Cztery lata po otwarciu przekopu Mierzei Wiślanej. Miał być handlowym oknem na świat, stał się mekką dla jachtów

elblag24.pl 1 godzina temu

Wielkie obietnice o potężnym ruchu towarowym i niezależności gospodarczej jak na dłoni weryfikuje twarda rzeczywistość. Cztery lata po uroczystym otwarciu przekopu Mierzei Wiślanej dane Urzędu Morskiego w Gdyni nie pozostawiają wątpliwości: strategiczna inwestycja stała się przede wszystkim atrakcją turystyczną i szlakiem dla żeglarzy, podczas gdy transport komercyjny stanowi zaledwie promil ruchu.

Inwestycja, która połączyła Zalew Wiślany z Zatoką Gdańską i pozwala ominąć kontrolowaną przez Rosję Cieśninę Pilawską, od początku miała pełnić potrójną rolę: gospodarczą, militarną i turystyczną. Licząca blisko 23 kilometry droga wodna prowadząca do Elbląga – obejmująca śluzę, sztuczną wyspę i nowy tor wodny – miała stać się nowym impulsem dla całego regionu. Dziś, cztery lata od przecięcia wstęgi, widać jednak wyraźnie, kto najczęściej korzysta z kanału.

Jachty zamiast frachtowców. Dominują turyści i służby

Jak wynika z najnowszych danych żeglugowych, do końca sierpnia 2026 roku przez kanał na Mierzei Wiślanej przeszło łącznie 1249 jednostek. Wyniki statystyk są jednak bezlitosne dla entuzjastów handlowego wykorzystania drogi wodnej:

  • 1024 przeprawy wykonano jachtami oraz łodziami motorowymi (to przytłaczająca większość ruchu),
  • 106 jednostek to komercyjne statki bez ładunku (głównie barki pogłębiarskie pracujące przy budowie drogi wodnej do Elbląga),
  • 105 jednostek należało do państwowych służb, w tym Policji i Straży Granicznej,
  • 11 jednostek stanowiły kutry i łodzie rybackie.

Najbardziej wymowna jest jednak statystyka dotycząca komercyjnych statków z ładunkiem. Do końca sierpnia 2026 roku odnotowano zaledwie trzy takie przeprawy.

Sezonowość i kaprysy natury

Natężenie ruchu na kanale wciąż ściśle wiąże się z kalendarzem urlopowym. Szczyt przewozowy przypada na miesiące letnie – w 2026 roku rekordowy okazał się sierpień (353 jednostki) oraz czerwiec (269). Zimą kanał niemal całkowicie zamiera. Gdy w lutym i marcu Zalew Wiślany pokrywa się lodem, ruch praktycznie przestaje istnieć – przykładowo w marcu br. odnotowano zaledwie jedno śluzowanie.

Ogólna liczba śluzowań od momentu otwarcia w 2022 roku utrzymuje się na zbliżonym poziomie. Po pierwszym, częściowym sezonie (467 śluzowań), w 2023 roku zanotowano ich 1589, a w rekordowym 2024 roku – 1909 (gdzie sam sierpień przyniósł 500 przepraw jachtów). W 2025 roku liczba ta spadła do 1304.

Zagraniczni żeglarze chętnie odwiedzają przekop

Choć biznes omija kanał szerokim łukiem, przekop zyskał stałe miejsce w nawigacji żeglarzy z zagranicy. W 2026 roku przez Mierzeję przepłynęły 33 jednostki pod obcą banderą (dokładnie tyle samo co w roku ubiegłym, przy rekordzie 80 wizyt w 2024 r.).

Wśród obcych bander zdecydowanie prym wiodą sąsiedzi zza Bałtyku. Najczęściej na wodach kanału pojawiają się żeglarze z Niemiec (15 wizyt w 2026 r. i 74 w ostatnich latach). Częstymi gośćmi są także wodniacy ze Szwecji (27 wizyt), Norwegii (24) oraz Holandii (12).

Mimo niepodważalnych walorów turystycznych i rekreacyjnych, liczby pokazują jednoznacznie: po czterech latach od uruchomienia, przekop Mierzei Wiślanej zamiast tętniącej życiem handlowej tętnicy pozostaje przede wszystkim malowniczym i kosztownym szlakiem dla pasjonatów żeglarstwa.

źródło: Dziennik Bałtycki.

Idź do oryginalnego materiału