiedzieć stanowcze: nie. Polska solidarność jest cenna. Właśnie dlatego nie wolno jej rozdawać bez rachunku i bez gwarancji wzajemności.
Źródło: Kresy.pl











